Bielski Teatr Lalek Banialuka obchodzi jubileusz 70-lecia. Z tej okazji odbyła się pierwsza premiera niezwykłego sezonu. Spektakl pt. „Buratino” w reżyserii Słowaka Mariána Pecki został zrealizowany z dużym rozmachem. Jak podkreśla reżyser przedstawienia, każdy teatr powinien tę sztukę mieć na swoim afiszu.

Teatr Lalek Banialuka założyli w 1947 roku artyści plastycy Jerzy Zitzman i Zenobiusz Zwolski. Od tego czasu Banialuka ze swoimi przedstawieniami odwiedziła kilkadziesiąt krajów świata, wśród nich Japonię, Chile i USA. Nieprzerwanie od 1966 roku bielski teatr jest także organizatorem Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Lalek, jednego z najważniejszych przeglądów lalkarskich świata.

Lalka na wzór Pinokia

 - 70 lat temu Teatr Lalek Banialuka zaistniał na teatralnej mapie Polski. Przez ten czas współpracowały z nim ważne postaci, np. zadebiutował tu aktor Henryk Machalica, a Jerzy Nowosielski  nieraz przygotowywał scenografię. Sam Tadeusz Kantor projektował dla Banialuki program teatralny. Sezon rozpoczynamy 300. przedstawieniem w jego dziejach - mówi dyrektor teatru Lucyna Kozień. - W kolejnych miesiącach jubileuszowego sezonu zaprezentujemy sztukę dla najmłodszych widzów pt. Smacznego proszę wilka, a także kolejny festiwal sztuki lalkarskiej. Będzie to czas bogaty w wydarzenia.

Zrealizowany z rozmachem spektakl „Buratino” na motywach „Złotego kluczyka” Aleksego Tołstoja w reżyserii Słowaka Mariána Pecki kreuje rzeczywistość, w której szara codzienność przeplata się ze światem postaci z teatru lalek. Buratino to chłopiec, który został stworzony na wzór Pinokia Carla Collodiego i tak jak jego pierwowzór jest drewnianą lalką, wyrzeźbioną z kawałka zaczarowanego polana. Naiwny i nieposłuszny bohater przez swoją niefrasobliwość wpada w kolejne tarapaty, przez co przeżywa zabawne, ale i pełne grozy przygody. Zdobyte w ten sposób doświadczenia pozwalają mu zrozumieć, gdzie kryją się prawdziwe skarby i komu warto zaufać i uwierzyć.

 - Jest to dla mnie duży honor, że otrzymałem zaproszenie do realizacji przedstawienia w sezonie jubileuszowym. 70 lat w życiu teatru znaczy jeszcze więcej niż w życiu człowieka - tłumaczy reżyser spektaklu Marian Pecko. - Dostałem do dyspozycji wspaniały zespół aktorski, więc mam nadzieję, że ta nasza wspólna praca będzie miała jakiś sens.”Buratino” to opowieść o teatrze. Buratino z długim nosem jest Cyranem teatru lalkowego. To opowieść o lalce, która chce żyć, o dobrych i złych przedstawieniach. Uważam, że każdy teatr powinien tę sztukę mieć na swoim afiszu. Jest to kolejne z moich przedstawień w Banialuce i zawsze, z własnej woli chętnie tu wracam.

By dzieci mogły zmądrzeć

Spektakl w  reżyserii Pecki jest widowiskiem, które za pomocą artystycznej oprawy plastycznej (przygotowanej również przez słowackich artystów) w umiejętny sposób uwydatnia przekaz tekstu. Nic tutaj nie jest oczywiste. Za kurtyną kryje się teatr, a w nim jeszcze kolejna scena. Lalki niby grają swoje kwestie, ale po chwili uciekają do lasu, bo mają już dość despotycznego dyrektora. Wreszcie sam Buratino przeżywa coraz to nowe przygody, ale co chwilę przypomina widowni, że po prostu wolałby coś zjeść.

Ten pozorny chaos w oczach widza zostaje jednak opanowany za pomocą licznych, wykonywanych na żywo piosenek z dowcipnymi tekstami Wojciecha Szelachowskiego. Za ich pomocą cały zespół aktorski niczym chór komentuje wydarzenia. - Po co ten teatr? - Dla głupich dzieci, by mogły zmądrzeć - śpiewają aktorzy w jednej z kwestii, by potem dodać: - Dzieci przecież też muszą poznać zło, choć dobro na scenie bywa głupie i nudne.

„Buratino” jest sztuką bardzo wymagającą dla 10-osobowego zespołu aktorskiego, który musi animować ponad trzydzieści różnego rodzaju lalek (marionetki, pacynki, jawajki, laki zmechanizowane i trikowe) i często jednocześnie śpiewać oraz zmieniać kostiumy. Aktorzy poradzili sobie z tym wyzwaniem, we własnym stylu realizując wizję reżysera. Twórcy lalek, kostiumów i dekoracji (Eva Farkašová i Pavol Andraško), aby podkreślić każdy aspekt historii, dosłownie zbudowali teatr w teatrze, który stanowi oryginalne tło dla tej artystycznej opowieści.

Agnieszka Pollak-Olszowska

Foto: Darek Dudziak