Dobra zmiana dla repatriantów?
Dotychczas stolica Podbeskidzia przyjęła zaledwie jedną polską rodzinę z terenów b. ZSRR. Radny Maurycy Rodak (PiS) chciałby, aby osiedlało się u nas więcej Polaków ze Wchodu. Pod koniec sierpnia wystosował w tej sprawie interpelację do prezydenta Jacka Krywulta. Kilka dni temu otrzymał odpowiedź od wiceprezydenta Przemysława Kamińskiego, z której wynika że w najbliższym czasie wzmożonego napływu repatriantów do naszego miasta nie będzie.
Od 1 września obowiązuje znowelizowana ustawa o repatriacji. Ma ona usprawnić powrót do kraju Polaków żyjących w Armenii, Azerbejdżanie, Gruzji, Kazachstanie, Kirgizji, Tadżykistanie, Turkmenistanie, Uzbekistanie oraz na azjatyckich terenach Federacji Rosyjskiej. Premier Beata Szydło wystosowała apel do władz samorządowych o zintensyfikowanie działań. Na starych zasadach, dzięki programowi „Rodak”, sprowadzano do Polski jedynie ok. 30 rodzin rocznie. Tymczasem - według różnych szacunków - do kraju przodków chce wrócić 10-30 tys. osób.
Coraz mniej bielszczan
- Plasujemy się w niechlubnej czołówce polskich miast, z których odpływ ludności jest największy (…). Brakuje pracowników, o czym świadczy napływ robotników z Ukrainy. Zintensyfikowany proces repatriacji na pewno nie byłby remedium na wszystkie problemy, ale z pewnością byłby dobrym krokiem w kierunku poprawienia sytuacji demograficznej w naszym mieście - czytamy w interpelacji.
Maurycy Rodak podkreśla, że gminie, która zapewni repatriantom lokum, należy się od września pomoc z budżetu państwa w wysokości 25 tys. zł na osobę. Dotacja ta może być przeznaczona albo na dofinansowanie zakupu mieszkania, albo - w przypadku najmu - na dopłaty do czynszu.
W interpelacji radny zapytał władze Bielska-Białej, czy dostrzegają potrzebę zintensyfikowania działań zmierzających do sprowadzenia do miasta większej liczby repatriantów i czy prezydent przedstawi w najbliższym czasie projekt uchwały w tej sprawie. Zasugerował też wyznaczenie przez magistrat osoby, której zadaniem byłaby pomoc przesiedleńcom w przezwyciężaniu problemów adaptacyjnych.
Dobre tempo?
Na pytania odpowiedział wiceprezydent Przemysław Kamiński: - Dostrzegam (…) korzyści płynące z osiedlania się w Bielsku-Białej repatriantów, jednak aktualne tempo przybywania tych rodzin do naszego miasta uważam za wystarczające i adekwatne do możliwości gminy - stwierdził urzędnik. Napisał też, że intensyfikacja repatriacji zależy w głównej mierze nie od samorządów, lecz od władz państwowych.
W listopadzie 2015 bielska Rada Miejska przyjęła uchwałę o zaproszeniu jednej rodziny z terenów b. ZSRR. Załatwianie formalności trwało rok. Przesiedleńcy otrzymali wyremontowane i w pełni wyposażone mieszkanie. Nie wyznaczono konkretnej osoby, która objęłaby nad nimi pieczę, ale pracownicy Ratusza i MOPS otoczyli je opieką: odebrali z lotniska i na bieżąco służą pomocą w rozwiązywaniu różnych problemów.
- Informuję, że po okresie adaptacji ostatnio przyjętej rodziny repatriantów, możliwe będzie zaproszenie kolejnej - podsumował wiceprezydent. Dodał też: - Nieprawdą jest i nie wolno wyciągać takich wniosków jak Pan Radny, że Bielsko-Biała plasuje się w niechlubnej czołówce polskich miast, z których odpływ ludności jest najwyższy (według GUS, w 2025 Bielsko-Biała ma liczyć 162 tys. mieszkańców, a w 2050 tylko 133 tys. - przyp. red.).
Ratusz liczy pieniądze
W odpowiedzi na interpelację dużo miejsca poświęcono finansom. - Przepisy znowelizowanej ustawy należy uznać za mniej korzystne dla gminy niż te obowiązujące wcześniej - czytamy. I tu następują dokładne wyliczenia, z których wynika, że w 2016 Bielsko-Biała otrzymała na remont mieszkania dla czteroosobowej rodziny 111.615,85 zł. Teraz miasto mogłoby liczyć na maksymalnie sto tysięcy.
Dodatkowo ustawa nakłada na gminę obowiązek zapewnienia repatriantom warunków do osiedlenia się przez okres nie krótszy niż dwa lata. Wcześniej było to tylko 12 miesięcy.
* * *
Spytaliśmy Maurycego Rodaka, jakie intencje nim kierowały, gdy składał interpelację. Partia, do której należy sprzeciwia się przyjmowaniu uchodźców, tłumacząc, że najpierw trzeba zająć się potencjalnymi repatriantami polskiego pochodzenia. - Absolutnie nie chodziło mi o „przykrywanie” jednego problemu drugim. Chodziło tylko o wykazanie, że powstały warunki, aby miasto wreszcie zaczęło zapraszać do osiedlania się u nas więcej rodaków ze Wschodu - odpowiedział.
Marek Żuliński
Fot. canstockphoto
Komentarze 11
-Prezydent Krywult
-Rada miasta
-Zarząd województwa śląskiego
Politycy, którzy tak marzą o ściąganiu tutaj muzułmanów o tej sprawie milczą.

Klauzula informacyjna ›