Młodzi bielszczanie nadal nie będą mogli korzystać z miejskiego darmowego programu szczepień przeciwko wirusowi odpowiedzialnemu za nowotwory złośliwe szyjki macicy u kobiet oraz krtani u mężczyzn. Zdaniem prezydenta Jacka Krywulta, miasto nie ma na to pieniędzy.

Jednym z istotnych problemów zdrowia publicznego w Polsce jest duża zachorowalność i umieralność na nowotwór złośliwy szyjki macicy. To drugi co do częstotliwości występowania nowotwór atakujący kobiety. Najczęściej chorują i umierają Polki w wieku 49-54 lata, ale w ostatnich latach odnotowano wzrost zachorowalności u młodszych kobiet (35-44 lata).

Za rozwój nowotworów złośliwych, m.in. szyjki macicy u kobiet oraz krtani u mężczyzn odpowiedzialny jest wirus brodawczaka ludzkiego HPV. W Polsce od kilku lat dostępne są szczepionki profilaktyczne, rekomendowane do stosowania u dziewczynek w wieku 11-12 lat oraz w wieku 13-18 lat. Szczepienia są również zalecane przez lekarzy chłopcom między 12. a 14. rokiem życia. Jest to jednak szczepionka nierefundowana i bardzo droga.

Aby pomóc finansowo rodzicom młodych mieszkańców, wiele miast w Polsce wprowadziło już własne programy szczepień. W województwie śląskim mają je m.in. Piekary Śląskie, Tarnowskie Góry, Chorzów, Ustroń, Częstochowa, Katowice, Mysłowice, Żory, Jaworze k. Bielska-Białej, Łodygowice. W kwietniu br. partia Razem złożyła w Radzie Miejskiej Bielska-Białej petycję w sprawie objęcia także młodych bielszczan i bielszczanek programem darmowych profilaktycznych szczepień przeciwko HPV, ale Komisja Bezpieczeństwa i Samorządności uznała petycję za bezzasadną.

O niewdrażaniu profilaktycznych szczepień przeciwko groźnemu wirusowi zdecydowała opinia prezydenta miasta Jacka Krywulta wskazująca na „brak jednoznacznej oceny skuteczności” szczepionki. Z danych przekazanych przez prezydenta wynika ponadto, że objęcie młodzieży szczepieniami kosztowałoby budżet miasta nawet ponad 12,7 mln zł, a na takie duże wydatki miasta nie stać.

bb