Powiedzenie „Pisz na Berdyczów” oznacza, że korespondencję wysyłać można, ale na odpowiedź nie ma co liczyć. W Bielsku-Białej to porzekadło powinno raczej brzmieć „Pisz na Ratusz”, zwłaszcza jeśli używasz poczty elektronicznej. Radny Maurycy Rodak alarmuje, że wiele kierowanych do magistratu maili ląduje w spamie, a później prawdopodobnie w komputerowym koszu. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej złożył w tej sprawie interpelację.

 - Już kilka razy (…) spotkałem się z brakiem odpowiedzi na moje pisma, a nawet brakiem odpowiedzi na wnioski o dostęp do informacji publicznej. Później zawsze otrzymywałem od urzędników podobne wyjaśnienia: brak odpowiedzi jest wynikiem skierowania pism do folderu „spam” - czytamy w interpelacji. Skoro w czeluściach ratuszowych komputerów ginie korespondencja radnego, to mamy prawo przypuszczać, że z listami tzw. normalnych obywateli może być podobnie.

Maszyna wszystkiego nie zrobi

Maurycy Rodak zwraca uwagę, że obecnie pisma w formie elektronicznej mają taką samą moc prawną, jak tradycyjne, papierowe. Cytuje też sygnatury wyroków sądowych stwierdzających, iż to do organów administracji publicznej należy poprawne skonfigurowanie komputerów. Za bezproblemowy i niezwłoczny odbiór przesyłanych wniosków odpowiadają urzędy.

 - Zakwalifikowanie wniosku jako „spam” nie wyklucza możliwości zapoznania się urzędnika z takim wnioskiem. Żaden filtr nie kasuje automatycznie wiadomości, lecz tylko je archiwizuje - podkreśla radny. I ubolewa: - Mam wrażenie, że im się po prostu nie chce wszystkiego czytać i sprawdzać. Uważają, że maszyna się nie myli i sama wszystko zrobi, a przecież każdy użytkownik komputera doskonale wie, że tak nie jest.

Urzędnicy sprawdzą pocztę dokładniej

Oficjalnej odpowiedzi prezydenta Jacka Krywulta na interpelację radnego jeszcze nie ma. Informacji udzielił nam jednak Aleksander Chomik, zastępca naczelnika wydziału informatyki Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. - Przeanalizowaliśmy konfigurację systemów i podjęliśmy kroki zmierzające do podniesienia świadomości użytkowników. Chodzi o to, aby dokładniej sprawdzali przekazywane i sygnowane jako spam wiadomości - zapewnia urzędnik. Twierdzi też, że zapytanie radnego to pierwsze tego typu zgłoszenie.

Spytaliśmy, czy w tej chwili występują jakieś inne szczególne problemy związane z obsługą informatyczną Ratusza. - Ciągle trwa walka ze złośliwym oprogramowaniem oraz atakami hakerów, ale do wycieku danych z UM jak dotąd na szczęście nie doszło. Oczywiście od czasu do czasu zdarzają się awarie, lecz staramy się w miarę możliwości minimalizować ich skutki. Największym zagrożeniem jest zwykła ludzka nieostrożność. Uwagi wymagają zwłaszcza maile, bo to właśnie przy ich pomocy rozpowszechniane są najgroźniejsze programy szyfrujące komputery.

* * *

Obecnie w bielskim Urzędzie Miejskim pracuje jedenaście osób odpowiedzialnych za obsługę informatyczną. Rocznie kosztuje ona około 1,6 mln zł. Wydatki obejmują m.in. wynagrodzenia, opłaty za naprawy i prace konserwacyjne, asystę techniczną, dostęp do internetu oraz materiały eksploatacyjne.

Marek Żuliński