Zakończenie wakacji wiąże się nie tylko z powrotem do szkoły. Na scenę wracają też aktorzy Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. Nasz portal rozmawiał z dyrektorem teatru Witoldem Mazurkiewiczem na temat nowego sezonu. Czym tym razem chcą nas zaskoczyć bielscy artyści dramatyczni?

Co Pana zdaniem najbardziej udało się Wam w poprzednim sezonie?

 - Bez wątpienia można go zaliczyć do udanych. Nigdy wcześniej Teatr Polski nie mógł pochwalić się takimi osiągnięciami na wszystkich polach: od sukcesów artystycznych poprzez wyniki ekonomiczne aż do wzrostu frekwencji. Zagraliśmy 310 spektakli, co jest wynikiem rekordowym. Podobnie liczba widzów na poziomie 83 tysięcy - to poziom nieznany w historii teatru. Za tym oczywiście idą wpływy, które plasują nas w czołówce, jeśli chodzi o proporcję wpływów do dotacji. Cieszą bardzo sukcesy artystyczne: otrzymaliśmy trzy nominacje do Złotych Masek oraz Złotą Maskę za najlepszą rolę męską. Obecnie jesteśmy po raz drugi nominowani do nagrody Marka Śląskie (rozstrzygnięcie 2 września), która jest jedną z najbardziej prestiżowych nagród w województwie.

Opowieść o namiętnościach

Jaką premierą rozpoczniecie nowy sezon?

 - Od czerwca trwają  próby do realizacji "Św. Idioty” według Fiodora Dostojewskiego w reżyserii Janusza Opryńskiego. Ten reżyser jest legendą teatru alternatywnego, dyrektorem Teatru Provizorium, ostatnio zdobył Nagrodę Konrada na Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje. W spektaklu bierze udział cały zespół. Premiera odbędzie się 30 września.

Dostojewski? Czy to nie za trudne dla widzów?

 - Najczęściej o to, czy spektakl nie jest „za trudny”, pytają nas dziennikarze, a widzowie po prostu przychodzą do teatru... Konsekwentnie realizuję moje myślenie  o teatrze jako inscenizacji dzieł wielkich autorów. Teatr nie może istnieć bez wielkiej literatury. Przekaz "Św. Idioty” będzie, jak to zwykle u Dostojewskiego, uniwersalny. Gdy bliżej przyjrzymy się bohaterom tej historii, to z jednej strony mamy opowieść o namiętnościach, a z drugiej filozoficzne rozważania o pojmowaniu Boga. Opryński już mierzył się z tym tematem, więc na pewno przygotuje ciekawą historię dla naszych widzów.

Na konferencji prasowej w czerwcu mówił Pan o planowanej premierze "Naszej klasy” Tadeusza Słobodzianka. Kiedy się ona odbędzie?

 - Wszystko było przygotowane do tej premiery, ale niestety na razie musieliśmy zrezygnować z realizacji "Naszej klasy” z powodu zbyt wysokiej ceny za prawa autorskie. Ten sam zespół artystów przygotowuje premierę "Miarki za miarkę” Williama Szekspira, która jest planowana na listopad. Sztukę wyreżyseruje Mikołaj Grabowski, który - podobnie, jak Opryński - po raz pierwszy przygotuje spektakl w naszym teatrze.

Znalazła dla nas czas

Kwestia ceny praw autorskich nie była omówiona wcześniej?

 - Oczywiście, była ustalona jeszcze przed rozpoczęciem prób, ale niestety autor zaskoczył nas w ostatniej chwili i zmienił tę cenę.

Rozumiem, że wspomniane premiery odbędą się na Dużej Scenie. Czy jesienią pojawi się coś nowego na małej?

 - Tak, już rozpoczęły się próby do monodramu "Wanda”. Spektakl będzie opowiadał fascynującą historię polskiej alpinistki, Wandy Rutkiewicz. W roli tytułowej wystąpi znana już bielskiej widowni Anita Jancia-Prokopowicz. W tym roku obchodzimy okrągłe rocznice związane z życiem tej zdobywczyni ośmiotysięczników. Czytając wspomnienia Wandy Rutkiewicz, pomyślałem o Michalinie Wisłockiej - obie miały silne osobowości. M.in. z tego powodu spektakl wyreżyseruje Maria Sadowska. Będzie to jej debiut w teatrze.

Jak to się stało, że zapracowana po sukcesie filmu pt. "Sztuka kochania” Maria Sadowska znalazła czas dla bielskiego teatru?

 - Nawiązaliśmy z nią kontakt przez Anitę Jancię-Prokopowicz, która grała chyba we wszystkich jej filmach. Pani Maria zainteresowała się naszym teatrem i uznała, że chętnie spróbuje swoich sił również jako reżyser teatralny.

Tekst na specjalne zamówienie

Wspomniane sztuki opierają się na wielkiej literaturze i problemach egzystencjalnych. A czy będzie coś dla fanów farsy?

 - Tradycyjnie zamykamy rok kalendarzowy spektaklem sylwestrowym. Po bardzo lubianym przez widownię "Boeing Boeing” (przypominam, że spektakl został uznany przez naszą publiczność za najlepszy tytuł 2016 roku) zrealizujemy "Pomoc domową” tego samego autora i tłumacza. Będzie to opowieść o dalszych losach bohaterów "Boeing Boeing”, w szczególności o ukraińskiej pomocy domowej. Na pewno latem odbędzie się także druga edycja Festiwalu Komedii Południa FUNfest.

Wiadomo, jakie sztuki będą grane na wiosnę?

 - Rozmawiamy z kilkoma reżyserami i doprecyzowujemy jeszcze tytuły spektakli. Na pewno będzie się działo dużo i różnorodnie. W styczniu na Małej Scenie kończymy "Tęskniąc” na podstawie opowiadań Etgara Kereta. Będzie druga część monodramu Anny Guzik-Tylki zatytułowana "Singielka 2, czyli Matka Polka” - tekst na specjalne zamówienie teatru pisze Jacek Bończyk. Wiosną będzie reżyserował u nas Paweł Szkotak, wieloletni dyrektor Teatru Polskiego w Poznaniu oraz Teatru Biuro Podróży.  

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Agnieszka Pollak-Olszowska