Paraliż zamiast dramatu?
Wprowadzone na początku tego roku nowe przepisy o wycince drzew w przypadku Bielska-Białej nie spustoszyły naszego krajobrazu. Nadchodząca nowelizacja zasad może jednak sparaliżować prace urzędników ochrony środowiska. Mówią o tym w bielskim Ratuszu.
- Tak, jak się spodziewałem, mieszkańcy Bielska-Białej zachowali zdrowy rozsądek i nie doszło do jakichś spektakularnych wycinek drzewostanu - twierdzi Tadeusz Januchta, naczelnik wydziału ochrony środowiska Urzędu Miejskiego. - Nikt przecież nie chce mieszkać na terenie ogołoconym z roślinności.
Rozsądek nie zawsze był górą
Jak twierdzi urzędnik, zaledwie w kilku przypadkach właściciele posesji wycieli drzewa, na likwidację których przed zmianą przepisów nie uzyskano by zgody. Przykłady w kraju pokazały tymczasem, że rozsądek nie zawsze był górą. Pod toporami i piłami padło wiele drzew, w tym również cennych z racji wartości zabytkowej. Było to jednak podyktowane głównie względami ekonomicznymi. Wycinki prowadzono na terenach, które w zamiarze miały być przekwalifikowane na tereny budowlane.
Od 17 czerwca wspomniane zasady wycinki drzew ulegną jednak modyfikacji. Zmiany dotyczące właścicieli posesji sprowadzają się do tego, że w przeciwieństwie do stanu jeszcze obecnego, zamiar wycięcia drzewa trzeba będzie zgłosić w gminie i poczekać na wizytę urzędnika, a następnie zgodę. Można więc powiedzieć, że wraca stare, sprzed 2017 roku. Z jedną jednak, istotną, różnicą.
Kuriozalne centymetry
- Nowelizacja przepisów nakazuje teraz urzędnikom określić gatunek drzewa przeznaczonego do wycięcia i zmierzyć jego obwód - tłumaczy szef bielskiej ochrony środowiska. To istotna zmiana, bo wcześniej to wnioskodawca był zobowiązany podać we wniosku obwód pnia i gatunek, z dołączonym szkicem.
Tadeusz Januchta obawia się więc sporych problemów. - Łatwo sobie wyobrazić, co się stanie, gdy spłyną do nas wnioski, w których ktoś będzie chciał wyciąć kilkadziesiąt drzew - mówi naczelnik. - Będzie na to potrzebna armia urzędników, w dodatku będą oni zmuszeni mierzyć obwody drzew na wysokość 5 cm od gruntu, a nie tak jak wcześniej, na wysokości 130 cm…
Pół biedy, gdy będzie się to działo w lecie. Ale zimą, gdy spadnie śnieg…
ko
Komentarze 14
Za kilka dni podeślę do redakcji fotki na których będziecie mogli porównać sobie jak było kiedyś a jak jest teraz. Teraz stojąc na przystanku autobusowym w dni słoneczne jesteście jak na patelni, zero cienia !
I niech nie wciskają nam że te drzewa stanowiły zagrożenie dla innych - komu to przeszkadzało ?
Coś mówili że przepisy przeciwpowodziowe tego wymagały....ale powiedzmy sobie szczerze - ktoś chciał drzewo do kominka...nie ma innego mądrego wytłumaczenia tego co tam zrobili
Albo w jedną stronę albo obrót o 180 stopni.
Ci co mieli wyciąć zrobili to od razu,
teraz już można znowu żądać zgody na wycinkę.
Tok to wygląda z mojego punktu widzenia.
Tak jak zostało napisane w artykule, w samym Bielsku nie było dramatu, bo tu raczej niewiele jest prywatnych zalesionych całkowicie działek , co innego było w okolicy, czasami pod topór poszły całe połacie lasu, bo niektórzy nie mieli umiarkowania, a to już gospodarka rabunkowa i dotkliwa strata dla przyrody i człowieka.
Najpierw robi się idiotyczną ustawę, a później albo w chwili refleksji albo celowo, zastępuje się jeszcze gorszą niż pierwotna.

Klauzula informacyjna ›