Saga rodu wielkiego artysty
Zmarły w grudniu ub. roku w Poznaniu Bohdan Smoleń był rodowitym bielszczaninem. Kilka lat temu, w wywiadzie opublikowanym przez nasz portal (Cudowne lata w Starym Bielsku) ten popularny aktor i artysta kabaretowy przyznał, że także jego ojciec pochodził z Bielska-Białej, a matka była krakowianką. W 70. rocznicę urodzin Pana Bohdana postanowiliśmy pójść tropem Jego przodków.
Bohdan Smoleń urodził się 9 czerwca 1947 roku w Bielsku. Rodzina mieszkała niedaleko Rynku, przy ulicy Celnej - tuż nad komisariatem milicji. Jego ojciec Bronisław był rymarzem, a matka - choreografem i nauczycielem języków. Organizowała także wieczory poetyckie. To po niej syn odziedziczył zdolności aktorskie niezbędne w późniejszej karierze kabaretowej. W domu rodzinnym zawiązała się grupa poetycka „Skarabeusz”.
Bialscy rymarze
Rodzice Bohdana poprzysięgli sobie miłość i wierność w bielskim Urzędzie Stanu Cywilnego. Bronisław miał wtedy 28 lat, a jego wybranka Elżbieta z Barkanów była o siedem lat młodsza. Pójdźmy zatem tropem rodziny Smoleniów…
Księgi parafialne z kościoła Opatrzności Bożej w Białej z roku 1919 kryją informacje o dalszych przodkach Smoleniów. W maju tego roku urodził się ojciec Bohdana - Bronisław, syn Franciszka i Julianny Grzesickiej. Mieszkali wówczas w kamienicy przy ul. Szkolnej 4. Franciszek był miejscowym rymarzem, z kolei Julia pochodziła z rodziny rolników mieszkających w Cięcinie.
Korzenie Smoleniów prowadzą nas do Myślenic niedaleko Krakowa, gdzie urodził się dziadek Franciszek, który przed rokiem 1918 sprowadził się do Białej. Dalsze losy Smoleniów nie są znane. Wiadomo tylko, że prapradziadkowie Bohdana - Wojciech i Anna - byli wyrobnikami.
Włoch i wiedenka
Znacznie ciekawsza jest historia rodzinna Pani Lali, jak nazywano mamę Bohdana, Elżbietę. - Pradziadek był Włochem, prababka Austriaczką. Mieszkali na Węgrzech, gdzie moja babcia się urodziła - powiedział nam Pan Bohdan w wywiadzie. I rzeczywiście, jego linia po kądzieli jest splotem wielu niesamowitych, często tragicznych, wydarzeń.
Rodzicami Elżbiety byli Józef Barkan i Elwira Turry. Zastanawiające jest pochodzenie tych nazwisk. Pradziadkowie Bohdana od strony Elwiry - Włoch i Austriaczka, zamieszkali w Budapeszcie. Tu narodziły się ich wszystkie dzieci: Gizela, Elwira, Etelka i Berics. Rodzice zmarli młodo i rolę opiekuna młodszego rodzeństwa przejęła najstarsza siostra Gizela.
Jako śpiewaczka Filharmonii Budapesztańskiej poznała flecistę Władysława Czecha - Polaka pochodzącego z Bielska. Trudna sytuacja ekonomiczna artystów mieszkających na Węgrzech w latach 20. XX wieku zmusiła go do powrotu na ojcowiznę. Bardzo szybko dostał się do orkiestry w Krakowie, a następnie postanowił ściągnąć całą rodzinę swojej żony.
Auschwitz i Ravensbrück
Tuż po przybyciu do Polski, Elwira - babka Bohdana została wysłana do szkoły krawieckiej na Ukrainę. Z kresów do Krakowa nie wróciła sama - poznała bogatego przemysłowca Józefa Barkana. Sytuacja finansowa i duże umiejętności pozwoliły jej otworzyć własny zakład krawiecki. Zatrudniała ponad 20 szwaczek, a pracownia zajmowała cały parter kamienicy przy Rynku Głównym w Krakowie. Była podobno jedną z najlepiej ubranych kobiet w tym mieście. Józef prowadził interesy w branży tekstylnej, posiadał własną fabrykę w Łodzi.
Jednak II wojna światowa zrównała wszystkich - i tych bogatych, i biednych, zaradnych i niezaradnych. W 1942 roku z ulicznej łapanki Barkan trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Od tego momentu jego żona Elwira szukała wszelkich sposobów, aby wyciągnąć męża z obozu. Szyjąc ubrania dla bogatych żon niemieckich oficerów, próbowała załatwić zwolnienie dla Józefa. Niestety, nie udało się jej.
Ciężka zima 1943 roku, wielogodzinne apele i trud obozowych warunków przyczyniły się do rychłej śmierci Józefa. Kiedy w styczniu półprzytomny padł na ziemię, na rozkaz i ku uciesze SS-manów został na śmierć zadeptany przez współwięźniów.
Ślad po niej zaginął
Jakby w rodzinie Barkanów było mało tragedii, w tym samym roku jedna ze szwaczek doniosła, że Elwira ukrywa żydowską dziewczynkę. Kara mogła być tylko jedna - obóz zagłady. Bydlęcymi wagonami przewieziono ją do kobiecego obozu Ravensbrück. Tam dotrwała wyzwolenia w kwietniu 1945 roku. Niestety, zaraziła się tyfusem, dlatego została przewieziona do szwedzkiego szpitala. Nie wiadomo jednak, czy przeżyła, gdyż ślad po niej zaginął.
Kiedy Gestapo wkraczało do domu Barkanów, ktoś ostrzegł nastoletnią Elżbietę, aby nie wracała do mieszkania. Nie wiadomo, kto ukrywał ją w czasie wojny. Tuż po wojnie została zaadoptowana przez Władysława i Gizelę Czechów. Cała rodzina przeprowadziła się do Bielska i tak Elżbieta - potomkini Włochów i Austriaków, przemysłowców i artystów, poznała Bronka Smolenia - syna rymarza i potomka górali z Cięciny.
Alan Jakman
Na podstawie: akt metrykalnych oraz książki Anny Karoliny Kłys i Bohdana Smolenia „Niestety wszyscy się znamy”.
Za pomoc w poszukiwaniach genealogicznych dziękuję Łukaszowi Kominiakowi.
Foto: ulica Celna dziś
Galeria:
Komentarze 10
Masz rację . Smoleniowie mieszkali w latach pięćdziesiątych przy ulicy Rutkowskiego 25 na parterze tego domu.Pamiętam jego mamę Panią Lalę ,Jego Ojca . Z Bogdanem bawiliśmy się na podwórku tego domu/od strony ul . Żółkiewskiego/.
Chodziliśmy do szkoły podstawowej nr.3 przy ulicy Ossuchowskiego/kierownikiem szkoły był pan Jelonek /. Póżniej rzeczywiście przenieśli się do domu przy ulicy Wyspiańskiego /naprzeciw LICEUM GASTRONOMICZNEGO/.
Razem jabcoki pili za kopernikiem, Szthur też się tam kręcił z nimi.




Klauzula informacyjna ›