Policja zatrzymała 25-letnią kobietę, która wywołała fałszywy alarm o podłożeniu ładunku wybuchowego na terenie czechowickiej stacji paliw. W akcji poszukiwania bomby uczestniczyli policyjni pirotechnicy oraz przewodnik z psem. Ewakuowano personel stacji.

Kobieta wracając nad ranem do domu, powiadomiła personel stacji paliw w Czechowicach-Dziedzicach, że na terenie budynku znajduje się bomba. Obsługa zaalarmowała oficera dyżurnego, który skierował na miejsce patrole. W akcji uczestniczyli policjanci, strażacy oraz służby techniczne. Alarm spowodował konieczność ewakuowania czterech osób.

Policyjni pirotechnicy oraz przewodnik z psem szkolonym do wykrywania ładunków wybuchowych przeszukiwali budynek i teren sąsiadujący ze stacją paliw. Bomby nie znaleziono. W tym samym czasie czechowiccy policjanci zatrzymali 25-letnią kobietę podejrzaną o wywołanie fałszywego alarmu. Podczas interwencji sprawczyni szarpała się i usiłowała uciec. Mundurowi obezwładnili ją i zakuli w kajdanki.

Zatrzymana trafiła do policyjnego aresztu. Sąd Rejonowy w Pszczynie na wniosek policji i prokuratury podjął decyzję o jej tymczasowym aresztowaniu. Kobiecie grozi kara do ośmiu lat więzienia. Zostanie też najprawdopodobniej obciążona kosztami akcji ratunkowej, które sięgają nawet kilkunastu tysięcy złotych.

bb