Gdy służba była zaszczytem
Dyscyplina niczym w koszarach wojskowych. Honorowa służba z narażeniem własnego życia. Gaszenie wielkich pożarów fabryk. Przez blisko 100 lat w Bielsku i Białej działała tylko jedna ochotnicza straż pożarna. Dopiero wraz z końcem II wojny światowej została przemianowana na Miejską Zawodową Straż Pożarną - wynika z akt odnalezionych w Archiwum Państwowym w Bielsku-Białej.
Dzieje bielsko-bialskiej straży pożarnej rozpoczęły się w styczniu 1863 roku, gdy na wniosek właściciela drukarni Zawadzkiego i w uzgodnieniu z władzami obu miast zdecydowano się na powołanie Ochotniczej Straży Pożarnej. Radość inicjatorów nie trwała jednak długo. Już latem następnego roku wskutek nieudanych akcji gaśniczych bielskie władze rozważały rozwiązanie stowarzyszenia.
Remiza w szopie
Udało się jednak dojść do porozumienia i przeprowadzić potrzebne zmiany, dzięki czemu 9 sierpnia 1864 roku powołano Bielsko-Bialską Ochotniczą Straż Pożarną. Prowizoryczna remiza mieściła się przy ówczesnej ulicy Krowiej (obecnie Listopadowa), tuż za kościołem św. Trójcy. Jednak słowo „remiza” wydaje się mocno przesadzone. W rzeczywistości siedzibą strażaków była szopa przy fabryce mydła Fibera.
Warto zwrócić uwagę na to, że straż obejmowała swym zasięgiem oba miasta. Nie bez przyczyny zainteresowani powołaniem tej formacji byli przede wszystkim przemysłowcy. Pożary wybuchały najczęściej w fabrykach. Służbę w straży traktowano jako honorową. Nie może więc dziwić, że obok rzemieślników i mieszczan, w jednostce służyli także przemysłowcy.
Pierwsza profesjonalna remiza, wybudowana w 1884 roku, mieściła tuż obok szopy Fibera, przy ulicy Josefstrasse 6 (obecnie Sobieskiego). Budynek - jako jedyny wówczas w całej monarchii austro-węgierskiej - posiadał łączność telefoniczną ze 150 punktami w mieście.
Można było zdjąć buty
W aktach archiwalnych dotyczących bielsko-bialskiej straży pożarnej odnaleźliśmy regulamin krakowskich jednostek z 1925 roku. Przepisy obowiązujące w remizie przy ulicy Sobieskiego mogły być bardzo podobne, choć trzeba pamiętać, że Kraków posiadał straż zawodową. A to wiązało się z wieloma rygorami.
Ówczesna straż pożarna była zorganizowana w sposób wojskowy. Strażacy przebywający w jednostce nie mogli ze sobą rozmawiać, spotykać się z rodziną czy palić tytoniu. Ciekawostką jest, że telefonista odbywający nocną służbę mógł zdjąć wyłącznie buty. Zdejmowanie elementów odzieży było zabronione.
Strażak musiał mieć od 20 do 30 lat, prowadzić nienaganny tryb życia, posiadać odpowiednie warunki fizyczne. Co ciekawe, strażacy nie mogli wchodzić w związki małżeńskie pod rygorem wydalenia ze służby. Dodatkowym atutem była znajomość rzemiosła murarskiego, stolarskiego czy ślusarskiego, a także umiejętność kierowania pojazdami.
Nietrafione inwestycje
Bielsko-bialska straż utrzymywana była głównie z budżetu gminnego, ale dotacje ze środków publicznych były często niewystarczające na potrzeby jednostki. Tak było choćby w styczniu 1926 roku, gdy rada gminy z burmistrzem Pongratzem na czele podjęły decyzję o modernizacji straży.
Nie mając odpowiednich funduszy na inwestycje, gmina zdecydowała o opodatkowaniu mieszkańców. Do publicznej wiadomości podano informację o nowej daninie. Obywatele mieli uiścić kwotę 10 marek polskich od 1 m kw. mieszkania, przy czym właściciele lokali do 50 m kw. byli zwolnieni z tych opłat. Dodatkowo opodatkowano także kwotę od zarobku.
Za uzyskane pieniądze udało się zakupić jedną z najnowocześniejszych sikawek, a także wóz strażacki. Ten drugi nabytek okazał się jednak nietrafiony. Samochód był zbyt ciężki jak na górski teren, co w rocznym sprawozdaniu wytknął naczelnik straży. Nie był to jedyny niewłaściwy zakup sprzętu przeciwpożarowego. Np. w szkołach zamontowano gaśnice Perkeo, które zawierały substancję szkodliwą dla zdrowia.
Wielkie pożary fabryk
W 1931 roku straż liczyła 137 osób, a jej roczny koszt utrzymania wynosił 30 tys. zł. Nadal była to straż ochotnicza. Wyliczano wtedy, że same tylko pensje 30-osobowej ekipy strażaków zawodowych kosztowałyby gminę ok. 100 tys. zł. W tym czasie Bielsko posiadało już nowoczesną strażnicę przy ulicy Grunwaldzkiej. Strażacy mieli do dyspozycji także 30 mieszkań.
W kolejnych latach bielska straż walczyła z wielkimi pożarami fabryk. Była jedną z najlepszych i najstarszych ochotniczych straży na południu kraju. Wraz z końcem II wojny światowej, w marcu 1945 roku, ochotnicza straż została przemianowana na Miejską Zawodową Straż Pożarną.
Alan Jakman
Na zdjęciu tytułowym: budynek straży przy ulicy Sobieskiego, fot. straz.bielsko.pl


Klauzula informacyjna ›