Konflikt w jednej z bielskich wspólnot mieszkaniowych pokazuje, jak duże znaczenie dla dobrego sąsiedztwa mają szacunek i zaufanie. Ich brak rodzi animozje i wzajemne podejrzenia. Kłótnie mogą do tego stopnia popsuć atmosferę w małej społeczności, że dla jej uzdrowienia konieczna jest interwencja z zewnątrz. W naszej historii, o tym kto ma rację rozstrzygnie sąd.

Wspólnotę mieszkaniową przy ul. X w Bielsku-Białej tworzą właściciele 224 lokali mieszkalnych. 216 mieszkań należy do osób fizycznych, a osiem stanowi własność Gminy Bielsko-Biała (zasób ZGM). Prezesa zarządu wspólnoty wybrano w 2004 roku (od 2009 zarząd jest jednoosobowy).

Zarzuty mieszkańców

Początkowo działania prezesa nie budziły poważniejszych zastrzeżeń. Z czasem jednak część mieszkańców zaczęła kwestionować zbyt wysokie, ich zdaniem, opłaty z tytułu bieżącej eksploatacji budynku. Wątpliwości dotyczyły również m.in. wysokości funduszu remontowego i ustanowienia funduszu balkonowego. Wrażenie zrobiły krytyczne opinie biegłych sądowych, sporządzone w związku ze sprawami przeciwko wspólnocie z powództwa Gminy Bielsko-Biała (biegli wskazywali na nieprawidłowości w sposobie wydatkowania środków wspólnoty).

 - Nasz sprzeciw wzbudził brak możliwości jakiejkolwiek kontroli działań prezesa oraz wysokość wynagrodzenia, jakie wypłacał on sobie ze środków wspólnoty - przybliża jeden z mieszkańców. - Nie dość, że było naszym zdaniem wygórowane, to jeszcze dublowało się z wynagrodzeniem administratora, które wspólnota płaci z tytułu świadczenia tych samych usług. Za rzecz zupełnie skandaliczną uznaliśmy natomiast opłacanie przez prezesa jego prywatnych spraw sądowych ze środków wspólnoty - podkreśla członek wspólnoty.

Wspólnota bez zarządu?

Mieszkaniec bloku dodaje również, że gdy prosił prezesa o wgląd do dokumentacji, spotykał się zwykle z odmową. - Prezes uniemożliwia nam uzyskanie informacji dotyczących bieżącego funkcjonowania wspólnoty - skarży się nasz rozmówca. W tej sytuacji padła propozycja zmiany prezesa. - Ściśle biorąc, chodzi o ustanowienie legalnego zarządu - precyzuje inny członek wspólnoty. - Z naszej wiedzy wynika bowiem, że kadencja tego pana jako prezesa wygasła w 2013 roku i od tego czasu wspólnota formalnie nie posiada zarządu - przekonuje mieszkaniec bloku przy ul. X.

Tu jednak sprawa się komplikuje. - Były prezes pomimo braku legitymacji nadal wykonuje czynności - przyznaje nasz informator. - Powołuje się przy tym na uchwałę, podjętą rzekomo przez wspólnotę, o zniesieniu kadencyjności zarządu, uchwałę z 2009 roku, której oryginału żaden z nas nigdy nie widział, o której po raz pierwszy dowiedzieliśmy się w 2016 roku - żali się członek wspólnoty.

Chcą zobaczyć pełnomocnictwa

Nasi rozmówcy wskazują na jeszcze jedną przeszkodę, która, jak twierdzą, uniemożliwia poddanie sprawy pod normalne głosowanie. - Ten pan posługuje się rzekomymi pełnomocnictwami od około 70 osób - mówią mieszkańcy bloku. - Gdy jednak o nie pytamy, nie zgadza się ich okazać - utrzymują nasi informatorzy.

O tym, czy wspólnota będzie miała nowy zarząd zdecyduje ostatecznie sąd. Z końcem marca br. 51 zdesperowanych mieszkańców wystąpiło w tej sprawie do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej. Wnioskodawcy proszą o ustanowienie dla nieruchomości zarządcy przymusowego, a wcześniej zarządcy tymczasowego (w celu zabezpieczenie roszczenia). Wniosek o ustanowienie zarządcy przymusowego bloku przy ul. X popiera także ZGM.

Z prośbą o zajęcie stanowiska zwróciliśmy się także do prezesa zarządu wspólnoty. Ten jednak odmówił wyjaśniając, iż nie będzie komentował sprawy, zanim nie rozpatrzy ją sąd.

Warto się interesować

Opisana sytuacja jest specyficzna, dotyczy konkretnych osób i zdarzeń. Wiążą się z nią jednak pewne zagadnienia prawne o znaczeniu ogólnym. Ich znajomość może okazać się przydatna członkom każdej wspólnoty mieszkaniowej. Zagadnienia te komentuje dla naszego portalu radca prawny, dr Przemysław Olek.

 - W przypadku niewypełniania obowiązków przez zarząd lub naruszania przez niego zasad prawidłowej gospodarki, sąd - na uzasadniony wniosek choćby jednego właściciela lokalu - może ustanowić zarządcę przymusowego, co jest równoznaczne z odjęciem zarządu osobom dotychczas go sprawującym. W praktyce tryb ten będzie szczególnie przydatny w razie trudności ze zmianą zarządu w drodze uchwały wspólnoty mieszkaniowej. Oczywiście, im więcej w danym przypadku zostanie wykazanych nieprawidłowości w zakresie zarządu oraz im bardziej będą one rażące i ewidentne, tym większe szanse na uwzględnienie wniosku przez sąd. Swoją wymowę ma z pewnością także liczebność właścicieli składających tego rodzaju wniosek, a to z uwagi na stopień reprezentatywności. 

Członkowie wspólnot mieszkaniowych powinni pamiętać, że w ramach tej wspólnoty są najważniejszymi decydentami w sprawach zarządu nieruchomością wspólną, w tym także w odniesieniu do obsady czy też powierzenia zarządu. Nie warto rezygnować z bieżącego interesowania się sprawami wspólnoty i nieruchomości wspólnej, a przez to zrzekać się aktywnego wykonywania swoich uprawnień właścicielskich. Tak, aby zamiast przynależnej roli podmiotu prawa własności, nie przybrać uciążliwej roli przedmiotu zarządzanego czyimiś rękoma - kończy doktor Olek.

Maciej Chrobak