Półtora magistra na aptekę
Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, to w Bielsku-Białej upadnie część aptek. Zdaniem przedsiębiorców, ustawa uderzy w pacjentów, którzy więcej pieniędzy zapłacą za leki. Ale w Beskidzkiej Izbie Aptekarskiej zapewniają, że zmiany są konieczne ze względu na dobro… pacjentów. Tam twierdzą, że w mieście jest za dużo aptek.
Jak wynika z danych Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego w Katowicach, w Bielsku-Białej działają obecnie 94 apteki. Od 2014 roku wydano ponad 25 nowych zezwoleń, kolejne trzy otwarte zostały od początku br. W tym czasie zamknięta została m.in. działająca przy Rynku od 1796 roku apteka „Pod Jeleniem” oraz apteka „Pod Białym Orłem” prowadzona - z przerwami - od 1910 roku przez znaną w Białej rodzinę Ganszerów.
Nowych aptek nie będzie?
Zgodnie z nowym prawem farmaceutycznym, zezwolenia na prowadzenie aptek nie będą wydawane, jeśli liczba mieszkańców w danej gminie przypadających na jedną aptekę nie przekracza 3 tys., a odległość między placówkami jest mniejsza niż 500 metrów. Zezwolenia otrzymają tylko osoby posiadające wykształcenie wyższe farmaceutyczne, przy czym jeden podmiot nie będzie mógł otworzyć więcej niż cztery apteki.
To założenia tzw. ustawy „apteka dla aptekarza”, która uchwalona została przez parlament i czeka teraz na podpis prezydenta RP. Skąd pomysł na zmiany w przepisach farmaceutycznych? Ustawodawca przekonuje, że rynek aptek w Polsce jest przesycony. Placówki działające w sieciach są nastawione wyłącznie na zysk i nie oferują pacjentom usług na najwyższym poziomie. W ten sposób, jak przekonują autorzy nowelizacji, wielkie sieci niszczą samodzielnych aptekarzy.
Założenia nowej ustawy nie podobają się przedsiębiorcom. Ich zdaniem, ograniczenia geograficzno-demograficzne, nieuzasadniony zakaz dla podmiotu właścicielskiego posiadania więcej niż czterech aptek, a także pozostałe regulacje niekorzystnie wpłyną na cały sektor dystrybucji leków. - Przede wszystkim ucierpią pacjenci - przekonuje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Według organizacji, zmiany spowodują wzrost kosztów prowadzenia działalności, a co za tym idzie wzrost cen leków.
Izba uspokaja: pacjenci nie stracą
O opinię w sprawie nowych przepisów i ich skutki dla bielskich pacjentów zapytaliśmy w Beskidzkiej Okręgowej Izbie Aptekarskiej. - Pacjent nie odczuje nowych regulacji. Wręcz przeciwnie, powinna zwiększyć się dostępność leków refundowanych, które bardzo często są nielegalnie sprzedawane za granicę - twierdzi prezes izby Magdalena Baścik. Jej zdaniem, w naszym mieście funkcjonuje obecnie zbyt wiele aptek. - Większość z nich nie wytrzyma konkurencji - prognozuje.
Szefowa BIOA przypomina, że w latach 90. w Bielsku-Białej działało ok. 35 aptek. Ta liczba wystarczała, by zaopatrzyć ludność w niezbędne leki. Magdalena Baścik zwraca uwagę na problem, jakim jest niedostateczny profesjonalizm części personelu aptek. - Mamy deficyt magistrów farmacji. Średnio na aptekę przypada około półtora magistra, choć w większych aptekach zatrudnionych jest 7-8 osób. Magistrzy wykonują prace biurowe, a słabiej wykształceni technicy stoją przy ladzie - słyszymy.
Bartłomiej Kawalec
Komentarze 24
Ktoś tu chyba nie zna podstaw ekonomii....
Konserwatywny Liberał- a dlaczego stracą uprawnienia do prowadzenia apteki? Chyba nie z uczciwej działalności? Nikt nikomu nie odbiera uprawnień do prowadzenia apteki, prawo nie działa wstecz, proszę zaznajomić się z ustawą.
Tak stało się np. z ratownikami medycznymi czy BHPowcami.
Jeśli jest zapotrzebowanie to jest podaż i to reguluje rynek. Ciekawe jestem jak teraz starsi ludzie będą musieli dalej jeździć za lekami, bo nie będzie już bliżej apteki. Pomyślała nasza złota pani?

Klauzula informacyjna ›