Kielecki samorząd za 3,7 mln zł zbył pakiet większościowy Korony, a wkrótce akcje innego klubu - Śląska zamierza odsprzedać miasto Wrocław. W Bielsku-Białej nie ma rozmów z prywatnym podmiotem gotowym odkupić Podbeskidzie, choć klub po spadku z ekstraklasy ma poważne kłopoty finansowe. Mogą być jeszcze większe w przypadku, gdyby z „Góralami” pożegnał się sponsor główny.

Dwa lata temu władze Bielska-Białej w oświadczeniu prasowym zapewniały, że dysponują dokumentami, z których wynika, że grupa Murapol - będąca sponsorem głównym Podbeskidzia - chce „po cichu” wycofać się z finansowania klubu. Zdaniem urzędników, sponsor zalegał klubowi ponad 1 mln zł, a miasto nie wykluczało, że o należność upomni się w sądzie.

Sponsor zaprzecza

Ostatecznie strony rozwiązały problem w zaciszu gabinetów. Do ocieplenia stosunków z mniejszościowym akcjonariuszem spółki TS Podbeskidzie doszło wiosną ub. roku, gdy udało się podpisać aneks do umowy sponsorskiej. Dziś prezes Tomasz Mikołajko twierdzi, że Murapol wywiązuje się z tamtego porozumienia, w tym z rozliczeń finansowych. - Termin obowiązywania umowy, którą zawarliśmy w ubiegłym roku upływa 30 czerwca. Oczywiście, rozmawiamy o jej przedłużeniu. Chciałbym, aby temat został zamknięty najpóźniej z końcem sezonu - powiedział portalowi szef TSP.

Problem jednak polega na tym, że o rzekomo toczących się rozmowach z klubem nic nie wie… sponsor główny Podbeskidzia. Prezes Michał Sapota poinformował nas, że Murapol nie podjął jeszcze decyzji o przedłużeniu umowy w sprawie wsparcia finansowego „Górali”. Dlaczego? Powód jest prozaiczny. Dotychczas do spółki nie wpłynęła żadna oferta dotycząca dalszej współpracy.

 - Według powszechnie obowiązujących zasad, to podmiot, który ubiega się o wsparcie finansowe wychodzi z inicjatywą spotkania celem omówienia ewentualnej dalszej współpracy. Zarząd Murapol SA, póki co, nie otrzymał od zarządu TS Podbeskidzie oficjalnej oferty. Wobec powyższego trudno powiedzieć, kiedy będziemy mogli podjąć decyzję - wyjaśnia Michał Sapota.

Płatności z poślizgiem

Przy okazji rozmowy z prezesem Podbeskidzia poprosiliśmy o przedstawienie kilku podstawowych wskaźników ekonomicznych spółki za miniony rok, ale odpowiedzi nie uzyskaliśmy. - Sprawozdanie finansowe za rok 2016 nie zostało jeszcze zatwierdzone przez wszystkie organy statutowe spółki, dlatego nie może być jeszcze ujawnione - twierdzi Tomasz Mikołajko. Walne zgromadzenie spółki odbędzie się prawdopodobnie na przełomie kwietnia i maja.

Według informacji portalu, Podbeskidzie ma coraz większe trudności w spłacie zobowiązań. Opóźnienia w wypłatach nie występują praktycznie tylko w przypadku piłkarzy, którzy w większości i tak sowicie opłacani są z kasy miasta (stypendia sportowe). Tylko w pierwszym półroczu br. na konta zawodników wpłynie kwota blisko 1,5 mln zł. Najlepiej opłacani mogą liczyć na miesięczne wynagrodzenie w wysokości 18,5 tys. zł brutto. Zła sytuacja finansowa uległaby pogorszeniu, gdyby z klubu wycofał się Murapol.

Bartłomiej Kawalec