Każdy swój krzyż nosi - foto
W miniony piątek wieczorem w katedrze św. Mikołaja w Bielsku-Białej rozpoczęła się Ekstremalna Droga Krzyżowa, której trasę wytyczona przez trzy beskidzkie szczyty. Jednocześnie z różnych miejsc w diecezji wyszły inne grupy pątników ze swoimi krzyżami.
Po wieczornej mszy z kościoła katedralnego na EDK wyruszyło kilkudziesięciu uczestników. Poszli przez Białą i Lipnik na Hrobaczą Łąkę, potem przez Kozy, następnie obrzeżami Pisarzowic i Janowic do Starej Wsi, stamtąd przez Janowice, Podlesie i Komorowice na Sarni Stok i Trzy Lipki. Łącznie 47 km wędrówki. Eucharystii przewodniczył ks. Jacek Pędziwiatr, który zachęcił, by najtrudniejszy odcinek przejść z kamieniem w ręku, symbolem grzechu.
Jedna z najliczniejszych bielskich grup - około tysiąca osób - wyruszyła sprzed kościoła pallotynów. To najstarszy rejon bielski EDK. Stąd wytyczono jedne z najtrudniejszych tras prowadzących m.in. z Bielska-Białej przez Przełęcz Karkoszczonka, Przełęcz Salmopolską, Skrzyczne i Szczyrk, z sumą podejść i zejść ok. 2,4 tys. m, przewyższeniem ok. 870 m. Do wyboru była też lżejsza trasa św. Maksymiliana i najtrudniejsza, św. Ojca Pio o długości 55 km i przewyższeniem 892 m.
Uczestnicy 31 Ekstremalnych Dróg Krzyżowych i na wzór EDK, jakie przeszły w nocy z 7 na 8 kwietnia na Podbeskidziu, przemierzyli ponad 1000 kilometrów. Wśród wytyczonych tras, od Śląska Cieszyńskiego przez Beskid Żywiecki i Mały, większość przebiegało w trudnym terenie górskim. Wędrówce towarzyszył deszcz i niska temperatura. Uczestnicy zmagali się z ciemnościami, mgłą, błotem i własnym zmęczeniem.
Najliczniejsza grupa uczestników EDK, około 1,3 tys. osób, wyruszyła z Andrychowa do Kalwarii Zebrzydowskiej, Rychwałdu lub Wadowic.
bb
Foto: diecezja bielsko-żywiecka





Klauzula informacyjna ›