Nowe ciepłownie geotermalne wzorowane na pionierskiej instalacji podhalańskiej mają szansę powstać m.in. w Sieradzu, Kole, Koninie czy Sochaczewie. Niestety, bielskie źródła nie zmieściły się w najnowszych planach inwestycyjnych NFOŚiGW.

Program ochrony środowiska na lata 2017-2020 (pisaliśmy o nim w artykule Hałas z nieczynnej linii) informuje o odkrytych pod Bielskiem-Białą źródłach geotermalnych. Była nadzieja, iż stawiający na geotermię resort środowiska uwzględni nasze złoża w planach inwestycyjnych. Okazuje się, że w najbliższym czasie w całym kraju może powstać  sześć nowych otworów geotermalnych służących do ogrzewania domów lub produkcji energii. Tylko na odwierty badawcze Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przeznaczył 200 mln zł.

O swoich planach inwestycyjnych kierownictwo funduszu poinformowało w trakcie niedawnego wyjazdu studyjnego do Geotermii Podhalańskiej (powstała w Szaflarach w grudniu 1993 z inicjatywy NFOŚiGW). Fundusz chce zainwestować w budowę nowych ciepłowni geotermalnych m.in. w Sieradzu, Kole, Koninie czy Sochaczewie. W Szaflarach, niedaleko Geotermii Podhalańskiej ma powstać odwiert o głębokości pięciu kilometrów. O Bielsku-Białej w tych planach nie ma ani słowa, choć podobno pod naszym miastem rozpoznano wody termalne na głębokości od 500 do 3000 m.

Na eksploatację źródeł geotermalnych i wykorzystanie zasobów geotermalnych NFOŚiGW przeznaczył 0,5 mld zł. O środki mogą ubiegać się zarówno samorządy, jak i przedsiębiorcy. Nabór wniosków potrwa do końca czerwca tego roku. - Inwestycje związane z ogrzewaniem wodami geotermalnymi w pierwszej kolejności będą realizowane w miastach, gdzie jest gęsta zabudowa i gdzie istnieje już sieć ciepłownicza - wyjaśnia wiceprezes NFOŚiGW Artur Michalski. Te dwa warunki spełnia Bielsko-Biała. A może zatem warto, jeśli oczywiście prawdą jest, iż odkryto u nas źródła termalne, pokusić się i wystąpić o dotację np. w formule PPP?

kk