W Teatrze Polskim w Bielsku-Białej pojawił się duch bielskiego dybuka. Wśród widzów, którzy byli na premierze nowej sztuki pozostawił niepokój i wywołał wiele pytań.

W minioną sobotę odbyła się premiera spektaklu DyBBuk, który powstał na motywach dramatu Szymona An-skiego, zaadaptowanego do bielsko-bialskich realiów przez Artura Pałygę. Za reżyserię odpowiedzialny był Paweł Passini. Już same nazwiska znakomitych artystów wystarczyły, aby widowisko cieszyło się dużym zainteresowaniem zanim po raz pierwszy podniesiono kurtynę.

Na widowni Teatru Polskiego w Bielsku-Białej zasiedli miłośnicy teatru, ale również historii. Trzeba pamiętać, że dzieje naszego miasta to także losy Żydów, którzy je niegdyś tworzyli, nadając mu wyjątkowy koloryt. Warto dodać, że twórcy przed przystąpieniem do pracy zapoznali się z dotąd niepublikowanymi dokumentami, które dostarczył im dr Jacek Proszyk.

 - Udostępniłem autorowi sztuki Arturowi Pałydze moje dotychczasowe publikacje o Żydach w Bielsku-Białej i materiały z czasów II wojny światowej, które do tej pory nie oglądały światła dziennego. Znalazłem je w archiwum i pochodzą z kancelarii Rady Starszej Gminy Żydowskiej w Bielsku (Ältestenrat der Jüd. Kultusgemeinde in Bielitz). Autor wykorzystał je w sposób, który uważał za słuszny - wyjaśnia znany i ceniony miłośnik historii stolicy Podbeskidzia.

Być może dlatego widzowie ze szczególną uwagą wypatrywali wszystkich odniesień tekstu scenicznego do dziejów Bielska-Białej. W sztuce znajdujemy więc ulicę 11 Listopada 63 czy 3 Maja z dawną synagogą w tle. Jest także postać poety i kompozytora, który przebywał w bielskim getcie. Jego nuty rozbrzmiewają przez cały spektakl.

Widzów zachwyciła scenografia i kostiumy, które zaprojektowała Elbruzda. Jednak DyBBuk pozostawia uczucie niepokoju. Wydaje się, że inscenizacja została przyjęta dość chłodno, o czym mogą świadczyć oszczędne oklaski na koniec przedstawienia. Być może jest tak, jak mówi dr Jacek Proszyk, że aby w pełni zrozumieć ten spektakl, trzeba mieć solidną wiedzę na temat historii i tradycji żydowskiej. W innym przypadku może być niezrozumiały.

Anna Oremus, Maciej Godlewski

Foto: Natalia Kabanow