Piotr jest rodowitym bielszczaninem, a właściwie bialaninem, co z dumą podkreśla. Ma 25 lat, pracuje w branży handlowej. Jego przygoda z preparingiem rozpoczęła się przypadkiem, od obejrzenia programu w telewizji. Z niego dowiedział się o preppersach i ich oryginalnym spojrzeniu na świat. - Preppersem jestem od lat, a uświadomiłem to sobie, gdy trafiłem na osoby myślące podobnie - podkreśla nasz rozmówca.

 - Preppers to ktoś, kto się przygotowuje - wyjaśnia Piotr. - Na co? Bynajmniej nie chodzi o apokalipsę zombie - uśmiecha się młody bielszczanin. - Zdecydowana większość preppersów mówiąc o zagrożeniach, ma na myśli sytuacje bardziej przyziemne, jak klęski żywiołowe, epidemie, skażania, zamieszki czy choćby brak prądu z powodu awarii w elektrowni - wylicza Piotr. - Preppers uczy się, jak przetrwać w takich warunkach. Pamięta, że kiedy system przestaje działać, miasto staje się pułapką - dodaje.

Ocalić siebie i najbliższych

Nacisk na indywidualne przetrwanie jest tym, co odróżnia preparing od ruchu skautowego czy organizacji paramilitarnych w rodzaju „Strzelca”. Preppers przygotowuje się bowiem nie po to, by wychowywać lub walczyć, lecz by ocalić siebie i swoich najbliższych. Ten akcent na prywatny wymiar bezpieczeństwa jest bardzo istotny.

 - Preparing należy do osobistych decyzji każdego z nas, nie ma tu przymusu - przyznaje nasz rozmówca. - Harcerstwo wciąż pozostaje jednak najlepszą szkołą charakteru i samodzielności. Własne dzieci też wyślę do harcerstwa - podkreśla Piotr.

Szukając informacji o preppersach, Piotr zaczął przeglądać strony internetowe. Na jednym z forów dyskusyjnych poznał kilka osób z okolic Krakowa, które, podobnie jak on, interesowały się preparingiem (Piotr pracował wówczas w Krakowie). Postanowili się spotkać i porozmawiać. Tak powstała małopolska grupa, która po roku istnienia liczy 15-30 aktywnych członków.

Ciągle ćwiczą

 - Kilka razy w miesiącu organizujemy ćwiczenia - przybliża bielszczanin. - Obejmują one m.in. techniki samoobrony, pierwszą pomoc, szkolenia linowe i strzeleckie. Wkrótce odbędą się pierwsze biwaki - zdradza nasz rozmówca.

Plany grupy idą jednak znacznie dalej. Na ukończeniu są prace nad utworzeniem Stowarzyszenie Miłośników Surwiwalu RYŚ, które będzie się zajmować szkoleniami oraz popularyzacją preparingu. - Może z czasem dołączą inni bielszczanie i powstanie bielski oddział - liczy Piotr, jeden z członków założycieli krakowskiego stowarzyszenia.

Idea preparingu jest bliska naszemu rozmówcy, cieszy go jej rosnąca popularność. Piotr nie zapomina jednak, że najważniejsze są własne przygotowania. W tym zakresie kieruje się zasadą trzech filarów preparingu odpowiadających rosnącej skali zagrożeń.

Trzy filary

 - Pierwszy krok to EDC, z angielskiego: everyday carry, co niektórzy tłumaczą jako ekwipunek dźwigany codziennie - tłumaczy Piotr. - To pakiet niezbędnych narzędzi i wyposażenia, np. scyzoryk, zapalniczka, zestaw opatrunkowy, kilka batoników, noszony na pasku w specjalnej nerce, który w sytuacjach kryzysowych może okazać się niezastąpiony. Narzędzia te są uzupełnione o wiedzę i gotowość do ich zastosowania - stwierdza bielszczanin.

Drugi krok, to zapewnienie sobie bezpiecznego schronienia, czyli „zabunkrowanie się” we własnym domu. W przypadku Piotra oznacza to m.in. posiadanie zapasów jedzenia, wody, kartuszy z gazem oraz wszystkich potrzebnych środków wystarczających na trzy tygodnie życia w izolacji.

 - W sytuacji gdy mieszkanie przestaje być bezpieczne, np. kiedy jest atakowane lub kończą się zapasy, trzeba się ewakuować poza miasto - stwierdza preppers. - O drogach i celu ewakuacji należy jednak pomyśleć wcześniej. Dla nas atutem jest bliskość gór. Są dostępne z każdego punktu w mieście w ciągu kilkudziesięciu minut szybkiego marszu. Zapewniają możliwości kryjówki, źródła wody i pożywienia. Przetrwaniu w takich warunkach sprzyja działanie w grupie i podstawowe umiejętności survivalowe - zauważa Piotr.

Przykład Ukrainy

Czy jednak w tym całym szykowaniu się na najgorsze nie ma, mówiąc eufemistycznie, pewnej przesady? Nasz rozmówca nie jest zaskoczony pytaniem. - Ktoś, kto dzisiaj mówi, że preparing to świrowanie, powinien spojrzeć m.in. na Ukrainę - odpowiada spokojnie. - Trzeba być skrajnym ignorantem, żeby powiedzieć, że nas to nie może dotyczyć - uważa bielski preppers.

Osoby zainteresowane tematyką preparingu i działalnością Stowarzyszenia Miłośników Surwiwalu RYŚ mogą się kontaktować pod adresem: [email protected].

Maciej Chrobak

Na zdjęciu tytułowym: preppers podczas szkolenia strzeleckiego