W bielskim Hałcnowie jest niezbyt długa ul. Pawła Bobka. Wyasfaltowana nigdy nie była, ale okoliczni mieszkańcy nie narzekali. Horror zaczął się kilka dni temu, gdy na jednej z posesji ruszyła budowa nowego domu. Ulica przypomina teraz zaorany ugór, przez który ani przejść, ani przejechać normalnie się nie da.

O sprawie poinformowali nas zdenerwowani mieszkańcy. Przysłali też zrobione przez siebie zdjęcia, które publikujemy. - Wszystko było dobrze, dopóki sąsiad nie rozpoczął stawiania budynku. Ulicą, mimo że obowiązuje na niej zakaz wjazdu dla samochodów ważących powyżej 3,5 tony, zaczęły kursować ogromne ciężarówki z płynnym cementem. Kompletnie ją rozjeździły. Po żwirze, którym była wysypana, nie ma ani śladu. Została tylko kleista glina. Kiedyś dało się tędy przejść nawet w szpilkach, teraz gumowce grzęzną w błocie. Grzęzną też samochody, a ich mycie nie ma żadnego sensu - opowiada jedna z mieszkanek.

W zeszłym roku wzdłuż ulicy wybudowano betonową instalację odwadniającą. Ona również została poważnie uszkodzona. Mieszkańcy interweniują, gdzie mogą. O sytuacji powiadomiony został m.in. Miejski Zarząd Dróg.

Robert Kaczmarek, główny inżynier w MZD mówi: - Sprawa jest nam znana, dokonano już wizji lokalnej. Pismo z żądaniem złożenia wyjaśnień i przywrócenia drogi do stanu pierwotnego zostanie niezwłocznie wysłane do inwestora, który prawdopodobnie spowodował uszkodzenie nawierzchni. W przypadku braku reakcji, MZD najprawdopodobniej już jutro rozpocznie tzw. zabiegi utrzymaniowe mające na celu przywrócenie nawierzchni do stanu pierwotnego. Wystąpimy do sprawcy uszkodzeń o zwrot poniesionych kosztów.

Z właścicielem posesji, na której trwa budowa, porozmawiać nam się nie udało.

mz