Czekają nas zdecydowane podwyżki opłat za wywóz śmieci - zapowiedział prezydent Jacek Krywult na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej. System gospodarki odpadami w Bielsku-Białej jest niewydolny, a sytuację pogorszą planowane zmiany w zasadach selekcji.

Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Środowiska, nowe zasady selektywnej zbiórki odpadów wejdą w życie 1 lipca br., ale w przypadku naszego miasta zmian w sposobie segregacji nie będzie do czasu wygaśnięcia umowy z obecnym obiorcą odpadów, czyli do połowy 2018 roku. Później do żółtych pojemników będziemy wrzucać metale i tworzywa sztucznie, do niebieskich papier, a zielone kontenery będą na szkło. Do brązowych trafią odpady ulegające biodegradacji oraz resztki żywności.

Na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej na niewydolność systemu gospodarki odpadami w mieście zwrócił uwagę Roman Matyja. Radny PiS przypomniał, że w tym roku dochody z opłat ponoszonych przez mieszkańców Bielska-Białej za odbiór odpadów będą o ponad 6 mln zł niższe niż wydatki (według uchwały budżetowej, wpływy wyniosą ok. 28,7 mln zł). W 2017 dziurę uda się „załatać” nadwyżką powstałą w latach ubiegłych, ale wkrótce pieniądze się skończą.

Odnosząc się do problemów zasygnalizowanych w interpelacji radnego PiS, prezydent Jacek Krywult zapowiedział „zdecydowane podwyżki” opłat za śmieci, jakie czekają bielszczan od połowy przyszłego roku. - Za nowe kubły i zmiany zapłacą ludzie. Rozporządzenie wprowadzono pomimo sprzeciwu samorządów - przekonywał prezydent Bielska-Białej. Szczegółową odpowiedź na interpelację radny ma otrzymać na piśmie. 

bak