Porośnięta krzakami bocznica kolejowa prowadzi do dawnego składu paliw CPN w bielskiej Wapienicy. Torowisko ułożone w latach 50. leży na gruntach okolicznych mieszkańców, gdyż teren ten nigdy nie zostały wywłaszczony. Po latach do opuszczonej bocznicy nikt się nie przyznaje.

Bocznica prowadząca do składu paliw po raz ostatni została wyremontowana w 2004 roku. Prace obejmowały m.in. wymianę podkładów kolejowych z drewnianych na betonowe. Jeszcze tego samego roku linia została wyłączona z użytkowania. Trasa nigdy nie była zelektryfikowana, a transport wagonów odbywał się na tzw. popych. Na terenie dawnego składu paliw znajdowała się lokomotywownia.

Żołnierze położyli tory

Bohaterem naszej historii jest 74-letni mieszkaniec ul. Zakątnej w Bielsku-Białej. Z jego relacji wynika, że tory do składu paliw przy ul. Lajkonika wybudowano w latach 50. ub. wieku. - To było prawdopodobnie w 1955 roku, gdy Urząd Wojewódzki miał siedzibę w Stalinogrodzie [Katowice w latach 1953-56 - red.] Odwiedził nas urzędnik, który zakomunikował, że budowane będą tory do składu paliw i w tym celu wywłaszczą część działki. Przyjechali żołnierze, cofnęli płot i położyli tory - słyszymy.

Pod budowę bocznicy zajęto kilkanaście działek. Grunty miały zostać wywłaszczone, ale po kilku latach procedurę wstrzymano. W przypadku naszego bohatera zdołano wydzielić część działki o powierzchni ok. 250 m kw., co widać na mapach geodezyjnych. W księgach wieczystych grunt nadal pozostał jego własnością. To dlatego przez wiele lat płacił podatek za „drogę”, która w rzeczywistości była trasą kolejową, z której korzystał CPN. - Były to kwoty wyższe niż podatek za budynek czy grunty. Kilka lat temu urzędnicy dopatrzyli się torów kolejowych i z opłaty nas zwolnili - relacjonuje bielszczanin.

Kto rozbierze bocznicę?

Szlak kolejowy prowadził do składu paliw, który w latach PRL należał do Centrali Produktów Naftowych. Po transformacji majątek CPN przejął utworzony w 1999 roku PKN Orlen. Mieszkańcy zwracali się do spółki z prośbą o rozebranie nieczynnej trasy kolejowej, ale odzewu nie było. Dziś chcieliby móc korzystać z terenu, który jest ich własnością. Problem w tym, że koncern… nie przyznaje się do infrastruktury kolejowej.

 - Wstępnie udało nam się ustalić, że nasza spółka nie jest właścicielem bocznicy kolejowej znajdującej się poza ogrodzeniem bazy magazynowej - czytamy w komunikacie przesłanym do redakcji przez biuro prasowe PKN Orlen. Spółka stwierdza jedynie, że jest właścicielem gruntu, na której znajdował się dawny skład paliw. Atrakcyjna nieruchomość ma ok. 6 ha. Zamknięty obiekt jest cały czas strzeżony. Nie wiadomo, jakie plany wobec terenu ma właściciel. Nieoficjalnie mówi się, że chętnie by się go pozbył.

Odszkodowania i zwrot podatków?

Przedstawioną przez naszego bohatera wersję wydarzeń zdają się potwierdzać w bielskim Ratuszu. - Z informacji, które udało mi się uzyskać wynika, że znaczna część działek, po których biegnie dawne torowisko należy do osób prywatnych - mówi Tomasz Ficoń, rzecznik UM w Bielsku-Białej. Na pewno właścicielem trasy nigdy nie były PKP Polskie Linie Kolejowe.

Stanowisko spółki Skarbu Państwa nie dziwi naszego bohatera. Mieszkańcy bezprawnie odebranych terenów, po których biegną tory kolejowe mogliby dziś domagać się odszkodowań za zajętą własność. Pozostaje również kwestia podatków, jakie za bocznicę przebiegającą przez prywatne grunty płacili ich właściciele. PKN Orlen musiałby również sfinansować koszt usunięcia infrastruktury.

Bartłomiej Kawalec

Na zdjęciu tytułowym: początek bocznicy od nitki na Cieszyn