Nocne grzanie w MZK
- W mroźne noce autobusy MZK stoją w zajezdni z włączonymi silnikami, emitując hałas i spaliny - poinformowała portal Czytelniczka z bielskiej Olszówki. Sprawę zgłosiła Straży Miejskiej, ale ta wykroczenia nie stwierdziła. Dyrekcja MZK tłumaczy, że „grzanie” silników jest konieczne ze względów technicznych.
Pod koniec ub. tygodnia jedna z Czytelniczek poinformowała nas o zagadkowych praktykach stosowanych w mroźne noce w bazie MZK przy ul. Długiej. Z jej relacji wynika, że w porze ciszy nocnej pracują silniki autobusów, a hałasujący tabor budzi okolicznych mieszkańców i powoduje dużą emisję spalin. Aby zapewnić prawidłowe funkcjonowanie komunikacji miejskiej w mieście, codziennie rano na trasy wyjeżdża ok. 100 autobusów. Problem nie jest więc bagatelny.
To nie był wybryk
- Mieszkam trzysta metrów od zajezdni MZK. Odkąd zaczęły się mrozy, regularnie około trzeciej w nocy zaczyna się grzanie taboru autobusowego. Silniki pracują ponad godzinę, powodując hałas, który nie pozwala spać. Gdy odpali się sto autobusów z silnikiem diesla, powstaje chmura spalin. Mieszkam tutaj od 12 lat. Były mroźnie zimy, ale nie pamiętam podobnej sytuacji - przekonuje mieszkanka ul. Laskowej.
Nasza Czytelniczka interweniowała w tej sprawie w Straży Miejskiej. Dyżurny po otrzymaniu zgłoszenia skontaktował się z Miejskim Zakładem Komunikacyjnym. Zdaniem strażników, zakłócenie spokoju i porządku publicznego nie przybrało formy wybryku, tj. czyn nie zawiera znamion wykroczenia w myśl art. 51 kodeksu wykroczeń. - Co za tym idzie nie było podstaw do podjęcia interwencji przez funkcjonariuszy Straży Miejskiej - wyjaśnia komendant bielskiej straży Grzegorz Gładysz.
Dlaczego strażnicy nie zakwalifikowali czynu jako zdarzenia opisanego w art. 60 kodeksu drogowego, który zabrania kierującemu pozostawiania pracującego silnika podczas postoju na obszarze zabudowanym? - Przepisy zawarte w ustawie prawo o ruchu drogowym regulują zasady odbywające się na drogach publicznych. Przedmiotowe zgłoszenie dotyczyło pojazdów znajdujących się poza drogą na terenie należącym do MZK - słyszymy.
Palenie przed wyjazdem
Dyrektor MZK Krzysztof Knapik broni swoich pracowników. - Gdy nocą jest mróz, to autobus przed wyjazdem z zajezdni musi chwilę popracować - tłumaczy dyrektor. Nasz rozmówca zapewnia, że „rozgrzewka” pojazdów nie trwa dłużej niż 10-15 minut. - Każdy autobus musi nabić powietrze w układach pneumatycznych, odblokować hamulce. Musimy to zrobić w zajezdni, żeby kierowca mógł punktualnie wyjechać na trasę. Pasażerowie również oczekują, że w pojazdach będzie ciepło.
Według naszych informacji, procedura odpalania silników autobusów w zajezdni podczas mrozów praktykowana jest w MZK od dawna. Tak było również w styczniu, gdy temperatura w ciągu nocy spadała do ponad -20 st. C. Przygotowanie taboru do wyjazdu na trasę jest obowiązkiem mistrza zmianowego pracującego w warsztacie.
Bartłomiej Kawalec
Komentarze 59
cały twój post to brednie, nikt nie pisał że nie ma problemu wysypiska, było napisane że niektórzy ludzie mieszkający w Lipniku, czasami nawet od niedawna, najchętniej by go zamknęli i jak niektórzy mieszkający w Olszówce zajezdnie przenieśli by do innej dzielnicy, bo są uciążliwe. Pytanie tylko czy jest w Bielsku taka dzielnica w której nie mieszkają jacyś ludzie i tam można władować wszystko co uciążliwe? Nie, nie ma takiej tak samo nie ma takiego miejsca w okolicy. Żyjemy w terenie mocno zurbanizowanym ze wszystkimi tego plusami i minusami.
Czy nikomu z tych pseudo ekologów tu piszących, nie zdarzyło się w zimie chociaż raz włączyć samochód by się rozgrzał i drapać szyb? No chyba, że parkują w ciepłym garażu i jeżdżą tylko w lecie.
Ta pani która chciała zaistnieć, po prostu należy do typu ludzi o których mój Ś.P. ojciec mawiał -" że im koszula na tyłku przeszkadza" i tyle w temacie.
A zajezdnia? Ewidentnie ktoś tu ściemnia, skoro jedni mówią, że rozpalanie silników trwa 15 minut a inni, że godzinę. Może by w takim razie przeznaczyć pieniądze miasta na garaże MZK, a nie wiecznie coraz to dziwniejsze, niepotrzebne projekty. Pewnie uzbierałoby się też sporo pieniążków, gdyby bezsensowną sygnalizację świetlną na rondzie na Hulance już dawno temu wyłączyli...
Cokolwiek by się nie działo w MZK, czy to na terenie Zajezdni, czy z autobusem lub Kierowcą albo Kontrolerem na mieście, to zawsze trzeba (nawet nie znając faktów) winą obciążyć MZK i obrzucać błotem wszystkich pracowników tej firmy, taka już niechlubna natura tych nadąsanych i wiecznie niezadowolonych "przykładnych obywateli". To przykre i podłe, ale prawdziwe!
To jasne, że przy mrozach odpala się wcześniej silniki autobusów, żeby wszyscy skarżący się ludzie dojechali wczesnym rankiem punktualnie do celu.
Przepalanie maszyn na hali? Nie sądzę żeby to było do zrobienia ponieważ nie ma garaży na wszystkie samochody, a żeby wjechać na halę samochód musi pracować kilka minut aby nabic powietrza do układu.

Klauzula informacyjna ›