Ślub w Watykanie lub Las Vegas?
Bielszczanie podróżują po świecie. Czasem podczas wojaży poznają swoje „drugie połówki” i chcą związek zalegalizować. Nic nie stoi na przeszkodzie, by sakramentalne „tak” wypowiedzieć w Watykanie czy Las Vegas. Zapytaliśmy w Urzędzie Stanu Cywilnego, jak zrobić to zgodnie z prawem.
W ub. roku USC w Bielsku-Białej zarejestrował 77 małżeństw zawartych za granicą, m.in. w tak egzotycznych krajach, jak Japonia i Tajlandia. Wydano też 29 zaświadczeń pozwalających na ożenek poza Polską. W stolicy Podbeskidzia ślub wzięło sześciu cudzoziemców. Osoby te pochodziły z Ukrainy, Turcji, Iraku oraz Bośni i Hercegowiny.
Jeśli ktoś pragnie pójść w ich ślady, powinien wiedzieć, że do zawarcia małżeństwa - poza obopólną zgodą zainteresowanych - potrzebne jest spełnienie warunku podstawowego: kandydat na pana młodego musi być pełnoletni i stanu wolnego, to samo dotyczy narzeczonej. Granicę wieku kobiety w uzasadnionych przypadkach (np. ciąża) może obniżyć sąd rodzinny.
W konsulacie
Jeżeli narzeczeni mają obywatelstwo polskie, mogą skorzystać z usług przedstawicielstw dyplomatycznych RP. Warunkiem udzielenia ślubu jest posiadanie ważnych paszportów, odpisów aktów urodzenia oraz zaświadczeń o miejscu zamieszkania i tzw. zdolności prawnej do zawarcia małżeństwa. W ostatni dokument najlepiej zaopatrzyć się w macierzystym USC. Niestety, z cudzoziemcem takiego ślubu zawrzeć nie można, a jeśli złożymy przysięgę małżeńską przed konsulem innym niż polski, to związek nie zostanie w naszym kraju uznany.
Na odległość
Zazwyczaj w uroczystości ślubnej bierze udział i pan, i panna młoda. Jednak art. 6§1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego dopuszcza odstępstwo od tej reguły. W wyjątkowych okolicznościach osobę nieobecną zastąpić może pełnomocnik. Taka forma zawarcia małżeństwa znana jest pod nazwą per procura. Na jej zastosowanie zgody udziela sąd rejonowy.
Przed kapłanem
Ten obraz znamy z filmów: upojna noc gdzieś w Newadzie, chwila uniesienia, para zakochanych wpada do kaplicy i bez zbędnych pytań otrzymuje małżeńskie błogosławieństwo. Taki związek ważny jest może przed Bogiem, ale nie przed państwem. Żeby nadać mu świecką moc prawną, należy go umiejscowić, czyli zarejestrować w USC.
Nie będzie problemów, jeżeli małżeństwo zawarto zgodnie z zasadami prawa miejscowego, a prawo to nie stoi w sprzeczności z ustawodawstwem polskim. Kłopoty mogą wystąpić np. w przypadku islamu, który akceptuje wielożeństwo. Próba zalegalizowania w Polsce związku z więcej aniżeli jedną partnerką prowadzi przed oblicze prokuratora. Bigamia jest po prostu przestępstwem.
W urzędzie
Polacy mogą wziąć ślub w zagranicznym urzędzie, o ile choć jedna ze stron jest obywatelem lub legalnym rezydentem danego państwa. Podobnie jak w konsulacie, wymagane jest wzmiankowane już świadectwo zdolności prawnej do zawarcia małżeństwa. Występujemy o nie bądź osobiście, bądź za pośrednictwem placówki, w której związek ma zostać zalegalizowany.
Z cudzoziemcem w Polsce
Egzotycznego partnera czy też partnerkę można oczywiście przywieźć na Podbeskidzie. Do wyboru mamy trzy rodzaje ślubów: cywilny, kościelny i konkordatowy. Zarówno w pierwszym, jak i trzecim przypadku obcokrajowiec potrzebuje świadectwa potwierdzającego zdolność do zawarcia małżeństwa. Dokument, wystawiany przez władze państwa pochodzenia, powinien zawierać dane na temat wieku, stanu cywilnego oraz wzmiankę, że nie zachodzą przeszkody wykluczające zawarcie związku. W razie trudności z otrzymaniem świadectwa, choćby z powodu wojny, cudzoziemiec może wystąpić do polskiego sądu o zwolnienie z obowiązku złożenia takiego dokumentu. Musi się natomiast wylegitymować paszportem i - jeśli ją posiada - kartą stałego pobytu.
Śluby cywilny i konkordatowy mają w Polsce pełną moc prawną. Skutków w rozumieniu prawa cywilnego nie wywołuje natomiast sam ślub kościelny. Biorą go ludzie, którzy wcześniej, czasem przed wielu laty, zawarli związki cywilne. O informacje na temat zasad jego udzielania najlepiej zwrócić się do najbliższej parafii.
Marek Żuliński
Foto: Piotr Bieniecki
Komentarze 11
Miałem ostatnio zaproszenie na wesele, ale jak się dowiedziałem (pytając ojca pana młodego), że jako kuzyn 1 tyś 'trzeba dać', to się szczerze roześmiałem.. Mówię typowi, słuchaj niektórzy mają taki dochód w ciągu miesiąca, wy chcecie za kotleta po hawajsku i przepalankę z denną muzyką w tle taką kasę ? Gość się obraził, i dobrze, a ja zostałem z kaflem z w kieszeni i bez doświadczenia kolejnego żałosnego spędu.

Klauzula informacyjna ›