Kierownictwo bielskiego schroniska dla zwierząt czuje się dotknięte wulgarnymi atakami pod swoim adresem i chce, że by ich autorami zajęła się policja. To kolejna odsłona sporu wokół tej placówki.

Nie ustaje spór wokół Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Bielsku-Białej. Kierownictwo i pracownicy tej placówki znajdują się w ogniu krytyki, której widownią stały się w ostatnim czasie fora i profile internetowe. W ubiegłym tygodniu z interwencją w tej sprawie zwrócił się do prezydenta Bielska-Białej Jacka Krywulta poseł Grzegorz Puda.

Parlamentarzysta PiS, powołując się na sygnały od mieszkańców, pyta o szczegółowe kwestie związane z funkcjonowaniem schroniska. Jego niepokój budzi m.in. sposób zabezpieczenia zwierząt oraz podawanego im pokarmu przed mrozem, sprawność urządzeń służących do ogrzewania kojców, stan opieki weterynaryjnej nad zwierzętami i częstotliwość podawania pokarmu.

W ślad za listem, którego treść poseł PiS umieścił w internecie, nasz portal zwrócił się do Ratusza z prośbą o komentarz. - Formułowane pod adresem schroniska zarzuty uważamy za bezpodstawne - twierdzi Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. - Dlatego w tych dniach kierownictwo schroniska wystąpiło do policji z doniesieniom przeciwko autorom najbardziej wulgarnych i przede wszystkim nieprawdziwych informacji na temat placówki - dodaje urzędnik.

Przedstawiciel bielskiego Ratusza zwraca uwagę, że schronisko jest regularnie kontrolowane przez uprawnione organy. Ostatnia kontrola przeprowadzona przez służby weterynaryjne odbyła się w połowie stycznia. - W jej trakcie sprawdzano m.in. stan utrzymania zwierząt i zabezpieczenie warunków bytowych podopiecznych schroniska w okresie zimy - wyjaśnia Tomasz Ficoń. - Kontrola nie wykazała żadnych nieprawidłowości ani uchybień - podkreśla rzecznik Ratusza.

MCI