Kto dopłaci do naszych śmieci?
Nawet cztery kubły na śmieci przed domem? Od przyszłego roku bielszczanie po kilku latach przerwy ponownie wrzucać będą odpady do charakterystycznych kolorowych dzwonów. Tylko w tym roku gospodarka odpadami w Bielsku-Białej przyniesie 6 mln zł straty. Podwyżki opłat śmieciowych wydają się nieuniknione.
Zgodnie z dokumentem opublikowanym na stronach rządowych, nowe zasady selektywnej zbiórki odpadów wejdą w życie już 1 lipca br. Do pojemników koloru żółtego będziemy wrzucać metale i tworzywa sztucznie, do niebieskich papier, a zielone kontenery przewidziane są na szkło. Do brązowych pojemników mają trafiać odpady ulegającego biodegradacji oraz np. reszki jedzenia.
Zgodnie z regulacjami UE
System gospodarki odpadami zostanie ujednolicony dla całego kraju. Obecnie w ok. 1,4 tys. gminach (w Polsce istnieje ponad 2,4 tys. gmin) odpady zbierane są z podziałem na cztery lub więcej frakcji. Mieszkańcy ponad czterystu segregują odpady komunalne z podziałem na szkło i papier, odpady zmieszane oraz suche. W kolejnych 180 śmieci sortowane są w oparciu o dwie frakcje - suche oraz mokre. Właśnie w ten sposób od 2013 roku odpady segregują bielszczanie (od ub. roku oddzielnie również szkło).
Skąd pomysł zmian w systemie gospodarowania odpadami? Jak tłumaczą w resorcie środowiska, zgodnie z regulacjami Unii Europejskiej do 2020 roku na terenie kraju powinniśmy uzyskiwać 50-proc. poziom recyklingu i przygotowania do ponownego użycia odpadów z papieru, metali, tworzyw sztucznych oraz szkła. Tymczasem obecnie w Polsce podlega recyklingowi zaledwie 26 proc. odpadów, a liczba ta wzrosła na przestrzeni ostatnich lat zaledwie o kilka procent.
Etap woreczka foliowego
Jacek Bożek z klubu Gaja wątpi, czy segregacja na cztery frakcje przyniesie radykalny wzrost współczynnika odzyskiwanych odpadów. - Po zmianie systemu segregacji odpadów nie zmieni się sam proces ich odzysku. Obecnie segregujemy odpady z podziałem na suche i mokre, a wszystko trafia w sortowni do maszyny, która je oddziela. Po wprowadzeniu nowego systemu ponownie ktoś będzie musiał weryfikować co znajduje się w pojemniku na papier - przekonuje ekolog z Bielska-Białej.
Zdaniem Bożka, niewielkie wykorzystanie odpadów w ponownej produkcji wynika ze stanu świadomości społeczeństwa. - Nie jesteśmy przygotowani jako społeczeństwo do segregowania odpadów. Na Zachodzie od wielu lat już na etapie produkcji myśli się, jak ponownie wykorzystać dany produkt. My jesteśmy na etapie woreczka foliowego, który oferuje nam każdy sklep - tłumaczy Bożek.
Niewydolny system
Czy po wprowadzeniu nowego systemu ulegną zmianie opłaty śmieciowe w Bielsku-Białej? - Ostateczny kształt i zasady selektywnej zbiórki, jak i przyszłe koszty nowego systemu gospodarki odpadami nie zostały jeszcze ustalone - poinformował portal Tomasz Ficoń. W przypadku naszego miasta zmian w sposobie segregacji odpadów nie będzie do czasu wygaśnięcia umowy z obecnym obiorcą odpadów, czyli do połowy 2018 roku. - W przyszłym roku, po rozstrzygnięciu nowego przetargu, konieczna będzie z pewnością ponowna analiza systemu, dochodów i kosztów i ustalenie nowej stawki opłaty - dodaje rzecznik Ratusza.
W grudniu ub. roku radny Roman Matyja poinformował o ponad 6 mln zł straty w systemie gospodarowania odpadami w Bielsku-Białej. W br. planowane dochody z tytułu opłat śmieciowych wyniosą 28,7 mln zł, a wydatki blisko 35 mln zł. - Środków na sfinansowanie strat w końcu zabraknie. Nieunikniona w najbliższych latach wydaje się podwyżka opłat za wywóz śmieci sięgająca ok. 15 proc. - mówił wtedy radny Matyja (zob. artykuł Budżet pobożnych życzeń).
Bartłomiej Kawalec
Komentarze 42
Po raz kolejny ekipa z ratusza pokazuje jak świetnie sobie radzi z rządzeniem naszym miastem. Celowo pisze rządzeniem, bo oni nie zarządzają, bo nie potrafią. B*anda amatorów.
SUEZ musi utrzymać flotę i transport, ZGO musi utrzymać ile chyba ponad setkę ludzi fizycznych.
Ja się cieszę, bo przynajmniej cwaniaki z domów prywatnych przestali podrzucać śmieci na koszt mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych teraz przynajmniej jedziemy na tym samym wózku.
Inne miasta mają ten sam problem z tym że niedobory kasy ze podatku za wywóz śmieci załatają w nadwyżki dochodów np. z podatku od nieruchomości czy z innych działów z dochodów z podatków i opłat.
Niech w innych miastach nie ukrywają że nie ma problemu, bo jest on przykrywany poprzez przesunięcie środków tam gdzie uzyskano ponadplanowe wpływy do budzetów JST, na uzupełnienie braków za wywóz śmieci.
Wtedy jedna by zaproponowała jeden kontener i sama sortuje inna system X kontenerów i sortowanie przerzuca na użytkowników....
Ale niestety w tym kraju każdy musi się nachapać ...

Klauzula informacyjna ›