Wisła: nie miał uprawnień ratownika
Zimowisko w Wiśle, na którym doszło do tragedii, zostało odwołane i dzisiaj grupa uczniów wraz opiekunami wyjechała do swoich domów. We wtorek na basenie przy ul. Olimpijskiej utonął 12-letni chłopiec. Jego rówieśnik przebywa w bielskim Szpitalu Pediatrycznym.
W niedzielę, 15 stycznia grupa 33 uczniów w wieku 9-16 lat pod opieką trzech osób dorosłych i kierownika przyjechała w góry na zimowisko zorganizowane przez Urząd Gminy w Zgierzu. We wtorek po południu dziewiętnastu nastolatków wraz z dwoma opiekunami wybrało się na basen w ośrodku sportowym przy ul. Olimpijskiej w Wiśle. Na basenie oprócz grupy nastolatków przebywały także inne osoby.
Ok. godz. 15.00 jeden z nastolatków podczas kąpieli zauważył, że jego dwóch kolegów znajduje się pod powierzchnią wody. Opiekun wyciągnął chłopców z basenu. Natychmiast została przeprowadzona reanimacja. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe. Mimo wysiłków ratowników i kilkudziesięciominutowej reanimacji, jednego chłopca nie udało się uratować. Drugi został przewieziony do Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej. Jego stan lekarze określają jako ciężki.
W toku śledztwa prowadzonego przez wiślańskich policjantów pod nadzorem cieszyńskiej prokuratury wstępnie ustalono, że osoba pełniąca funkcję ratownika w chwili wypadku nie przebywała przy lustrze wody. Śledczy potwierdzili, że 29-letni mężczyzna nie miał uprawnień ratownika wodnego. Jest zatrudniony jako pracownik techniczny. Na dziś została zaplanowana sekcja zwłok, na której będzie można określić przyczyny śmierci chłopca.
Wczoraj późnym popołudniem kryminalni z Komisariatu Policji w Wiśle zakończyli przesłuchania nastolatków, którzy byli świadkami tragicznych wydarzeń na basenie. Czynności odbywały się przy udziale biegłego psychologa. W związku z odwołaniem zimowiska i wyjazdem jego uczestników do domów nie wszystkie dzieci zostały przesłuchane. Policjanci będą zwracać się do jednostek policji w Zgierzu w celu przesłuchania pozostałych świadków.
bb
Foto: Policja
Komentarze 18
opiekun będzie musiał z tym żyć - i to jest już kara dla niego że dopuścił do takiej sytuacji
Ratownik też poniesie odpowiedzialność ale czy to wszystko wróci rodzicom dziecko - NIE
współczucia dla rodziców
Wielka tragedia ...

Klauzula informacyjna ›