W najbliższą niedzielę odbędzie się jubileuszowy 25. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Będzie wiele emocji, koncerty, światełko do nieba, zlicytowane zostaną kolejne gadżety. Ale WOŚP to także inna akcja, o której cicho w mediach.

„Na miły Bóg, życie nie tylko po to jest, by brać. Ale by żyć, siebie samego trzeba dać”. Te słowa piosenki pt „Tolerancja” Stanisława Sojki pasują jak ulał do innej zbiórki, która od wielu lat odbywa  się z dala od estrad WOŚP oraz  telewizyjnych kamer i mikrofonów. Jest to zbiórka krwi, czyli akcja honorowego oddawania daru życia. W ub. roku w ambulansie stojącym przed Galerią Sfera krew oddało 50 osób.

Trzeba być zdrowym

W ludzkim ciele jest jej od 5 litrów u kobiet i do 6 litrów u mężczyzn. Dawca oddaje krew pełną w ilości 450 ml w czasie od 5 do 12 minut. Krew pełna może być pobrana nie częściej niż sześć (od mężczyzn) do czterech razy (od kobiet) w ciągu roku. Przerwa po oddaniu krwi pełnej powinna wynieść co najmniej osiem tygodni. 

W roku 2015 tylko w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej wykorzystano w celach leczniczych 4888 (487 litrów) jednostek KKCz (Koncentratu Krwinek Czerwonych) i 2258 jednostek preparatów krwiopochodnych (preparaty lecznicze uzyskane z krwi pochodzącej z donacji w wyniku jej rozdzielenia na składniki i zakonserwowania). Najczęściej korzystano z krwi grup A+ i 0+.

Honorowy dawca krwi to osoba zdrowa pomiędzy 18. a 65. rokiem życia, która oddaje krew bezpłatnie. Zasłużonym Honorowym Dawcą Krwi III stopnia zostaje się po oddaniu sześciu litrów. Na drugi stopień trzeba oddać 12 litrów, a na pierwszy - 18. Oddawanie krwi jest całkowicie bezpieczne i bezbolesne, a zasłużonym krwiodawcom przysługuje szereg określonych ustawowo przywilejów. 

Coś w rodzaju sportu

 - To właśnie dzięki WOŚP zacząłem oddawać krew - powiedział portalowi jeden z zasłużonych honorowych dawców krwi z Bielska-Białej. - Kilkanaście lat temu, w styczniowe popołudnie pojechałem do miasta, aby wrzucić datek do orkiestrowej puszki. Na miejscu zorientowałem się, że portfel został w domu, a w kieszeni ani grosza. Na placu Wojska Polskiego zauważyłem stojący ambulans i wtedy pomyślałem o tym, aby oddać krew. Był to mój pierwszy raz. W 2,5 roku doszedłem do ponad sześciu litrów i tytułu Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi. Stało się to dla mnie czymś w rodzaju sportu.

Dzisiaj, dzięki czerwonej legitymacji - bo taki kolor ma legitymacja Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi - nasz rozmówca nie czeka w kolejce do lekarza, korzysta z możliwości zakupu tańszych lub bezpłatnych leków, może także wartość oddanej w danym roku krwi odliczyć od podatku. Ma satysfakcję z tego, że dzieli się sobą z innymi.

Krzysztof Kozik