Wodę w boksach trzeba rozbijać nogami, a budy ocieplać kocami. Film, na którym widać trudne warunki panujące w bielskim schronisku dla bezdomnych zwierząt zamieszczono wczoraj w sieci. Wolontariusze ze wszystkich sił starają się pomóc zwierzętom w tym trudnym czasie.

Wiadomość o trudnych warunkach panujących w bielskim schronisku otrzymaliśmy od wolontariuszki. - Trzeba w ciągu kilku godzin zrobić wszystko, aby przynajmniej trochę pomóc psom przeżyć zbliżający się arktyczny chłód. I tylko jedna myśl tłucze się po głowach: - Dlaczego tak musi być ? Dlaczego kurtyny cieplne zakupione za pieniądze podatników nie są włączane tak, aby psom w te mroźne dni było ciepło? Dlaczego mokra karma w miskach w szczeniakarni jest zostawiana na zewnątrz? - napisała nasza Czytelniczka.

W emocjonalnym liście wolontariuszka zastanawia się, jak zwierzęta przebywające w schronisku poradzą sobie w tym trudnym dla wszystkich czasie. - Co z psami w niedzielę, kiedy jest w schronisku jeden pracownik? Kto rozbije zamarzniętą wodę? Kto wyścieli kocami budy? Czy potrafisz spać spokojnie, kiedy wiesz, ze zaledwie kilka kilometrów dalej zwierzę trzęsąc się z zimna, próbuje zwinąć się w kłębek, żeby ogrzać zmarznięte łapki? - pyta wolontariuszka.

Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się do Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Bielsku-Białej. Zdzisław Szwabowicz, kierownik schroniska, zapewnił portal, że wszystkie grzejniki i dmuchawy zostały uruchomione, aby zwierzęta nie marzły.

 - Zwierzęta dziś również były normalnie karmione i pojone - mówi kierownik schroniska. - 95 proc. naszych zwierząt przebywa w ogrzewanych pomieszczeniach, gdzie woda nie zamarza. Pozostałe 5 proc. to kojce drewniane z ocieplonymi nowymi budami i film jest z tego miejsca. Tu woda zamarza, ale 4-5 razy na dobę jest wymieniana. Apeluję do wolontariuszy - nie wprowadzajcie ludzi w błąd, tym zwierzętom nie pomagacie! - dodaje Zdzisław Szwabowicz.

bak