Bielskie córy Koryntu
Na podstawie archiwalnych akt sądowych i policyjnych kontynuujemy cykl artykułów o przedwojennym bielskim półświatku. Damy lekkich obyczajów często wchodziły w konflikt z prawem, co kończyło się aresztem, więzieniem lub nawet wydaleniem z miasta. Co ciekawe, popularnym miejscem, gdzie prostytutki polowały na klientów był dworzec kolejowy.
Piwnooka ciemna blondynka o okrągłej twarzy, płaskim nosie, średniego wzrostu, o słabej budowie ciała - w raporcie bielskiej policji z 1906 roku opisano wygląd zatrzymanej Anny C. Po raz pierwszy została zatrzymana w 1904 roku w wieku 12 lat za żebractwo, a już dwa lata później spędziła tydzień w celi za uprawianie nierządu. Kolejno policja zatrzymywała ją za kradzież, zgorszenie publiczne, niemoralnie prowadzenie się oraz stręczycielstwo. Łącznie aresztowano ją prawie 50 razy!
Opłata za noc poślubną
W 1909 roku Anna C. wyszła za mąż, ale czy ślub odmienił jej życie? A może tak, jak prostytutka z Kielc zażądała od swojego męża zapłaty za noc poślubną? Archiwa milczą o tym, jak układało się współżycie między małżonkami, ale wiemy, że policja skrupulatnie odnotowywała kolejne ekscesy Anny C. - współudział w napadzie, notoryczne zaczepianie przechodniów, włóczęgostwo w celach nierządu.
Bielscy policjanci mieli już dość utarczek z Anną C. Kilkudniowe areszty nie pomagały w sprowadzeniu jej na dobrą drogę. W tej sytuacji policja skierowała sprawę sądu powszechnego. Wiosną 1908 roku prostytutka spędziła sześć tygodni za kratami.
Po opuszczeniu aresztu pijana Anny C. wszczynała częste awantury, coraz zuchwalej okradając kolejnych bielszczan. Sąd cesarsko-królewski w Krakowie skazał ją na trzy miesiące ciężkiego więzienia. Po odbyciu tej kary, jeszcze kilkakrotnie była odnotowana w dzienniku bielskiej policji, po raz ostatni w 1910 roku. Jak potoczyły się jej dalsze losy? Tego nie wiemy. Najprawdopodobniej została wydalona z Bielska.
Awantura z rękoczynami
Jesienią 1927 roku po awanturze ulicznej prostytutka Wiktoria W. pozwała do sądu Józefa i Teklę B. 47-letnia służąca zamieszkała przy ulicy Długiej 297 złożyła na policji obszerne zeznania. - Ty dziadówo, ty psiakrew, ty świnio, ty cholero, ty ulicznico, ty złodziejko, wynoś się stąd na ulicę - miała wykrzyczeć publicznie Tekla B. pod adresem Wiktorii W.
Ludzie przystawali na ulicy, przyglądając się, jak 30-letnia bielszczanka przezywa od najgorszych kobietę starszą od niej o 17 lat. Doszło nawet do rękoczynów, gdyż Józef B. „tępym narzędziem” pobił Wiktorię W. po całym ciele. Lekarz sądowy stwierdził później, że kobieta ma silnie stłuczone ramię, na głowie liczne guzy, a ruchy ręki powodują jej ból.
Przed sądem oskarżone małżeństwo tłumaczyło, że nie pamięta, aby podczas scysji padły tak obelżywe słowa. Jedyny mocniejszy zwrot, do jakiego się przyznali, to „zamknij papę” wykrzyczane w stronę prostytutki. Sprawa została odroczona, ale już kilka dni później doszło do kolejnej awantury z Wiktorią W. Na procesie zeznania w jej obronie złożył Wawrzyniec R., z zawodu kolejarz, który zdaniem Józefa i Tekli B. był częstym klientem bielskich prostytutek.
Prostytucja na dworcu
Sprawa zakończyła się wyrokiem dopiero na wiosnę kolejnego roku, gdy małżeństwo zostało skazane na karę grzywny w wysokości 30 i 50 zł, którą można było zamienić odpowiednio na trzy i pięć dni aresztu. Józef i Tekla B. złożyli odwołanie, ale sąd w Cieszynie oddalił je jako bezzasadne.
Popularnym miejscem, gdzie bielskie prostytutki polowały na klientów był dworzec kolejowy, a dokładnie poczekalnia trzeciej klasy. Udawały wtedy, że czekają na pociąg. Prawo zabraniało wykorzystywania budynku stacji przez panie lekkich obyczajów do wabienia mężczyzn, jednak dróżnicy kolejowi często przymykali oko na ten proceder.
Inaczej było w listopadzie 1936 roku, gdy strażnik kolejowy próbował wyprosić z dworca Stanisławę K., 32-letnią zawodową prostytutkę. W odpowiedzi kobieta obrzuciła kolejarza epitetami. Kompletnie pijana kobieta została wyprowadzona z hali dworcowej przez policjantów. W dochodzeniu okazało się, że była bezdomna i nielegalnie nocowała w cegielni Rosta przy ul. Słowackiego. Po procesie sąd skazał ją na dwutygodniowy areszt.
Alan Jakman
Na zdjęciu tytułowym: dworzec kolejowy w Bielsku, 1918 r. Fot. Monika Ćwikowska-Broda i Wiesław Ćwikowski, Bielsko-Biała i okolice pocztówką pisane.
W tym cyklu publikowaliśmy kolejno:
Przedwojenne bielskie prostytutki
Przedwojenni bielscy stręczyciele



Klauzula informacyjna ›