Trochę jak ogrodnicy
W sobotę przed Wigilią do klubu przyszło ok. 20 osób. Oprócz kilku opiekunów, chłopcy i dziewczyny w wieku 5-18 lat. To było ich ostatnie spotkanie w tym roku - wyjątkowe, bo świąteczne. Młodzież ugotowała barszcz. Opiekunowie odwdzięczyli się świątecznymi upominkami. Atmosfera była jak w rodzinie, wiele wzajemnego ciepła i serdeczności. Spędzili tak cały wieczór i mimo późnej pory, wcale nie chcieli się rozchodzić.
Rodzinna atmosfera przy ul. Komorowickiej nie wzięła się znikąd. Klub stworzyła sama młodzież, wkładając w to wiele serca i wysiłku. Jego powstanie jest również zasługą opiekunów, streetworkerów z projektu Ulica Kreatywna, którzy zachęcili młodzież do działania. Jednym z nich jest Jarosław Warzecha.
„Pracownicy podwórkowi”
- Ulicę Kreatywną zainicjował bielski oddział Towarzystwa Psychoprofilaktycznego - mówi Jarosław Warzecha. - Dzięki wsparciu Funduszu Inicjatyw Obywatelskich w 2015 udało się zdobyć środki na przeszkolenie streetworkerów. Skupiliśmy się na młodzieży z okolicy osiedla Biała Północ, gdzie robiliśmy diagnozę.
Streetworking jest metodą pracy w otwartym środowisku, w bezpośrednim miejscu przebywania odbiorców działań streetworkera (na ulicach, dworcach, w parkach, itd.). Streetworkerzy lub „pracownicy podwórkowi”, jak również o sobie mówią, często są wolontariuszami pomagającymi osobom zagrożonych wykluczeniem społecznym. Samodzielnie docierają do środowisk bezdomnych, narkomanów, prostytutek, dzieci ulicy, itp. Ten rodzaj wolontariatu, który narodził się w wielkich miastach USA i Europy Zachodniej, przyjął się także w Polsce.
Praca na ulicy wymaga od streetworkerów szczególnej postawy i charakteru. Wolontariusze z Ulicy Kreatywnej nie są jednak nowicjuszami. To w większości doświadczeni pedagodzy i terapeuci lub pracownicy socjalni, jak Jarosław Warzecha.
Przełamywanie lodów
- Streetworking to dla nas bycie z drugim człowiekiem - wyjaśnia Jarosław Warzecha, który studiował resocjalizację i od dawna współpracuje przy różnych projektach z organizacjami pozarządowymi. - To budowanie relacji opartych na wzajemnym szacunku i zaufaniu. W Ulicy Kreatywnej chodzi o ukazywanie pozytywnego obrazu osoby dorosłej i uświadomienie młodym ludziom, że nie wszystko w świecie musi być nienormalne - podkreśla nasz rozmówca, 38-latek, z zamiłowania paralotniarz, ojciec dwóch dorastających synów.
Pierwsze kroki nie były łatwe. Ludzie z osiedla, gdzie wszyscy znają się od dziecka, podchodzili do obcych nieufnie. Widzieli w nich sektę polującą na młodzież. Chodziły pogłoski, że odprawiają czarne msze. Pierwsi do streetworkerów przekonali się młodzi. W przełamaniu lodów dopomógł koncert, który wolontariusze zorganizowali dla mieszkańców na zapuszczonym skwerku przy ul. Montażowej.
- Koncert z piknikiem i zawodami sportowymi odbył się jesienią ub. roku - opowiada Jarosław Warzecha. - Nie było wielkich tłumów, ale dzięki tej imprezie nawiązaliśmy wiele cennych kontaktów. To było prawdziwe wejście w teren - dodaje z uśmiechem.
Wciąż dołączają nowi
Z czasem wokół Ulicy Kreatywnej zgromadziło się kilkudziesięciu młodych ludzi. Wspólnym wysiłkiem zamienili zaniedbany skwerek przy ul. Montażowej w prawdziwe boisko, gdzie grają w piłkę, organizują zawody i gry terenowe. Wizytówką Ulicy Kreatywnej jest jednak klub przy ul. Komorowickiej. Stworzyli go w lokalu po byłej piekarni. Sami go wyremontowali, pomalowali i umeblowali. Na elewacji budynku namalowali efektowny mural, przy którym pomagał im znany artysta graffiti Dariusz Paczkowski.
Klub jest otwarty w soboty od 10.00 do 13.00. Opiekunowie starają się wypełnić ten czas atrakcyjnymi zajęciami, warsztatami (np. z tworzenia mebli z palet) i spotkaniami. Gośćmi Ulicy Kreatywnej byli m.in. Paweł Faron, paralotniowy mistrz Polski, Krystyna Pryszczyk, aktorka Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, Grzegorz Lulek, bielski muzyk jazzowy, Łukasz Świrk („Człowiek Flaga”), polski wspinacz i finalista programu „Mam Talent” oraz Mariusz Wilk, muzyk grający na fletni Pana. Od kiedy wolontariusze zauważyli, że część dzieci przychodzi na zajęcia bez śniadania, sobotnie spotkania zaczynają się od wspólnych posiłków.
- Pod naszą opieką jest ok. 25 osób - szacuje Jarosław Warzecha. - Wciąż dołączają jednak nowi. Cieszy mnie, gdy widzę, jak starsi poczuwają się do odpowiedzialności za młodszych, a dziewczyny z własnej woli opiekują się małymi dziećmi. Zmieniło się również nastawienie sąsiadów. Interesują się życiem klubu, zaglądają, pomagają sprzątać - nie kryje satysfakcji nasz rozmówca.
Wielka radość
Niedawno Ulica Kreatywna wzbogaciła się o rowery (siedem sztuk przekazała Fundacja ARKA w ramach akcji Rower Pomaga). Streetworkerzy nawiązali współpracę z radą osiedla, w ramach której animują zajęcia na rodzinnych piknikach. Wśród planów na przyszłość wymieniają montaż ogrzewania w pomieszczeniach klubu i warsztaty kulinarne dla młodzieży.
- W tym miejscu wytworzyła się szczególna atmosfera - nie wątpi Jarosław Warzecha. - Dobrze się tu czuje również mój syn, który chętnie mi towarzyszy w sobotnich zajęciach. To wielka radość widzieć jak praca przynosi efekty. Jesteśmy trochę jak ogrodnicy, którzy hodują kwiaty, stwarzają im właściwe warunki do rozwoju i cieszą się, kiedy zakwitają - uśmiecha się bielski streetworker.
Bliższe informacje na temat Ulicy Kreatywnej można znaleźć na facebookowym profilu projektu dostępnym TUTAJ.
Maciej Chrobak
Na zdjęciu: Jarosław Warzecha

Klauzula informacyjna ›