Już po raz czwarty dźwięki kolęd i pastorałek rozbrzmiały na Pasterce w kościele Matki Bożej Pocieszenia w Bielsku-Białej. Zagrało i zaśpiewało kilkudziesięciu muzyków z różnych góralskich kapel. Obecni byli przedstawiciele władz miasta, w tym prezydent Jacek Krywult.

Inicjatorami góralskiej Pasterki w Stracone są rodzina Dobijów oraz członkowie kapeli góralskiej Straconka. - Serce się raduje, gdy widać tłum ludzi, którzy nie chcą wyjść z kościoła, lecz wraz z nami śpiewają kolędy i pastorałki. Pomysł Pasterki z góralską muzyką narodził się cztery lata temu. Zaprosiliśmy przyjaciół i znajomych, by zagrać na chwałę Chrystusowi. Ofiara była przeznaczona na rozbudowę kościoła. Taka forma Pasterki bardzo przypadła do gustu wielu  mieszkańcom Straconki i innych dzielnic miasta, dlatego znów połączyliśmy siły i wspólnie kolędowaliśmy - mówi Michał Dobija z kapeli góralskiej Straconka.

Jak co roku, 24 grudnia kościół pękał w szwach. - Jest to tradycja, która tu zastałem. Kontynuujemy ją, gdyż widać, że ludzie szukają nowych form przeżywania tego spotkania z Chrystusem. Pasterka z góralską muzyką się podoba. Jeżeli ma pomagać, to dlaczego nie kontynuować? - powiedział nam ks. Ryszard Knapik, proboszcz parafii Matki Bożej Pocieszenia w Straconce.

O ciekawym pomyśle opowiedział wiernym ks. Kazimierz Malaga, były proboszcz parafii. - Ponieważ tak się ta piękna liturgia rozwinęła, to można by ją przenieść na Stadion Miejski? Wtedy Pasterka byłaby dla całego miasta. Oczywiście, wymagałoby to wielkiej koordynacji wszystkich parafii. Ofiary złożone w tym czasie przeznaczylibyśmy dla najbiedniejszych w mieście. Pomysł nagrodzono gromkimi brawami. - Nie opuszczajmy Straconki, kolędujmy każdego roku. A jak będzie nas sto razy więcej, to znowu pomyślimy o rozbudowie kościoła - dodał ksiądz.

Uroczystą mszę zabezpieczali ratownicy z Maltańskiej Służby Medycznej, oddział Kęty, strażacy z OSP Straconka oraz patrole Straży Miejskiej.

Tekst i foto: Mirosław Jamro