Od ponad tygodnia wskaźniki jakości powietrza w Bielsku-Białej są znacząco przekroczone, a nad miastem wisi chmura toksycznego pyłu. Grupa bielszczan uważa, że poprawa jakości powietrza byłaby możliwa dzięki wprowadzeniu bezpłatnej komunikacji miejskiej. Ale w Ratuszu nikt o takim rozwiązaniu nie myśli. Tylko jeden dzień jazdy za darmo, to wydatek ok. 100 tys. zł z budżetu miasta.

Od kilku dni służby ochrony środowiska informują o podwyższonym stężeniu zanieczyszczeń w powietrzu. Dlatego w mediach społecznościowych powstała inicjatywa wprowadzenia w Bielsku-Białej darmowej komunikacji miejskiej. Realizacja tej idei wydaje się jednak mało realna. W bielskim Ratuszu dotychczas nikt nie zajął się pomysłem, którym próbują ratować się inne miasta walczące ze smogiem.

Apel o darmową komunikację

 - W ostatnich dniach normy zanieczyszczenia powietrza w Bielsku-Białej były przekroczone nawet o 700 proc. To poważne zagrożenie dla zdrowia, a w przypadku dzieci czy chorych na astmę - życia. Sytuację mogłoby poprawić zredukowanie ruchu w centrum miasta. Jedyny sposób, w jaki można to osiągnąć, to wprowadzenie darmowej komunikacji miejskiej. W takiej właśnie sprawie chcemy zgłosić się do władz Bielska-Białej. Ich obowiązkiem jest dbanie o mieszkańców - piszą autorzy apelu Dusimy się.

Dla inicjatorów akcji społecznej mamy złą wiadomość - władze miasta nie rozważały projektu wprowadzenia darmowych przejazdów autobusami MZK. - Nie do mnie należy ocena czy jest szansa na jego wprowadzenie - ucina Tomasz Ficoń, rzecznik Ratusza. Dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego jest rozmowniejszy: - Nie sądzę, żeby miasto zdecydowało się na taki krok - mówi Krzysztof Knapik. Jego zdaniem, jeden dzień bezpłatnej komunikacji może kosztować nawet 100 tys. zł.

 - W obecnym stanie prawnym MZK funkcjonuje jako samorządowy zakład budżetowy. Dofinansowanie z budżetu Bielska-Białej nie może więc przekraczać połowy kosztów przedsiębiorstwa. Obecnie dopłata do wozokilometra ustalona jest na maksymalnym poziomie. Praktycznie nie ma możliwości zorganizowania darmowej komunikacji miejskiej - słyszymy. Dyrektor MZK uważa, że sytuacja zmieni się dopiero wtedy, gdy zakład zostanie przekształcony w spółkę prawa handlowego.

Strażnicy interweniują

W poprawę jakości powietrza poprzez wprowadzenie bezpłatnych przejazdów autobusami nie wierzą w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Bielsku-Białej. Zdaniem inspektorów, ograniczenie ruchu pojazdów w centrum miasta to krok w dobrym kierunku, ale skutki takiego rozwiązania nie byłyby znaczące. Prawdziwym problemem w przypadku smogu jest wyeliminowanie tzw. niskiej emisji poprzez zakaz spalania niektórych paliw.

Jakość powietrza w mieście mogłaby ulec odczuwalnej poprawie, gdyby mieszkańcy w przydomowych kotłowniach nie spalali śmieci. - Spalanie odpadów stanowi wykroczenie i jest zagrożone karą grzywny w wysokości od 20 do 500 zł w postępowaniu mandatowym - przypomina komendant Straży Miejskiej w Bielsku-Białej Grzegorz Gładysz.

Jak pokazują statystyki, niskie kary nie odstraszają trucicieli. Bielscy strażnicy odnotowali w tym roku ponad 640 interwencji w związku z uzasadnionym podejrzeniem spalania odpadów w przydomowych kotłowniach. Problem być może wkrótce rozwiąże sejmik województwa śląskiego. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w przyszłym roku na terenie województwa zabronione będzie ogrzewanie domu mułem oraz mułoflotem węglowym (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Bartłomiej Kawalec