Ona jest bielszczanką, chrześcijanką, on muzułmaninem. Pobrali się siedem lat temu w Egipcie. Trzy lata mieszkali u niego, w Hurghadzie. Potem przeprowadzili się do Bielska-Białej. Mają tu wielu przyjaciół, choć doświadczyli też rasistowskich obelg. 

Poznali się w 2009 roku. Tamtego lata Julia* wybrała się na wakacje do Hurghady. Gdy samolot wylądował, do grupy turystów z Polski podszedł młody, sympatyczny Egipcjanin. Ahmed, bo tak miał na imię, był pracownikiem biura podróży. Miał za zadanie zaopiekować się grupą podczas transferu z lotniska. Od razu przypadli sobie do gustu.

 - Namówił kierowcę, żeby najpierw pojechał do hotelu położonego najdalej - uśmiecha się Julia, 26-latka z Bielska-Białej. - Jechaliśmy pół godziny przez miasto. Później okazało się, że mój hotel leży pięć minut drogi od lotniska. Dzięki temu mógł ze mną dłużej porozmawiać - opowiada bielszczanka, żartując, że potem jakoś tak się dziwnie składało, że przez cały czas na siebie „wpadali”. Spotykali się na plaży, w sklepie, w centrum kurortu.

Fascynacja Egiptem

 - Zdziwiłem się, że Julia tak dużo wie o Egipcie - wspomina Ahmed, 30-latek pochodzący z Tanty, 450-tysięcznego miasta w delcie Nilu, absolwent archeologii Uniwersytetu Kairskiego. -  Nie tylko miała dużą wiedzę o naszej kulturze, religii i obyczajach. Znała nawet nazwiska egipskich piosenkarzy.

Julia zdradziła Ahmedowi, że Egipt od dawna ją fascynuje. Na długo przed wyjazdem zaczytywała się w książkach i przewodnikach po tym kraju, słuchała egipskiej muzyki, uczyła się tańca orientalnego.

Po wakacjach Julia wróciła do Polski, ale ich kontakt się nie urwał. Pisali do siebie, telefonowali. Ahmed namawiał ją, by do niego przyjechała. Odwiedzała go kilkakrotnie. On szukał dla niej pracy w branży turystycznej (Julia studiowała na kierunku turystyka i rekreacja). W końcu znalazł Julii dobrą posadę na wycieczkowych katamaranach. Wówczas dziewczyna postanowiła przeprowadzić się do Egiptu. Mama nie stawiała przeszkód, polubiła tego chłopaka; Ahmed już wcześniej zdobył jej zaufanie.

Arabska rodzina

 - Rodzina Ahmeda przyjęła mnie bardzo ciepło - mówi Julia. - Wiele już wiedziałam o tym kraju, zaskoczyło mnie jednak życie arabskich rodzin. Liczą po kilkuset członków utrzymujących ze sobą stałą, bliską więź. To całkiem inaczej niż w Polsce, gdzie ciocie i wujków widujemy tylko w święta albo jeszcze rzadziej - zauważa bielszczanka.

Wkrótce Ahmed i Julia pobrali się. Wychodząc za muzułmanina, Julia nie musiała zmieniać swoich obyczajów, islam bowiem nie zabrania małżeństw muzułmanów z chrześcijankami. Oboje pracowali w turystyce, dobrze zarabiali, co przy niskich cenach pozwalało na spokojne i dostatnie życie. W Hurghadzie przeżyli tak trzy lata.

Sytuację komplikował jednak konflikt polityczny, w którym kraj pogrążył się po rewolucji 2011 roku. Dramatyczne wydarzenia odstraszały zagranicznych gości, co powodowało kryzys branży turystycznej i całej gospodarki. Jego skutki nie ominęły naszych bohaterów. W obliczu utraty pracy zdecydowali się wyjechać do Polski. Jesienią 2013 Ahmed trafił do Bielska-Białej, rodzinnego miasta żony, gdzie po raz pierwszy w życiu ujrzał śnieg.

Chcą napisać podręcznik

Praktycznie całą zimę przesiedział w mieszkaniu. Mając wizę turystyczną, nie mógł podjąć pracy. W oczekiwaniu na kartę czasowego pobytu zaczął się uczyć polskiego. Tej nauce poświęcał po jedenaście godzin na dobę. Po trzech latach pobytu w Polsce opanował język w stopniu pozwalającym na swobodną konwersację. - To najtrudniejszy język, jakiego się uczyłem - przyznaje Ahmed, który oprócz polskiego zna kilka języków, w tym… czeski.

Po trudnym początku sytuacja dwojga młodych ludzi ustabilizowała się. Obecnie pracują w jednym z bielskich hoteli. Ahmed udziela ponadto lekcji języka arabskiego w Bielsku-Białej i Katowicach. - Jest dużo osób chcących się uczyć arabskiego w dialekcie egipskim - ocenia. - Ponieważ nie ma polskiego podręcznika do jego nauki, myślimy z Julią o tym, żeby go napisać - zdradza nasz rozmówca.

Sposób na rasistę

Ahmed podkreśla, że w ciągu trzech lat poznał w Bielsku-Białej masę wspaniałych ludzi. Mają z Julią wielu przyjaciół, z którymi chodzą do kina i na dyskoteki. Nasłuchał się niestety także niemało rasistowskich obelg. - W 90 proc. pochodzą one od osób nietrzeźwych i nieznajomych - zauważa Ahmed. - Wydaje im się zwykle, że ich nie rozumiem. Kiedy jednak odpowiadam po polsku, są zaskoczeni i tracą pewność siebie - opisuje nasz rozmówca.

Również Julia doświadczała rasowej nienawiści, niekiedy nawet od znajomych: - Dziewczyna, którą znałam od lat, w pewnym momencie zerwała ze mną kontakt - opowiada Julia.

 - Po jakimś czasie ktoś mi podesłał link do forum, gdzie ta znajoma opisywała mnie z nazwiska, zarzucała mi, że przywiozłam do Polski Araba, „ciapatego”. Używała wobec nas obrzydliwych epitetów. Nie chciałam tego zgłaszać, ale napisałam do niej prywatną wiadomość. Nie odpowiedziała, ale usunęła wszystkie wpisy - relacjonuje Julia.

Dom z widokiem na morze

Ahmed nie ukrywa, że w Bielsku-Białej, gdzie mieszka niewielu jego współwyznawców, prowadzenie muzułmańskiego domu nie jest łatwe. Najbliższy meczet znajduje się w Katowicach. Tam również są sklepy z żywnością halal. Mimo to stara się, na ile to możliwe, przestrzegać nakazów rodzimej wiary i tradycji. Wspiera go w tym Julia. - W naszej kuchni nie ma wieprzowiny - wyjaśnia kobieta. - Jest to jednak o tyle skomplikowane, że tłuszcz i żelatyna wieprzowa występują jako składnik w wielu polskich produktach, także w słodyczach - przyznaje Julia.

Mimo że w ich życiu nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem, nasi bohaterowie nie narzekają na los. Zamierzają pozostać w Bielsku-Białej jeszcze co najmniej kilka lat. Ahmed chce uzyskać w tym czasie polskie obywatelstwo. A potem? - Kto wie - zastanawia się mężczyzna. - Brakuje mi trochę domowej kuchni i słońca. Może wyjedziemy na jakiś czas do Niemiec, żeby zarobić na dom w Hurghadzie, taki z widokiem na morze - zamyśla się z uśmiechem.

Maciej Chrobak

* Imiona bohaterów reportażu zostały zmienione.