Sześć zarzutów prokuratorskich usłyszał wiceprezydent Bielska-Białej Lubomir Zawierucha. Śledczy są zdania, że w latach 2010-15 zastępca prezydenta Jacka Krywulta składał fałszywe oświadczenia majątkowe. Akt oskarżenia w tej sprawie jeszcze w listopadzie powinien trafić do bielskiego sądu.

62-letni dziś Lubomir Zawierucha został wiceprezydentem Bielska-Białej pod koniec 2010 roku. W magistracie kieruje wydziałami inwestycji, komunikacji, strategii i rozwoju gospodarczego oraz biurem funduszy europejskich. Nadzoruje również pracę Miejskiego Zarządu Dróg oraz Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego, a także spółką ZIAD, PK „Therma” i Agencją Rozwoju Regionalnego.

Kłopotliwa ojcowizna

Prokurator zaczął się interesować majątkiem urzędnika w czerwcu br., gdy wiceprezydent złożył wniosek o wydanie pozwolenia na budowę czterech budynków jednorodzinnych w zabudowie bliźniaczej przy ul. Pokoju w Bielsku-Białej. Inwestor we wniosku wykazywał współudział w pięciu działkach o łącznej powierzchni 2040 m kw, ale takich informacji brakowało w jego oświadczeniach majątkowych. Czytamy w nich, że urzędnik jest jedynie właścicielem działki o powierzchni 744 m kw. zabudowanej domem.

Po naszej publikacji Wiceprezydent buduje bliźniaki? przeprowadzono analizę oświadczeń majątkowych wiceprezydenta. Przedmiotem śledztwa były wszystkie oświadczenia złożone przez urzędnika od początku jego pracy w bielskim Ratuszu. W połowie maja zastępca Jacka Krywulta złożył korektę ostatniego oświadczenia, w którym po raz pierwszy pojawiła się informacja o udziałach w czterech działkach w Mikuszowicach Śląskich.

Nieruchomości pominięte w oświadczeniach majątkowych, to ojcowizna urzędnika. Dlaczego wzmianka o nich nie znalazła się we wcześniejszych oświadczeniach majątkowych? W czerwcu w rozmowie z portalem Lubomir Zawierucha przyznał, że nie wykazywał udziałów w gruncie ze względu na postępowanie spadkowe. Dopiero po jego zakończeniu w kwietniu br. stał się posiadaczem 1/4 udziałów w czterech nieruchomościach o powierzchni ok. 1200 m kw. Pozostałe udziały posiada rodzeństwo wiceprezydenta.

Akt oskarżenia w listopadzie

Ta argumentacja nie przekonała prokuratury, która w ostatnich dniach postawiła urzędnikowi sześć zarzutów. Wszystkie dotyczą art. 233 § 1 kk w związku z art. 233 § 6 kk, który stanowi, że kto składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. - Zakończenie postępowania i skierowanie aktu oskarżenia do sądu planowane jest w tym miesiącu - mówi Jacek Boda, rzecznik bielskiej Prokuratury Okręgowej.

O komentarz zwróciliśmy się do Lubomira Zawieruchy. Wiceprezydent poinformował portal, że stanowisko w sprawie postawionych zarzutów zajmie „w najbliższym czasie”. Urzędnik, który w postepowaniu przygotowawczym występuje teraz jako podejrzany, wyraził zgodę na posługiwanie się jego pełnym nazwiskiem w publikacjach prasowych. Z prośbą o komentarz redakcja zwróciła się też do rzecznika Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. Gdy tylko otrzymamy oficjalne stanowisko magistratu, niezwłocznie je opublikujemy.

Bartłomiej Kawalec

Poniżej publikujemy oświadczenie, jakie dziś przed południem otrzymaliśmy od wiceprezydenta Lubomira Zawieruchy.

Prawdą jest, że Prokuratura postawiła mi zarzuty złożenia fałszywych oświadczeń majątkowych w latach 2011-2016. Wszystkie dotyczą nieuwzględnienia w ich treści udziału we współwłasności czterech działek. Działki były własnością moich rodziców i wchodziły w skład spadku, do którego przysługiwało prawo czterem spadkobiercom, tj. mojemu rodzeństwu i mnie. Za życia rodziców otrzymałem od nich działkę zabudowaną budynkiem mieszkalnym. Umówiliśmy się, że pozostały majątek, tj. cztery działki, przypadną mojemu rodzeństwu albowiem ja już zostałem przez rodziców wyposażony. Po ich śmierci honorowałem umowę i nigdy nie składałem pretensji do tych działek. W porozumieniu z rodzeństwem postanowiłem otrzymaną od rodziców działkę sprzedać, a rodzeństwo z kolei postanowiło podobnie postąpić ze swoimi czterema odziedziczonymi działkami. Mieliśmy umowę, dotyczącą także podziału spadku po rodzicach, w wyniku której po sprzedaży nieruchomości podzielimy się uzyskaną ceną w ten sposób, że ja otrzymam równowartość mojej zabudowanej działki, a rodzeństwo równowartość czterech niezabudowanych, odziedziczonych działek. Nigdy nie miałem zamiaru partycypować w spadku po rodzicach, który przypaść miał mojemu rodzeństwu, dlatego nie czułem się współwłaścicielem spadkowych działek. Z uwagi na umowę, jaką miałem z rodzicami i rodzeństwem nie interesowałem się majątkiem spadkowym, nie wysuwałem żadnych roszczeń i wobec tego konsekwentnie nie wykazywałem w oświadczeniach majątkowych prawa własności działek, które według mojego przekonania mi nie przysługiwało.

Lubomir Zawierucha

Już po publikacji artykułu otrzymaliśmy także komentarz rzecznika prasowego Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej Tomasza Ficonia: - Zarzuty nie są równoznaczne z winą. W związku z tym Prezydent na razie nie zamierza podejmować żadnych decyzji w tej sprawie.