Dziś w nocy kierowca tira z Rzeszowa wjechał „pod prąd” na drogę S-1 i kontynuował jazdę przez kilkanaście kilometrów aż do momentu, gdy na jego drodze stanęli policjanci. Radiowóz na sygnałach uprzywilejowania pilotował kolosa do najbliższego zjazdu w Rybarzowicach.

Do zdarzenia doszło dzisiaj tuż po północy. 25-letni kierowca ciężarowego renault z naczepą wjechał „pod prąd” na drogę ekspresową w Żywcu. Kierowcy, którzy widzieli kolosa jadącego w przeciwnym kierunku, powiadomili o zagrożeniu oficera dyżurnego bielskiej policji, a ten skierował na miejsce patrole. Najbliżej drogi prowadzącej z Żywca do Bielska-Białej był radiowóz ze Szczyrku.

Policjanci zauważyli jadącego „pod prąd” tira i natychmiast zaalarmowali kierowcę o tym, że jeździe niewłaściwą jezdnią, a następnie pilotowali go na sygnałach uprzywilejowania do najbliższego zjazdu w Rybarzowicach. Na szczęście, natężenie ruchu o tej porze było znikome. Kierowca został zatrzymany. Tłumaczył się, że gdy wjeżdżał na S-1, warunki były trudne, bo panowała gęsta mgła. Przekonywał, że sugerował się wskazaniami nawigacji samochodowej.

Za stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym sprawca został ukarany mandatem w wysokości 500 zł oraz sześcioma punktami.

bb