Wczoraj w nocy wybuchł pożar domu w Kozach. Zapaliła się elewacja budynku, a w mieszkaniu było podwyższone stężenie tlenku węgla. Jako pierwsi na miejsce przybyli policjanci, którzy wybudzili mieszkańców ze snu i ewakuowali ich w bezpieczne miejsce.

W niedzielę tuż przed godz. 3.00 sierż.szt. Jakub Januła oraz st.sierż. Radosław Dendys z komisariatu w Kobiernicach otrzymali informację, z której wynikało, że któryś z mieszkańców pali tworzywa sztuczne. Policjanci natychmiast podjęli interwencję. Zauważyli, że w jednym z prywatnych budynków wybuchł pożar. Paliła się elewacja zewnętrzna wraz z ociepleniem styropianowym, rynna i jej odpływ, a także skrzynka maskująca zawór gazu.

Drzwi do budynku były zamknięte, a rolety zewnętrzne w oknach opuszczone. Nikt nie reagował na dzwonek i pukanie do drzwi. Wreszcie, po kilku minutach gwałtownego pukania do drzwi i okien, policjanci zdołali wybudzić ze snu śpiącego mężczyznę oraz jego żonę i dwójkę dzieci. Policjanci wyprowadzili domowników w bezpieczne miejsce. Wezwali na miejsce straż pożarną. Odłączyli dopływ gazu do budynku i sami przystąpili go gaszenia pożaru.

Na miejsce dotarło kilka zastępów straży pożarnej oraz pogotowie gazowe. Strażacy ugasili pożar i zniwelowali zagrożenie. Dokonali także pomiaru stężenia tlenku węgla w mieszkaniu, którego normy były znacznie przekroczone. Dziewięcioletni chłopczyk został przewieziony do szpitala z objawami zatrucia tlenkiem węgla. Jego życiu nie zagraża już żadne niebezpieczeństwo. Z ustaleń wynika, że prawdopodobną przyczyną pożaru mogło być zapalenie się kubła ze składowanym tam popiołem z kominka.

bb