Pan Dariusz w liście do naszej redakcji zwraca uwagę na poważny problem z kierowcami w Bielsku-Białej. Zdaniem naszego korespondenta, nagminnie łamią oni przepisy o ruchu drogowym. Najczęstszym wykroczeniem jest jazda z nadmierną prędkością.

„Nie chodzi mi o główne ulice miasta - pisze nasz Czytelnik - lecz o te boczne, osiedlowe, gdzie ruch jest mniejszy, ale prawie każde auto jedzie szybciej o jakieś 20-30 km/h niż jest to na danym odcinku dozwolone. Przekroczenia na drogach bocznych są dużo bardziej niebezpieczne i uciążliwe (np. większy hałas) dla mieszkańców niż na głównych ciągach. Obserwując ruch uliczny w naszym mieście, dochodzę do wniosku, że bielska policja drogowa chyba nie istnieje… W chwili obecnej poza głównymi ulicami, czyli Andersa, S1, S69, Warszawską, itp., gdzie czasem jeździ jakiś nieoznakowany radiowóz, ciężko spotkać policjantów czuwających nad bezpieczeństwem ruchu”.

Uskakują przez autami

W podobnym tonie wypowiadają się mieszkańcy ulicy Piechurów w Komorowicach Śląskich. Ich osiedle teoretycznie leży w strefie zamieszkania, gdzie piesi mają pierwszeństwo przed pojazdami i obowiązuje ograniczenie prędkości do 20 km/h.

 - Co z tego skoro tych przepisów nikt nie respektuje? - pyta bezradnie pani Jolanta. - Samochody śmigają nam pod oknami 80 km/h. Szczególnie uciążliwe są motory crossowe, które urządziły tu sobie tor wyścigowy. Ryk silników słychać nie tylko za dnia, ale także w nocy. Jest wąsko, nie ma chodników, dzieci jeżdżą na rowerkach i bawią się przed domami. Boimy się, że w końcu dojdzie do tragedii - przyznaje bielszczanka.

 - Kilka lat temu pewien kierowca stracił panowanie nad kierownicą, staranował płot i wjechał nam do ogrodu - relacjonuje Katarzyna Kondras-Poźniak, sąsiadka pani Jolanty. - Całe szczęście, nikomu nic się nie stało. Na osiedlu mieszka dużo ludzi starszych i niepełnosprawnych. Tym osobom coraz trudniej wyjść na spacer. Zdarzało się, że w ostatniej chwili uskakiwały przed rozpędzonymi autami - mówi mieszkanka Komorowic Śląskich.

„Policji prawie nie widać”

Nasi rozmówcy podkreślają, że problem nasilił się odkąd kierowcy zaczęli wykorzystywać ulicę Piechurów jako skrót do dwupasmówki DK1 (wcześniej, do czasu montażu progów zwalniających, w podobny sposób używali ul. Poligonowej).

 - Kilka lat temu mój świętej pamięci mąż z sąsiadem wnioskowali do MZD o zbudowanie na ul. Piechurów progów zwalniających - opowiada Jolanta Olek. - Odpowiedź była jednak odmowna. Okazało się to niemożliwe ze względu na nadmierne nachylenie ulic, które zimą utrudnia kierowcom jazdę - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Podobnie jak pan Dariusz, mieszkańcy Komorowic Śląskich uważają przepisy o strefach zamieszkania i strefach ograniczenia prędkości za martwe prawo. - Policji prawie nie widać - ubolewa Ryszard Urbańczyk z ul. Piechurów. - Przyjeżdża jedynie na interwencje. Natomiast przestrzeganie przepisów i bezpieczeństwo na drodze jakby jej w ogóle nie interesowało - stwierdza bielszczanin.

Główne arterie najniebezpieczniejsze

Odnosząc się do zarzutów mieszkańców ul. Piechurów, bielska policja wskazuje, że w okresie od 2014 roku do 14 października 2016 roku doszło na niej zaledwie do jednej kolizji, a żaden z jej uczestników nie odniósł obrażeń ciała. Natomiast do najpoważniejszych i najtragiczniejszych w skutkach zdarzeń drogowych dochodzi w miejscach, gdzie występuje największe natężenie ruchu, tj. w głównych ciągach komunikacyjnych.

 - Stąd też patrole ruchu drogowego dyslokowane są właśnie na głównych arteriach komunikacyjnych, a zarazem w miejscach tych są najbardziej widoczne - przybliża nadkom. Elwira Jurasz, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. - Policjanci z drogówki kontrolują również prędkość na ulicach lokalnych i osiedlowych, np. ulicy Kryształowej (strefa zamieszkania) oraz na ulicach Kolistej, Gościnnej, Karbowej, Jaworzańskiej, Komorowickiej, Górskiej, gdzie obowiązuje strefa ograniczonej prędkości. Z posiadanych przez nas informacji wynika bowiem, że prędkość na tych ulicach jest przekraczana - dodaje rzeczniczka bielskiej policji.

Policja informuje, że kontrole prędkości odbywają się w miejscach wyznaczonych i bezpiecznych, zgodnie z wykazem punktów pomiaru prędkości oraz w miejscach, co do których wpływają zgłoszenia od mieszkańców o naruszeniach przepisów prawa o ruchu drogowym.

Strefy wymagają konsultacji

 - W przypadku uzyskania informacji od mieszkańców o miejscach, gdzie mogą być łamane przepisy ruchu drogowego, każdorazowo w miejsce to kierowane są policyjne patrole, które egzekwują obowiązek przestrzegania przepisów prawa o ruchu drogowym - mówi nadkom. Elwira Jurasz. - Jednocześnie mieszkańcy na bieżąco przekazują informacje o miejscach zagrożonych za pośrednictwem „Mapy zagrożeń”. Każde zgłoszenie jest wnikliwie weryfikowane. W przypadku stwierdzenia przez policjantów łamania przepisów prawa wobec winnych wyciągane są konsekwencje - podkreśla nasza rozmówczyni. 

Według informacji Miejskiego Zarządu Dróg, na terenie Bielska-Białej jest obecnie 21 obszarów objętych strefowym ograniczeniem prędkości do 40 km/h oraz trzy - do 30 km/h.

 - Nie jesteśmy w posiadaniu informacji, jakiej liczbie podlegają strefy zamieszkania, gdyż ilość wniosków, które spływają od mieszkańców w przypadku objęcia ulicy strefą zamieszkania jest z roku na rok coraz większa - tłumaczy Wojciech Waluś, dyrektor MZD w Bielsku-Białej. - Każdy wniosek z uwagi na kontrowersję, jaka wiąże się z oznakowaniem jest odrębnie analizowany przy wcześniejszej pozytywnej opinii właściwej miejscowo rady osiedla - zaznacza urzędnik.

Maciej Chrobak

Na zdjęciu: mieszkańcy ul. Piechurów uważają przepisy o strefach zamieszkania za martwe prawo