Aktorka znana wielu widzom z seriali „Blondynka” czy „Na Wspólnej”. Niedawno samodzielnie wydała płytę „Parsley” z utworami własnego autorstwa wygrywanymi na… ukulele. Z piękną Julią rozmawiamy o jej muzyce i koncercie w Bielsku-Białej.

Z Julią Pietruchą - modelką, popularną aktorką i wokalistką, rozmawia Robert Kowal

Jest Pani popularną aktorką filmową i serialową. Czy po sukcesie debiutanckiej płyty „Parsley” zamierza Pani poświęcić się wyłącznie karierze wokalnej? Czy znów zobaczymy Panią na ekranie?

 - Muzyka zawsze była moją największą pasją. Udało mi się zrealizować marzenie o nagraniu płyty i teraz mam fantastyczną możliwość występować z moim autorskim repertuarem przed publicznością w całej Polsce, w towarzystwie zdolnych muzyków i zarazem bardzo ciepłych i fajnych ludzi. To niewiarygodna dla mnie sytuacja. Czuję się na scenie tak dobrze, że nie wyobrażam sobie żebym mogła nie kontynuować tego doświadczenia. Energia, jaką niosą ze sobą ludzie jest siłą napędową do dalszych muzycznych działań. Nie odcinam się od swoich poprzednich aktorskich dokonań. Wręcz przeciwnie, bardzo cenie sobie ten czas spędzony przed kamerą i chciałabym pewnie kiedyś wrócić na plan filmowy.

Mała hawajska gitarka

Płyta „Parsley” jest, zdaniem wielu krytyków muzycznych, równie niespodziewana, co znakomita. Wydała ją Pani samodzielnie, bez wsparcia wytwórni. Jaki był koszt tego ryzykownego przedsięwzięcia?

 - Płyta powstała z potrzeby serca. Ale ta potrzeba nie wystarczyła. Musiałam znaleźć w sobie dużo odwagi i samodyscypliny, żeby nie dać się zwieść głosom zwątpienia. Jednak przekonanie, że wiem o czym chcę opowiedzieć, co chcę przekazać, jak to chcę przekazać, sprawiło, że udało się zamknąć krążek w takiej postaci. Nie miałam wobec tej płyty żadnych oczekiwań. Ja po prostu chciałam opowiedzieć swoją historię piosenkami, które powstały w mojej głowie i chowały się do szuflady przez lata. Do współpracy przy płycie zaprosiłam przyjaciół, więc była to przyjemność, ale i ciężka praca, dużo świadomych decyzji i brodzenie trochę po omacku po zupełnie nieznanym mi gruncie. Ale chyba brak wykształcenia muzycznego czy doświadczenia producenckiego pozwolił mi być otwartą na siebie, swoje pomysły, ale też na sugestie od muzyków, ich talent. Tak właśnie powstała „Parsley”.

Skąd pomysł, aby komponować na ukulele, instrument w Europie mało popularny, w Polsce prawie nieznany? Dla kogo Pani śpiewa?

 - Śpiewam dla tych, którzy chcą mnie posłuchać. Dla tych, którzy przez przypadek trafili na moją muzykę w internecie. Nie zdecydowałam się na szeroką promocje czy współpracę z wytwórnią, bo dzięki temu moja muzyka dotarła do tych osób, które jej potrzebowały, które same znalazły w niej coś dla siebie ważnego czy wartościowego. Ukulele zaś wpadło mi w ręce wiele lat temu. I wróciło do mnie w momencie, kiedy zaczęłam podróżować. A że jest to malutki instrument, taka mała gitarka, to bardzo łatwo je ze sobą zabrać w wielomiesięczną wyprawę. I tak zaczęła się nasza wspólna podróż przez muzykę, którą kontynuuję dziś na scenie, ramię w ramię z moim hawajskim ukulele.

Czasami nóżką drgnąć

Jest Pani także autorką tekstów wszystkich piosenek z debiutanckiego albumu, napisanych, dodajmy, w języku angielskim. O czym śpiewa Julia Pietrucha? Czy te utwory mają szansę przebicia się w stacjach radiowych i TV? Jak zachęca Pani ludzi do kupowania swojej płyty czy biletów na koncerty?

 - „Parsley” to płyta bardzo osobista. Zawiera historie związane bezpośrednio z moim życiem. Jest zapiskiem moich wspomnień z dzieciństwa, pewnych trudnych momentów, które udało mi się przepracować i nad którymi przejść do porządku dziennego. Nie wiem czy płyta ma potencjał komercyjny. Chciałabym, żeby dotarła do tych, którym sprawi przyjemność. A czytając wiadomości, komentarze, maile od fanów, zdaje sobie sprawę, że ludzie współodczuwają ze mną. To widzę też na koncertach. Dzieciaki śpiewające słowo w słowo moje utwory, uśmiechy od ucha do ucha, czasami zapłakane twarze. To wszystko jest tak niezwykłe i piękne, że brak mi słów, żeby opisać, jak bardzo to mnie wzrusza i jak wiele mi to daje w życiu pozytywnej energii. A jak zachęcam? Jeśli chcesz usiąść sobie wygodnie i zasłuchać się w hawajskich brzmieniach, czasami nóżką drgnąć, chodź na nasz Warzywniak (uśmiech).

Bielsko-Biała jest jednym z kilkunastu miast na trasie koncertowej promującej Pani pierwszą płytę. Dlaczego chce Pani śpiewać dla bielszczan? Co obiecuje sobie Pani po koncercie w klubie Klimat?

 - Nigdy nie byłam w tej części kraju, a słyszałam, że to przepiękne rejony. Jestem niezmiernie ciekawa spotkania Beskidu z hawajskimi brzmieniami ukulele. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. My przywieziemy co mamy najlepszego i postaramy się przekazać tyle energii, ile w nas jest i mam nadzieję, że ona udzieli się bielszczanom, szczególnie teraz, kiedy najbardziej jest potrzebna, w te chłodne, jesienne wieczory. A kto wie co wywieziemy ze sobą z Bielska- Białej? (uśmiech)

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Robert Kowal


Julia Pietrucha wystąpi przed bielszczanami w czwartek, 20 października o godz. 20.00 w klubie Klimat w Galerii Sfera. Aktorka zaprezentuje utwory ze swojej debiutanckiej płyty „Parsley”, której pierwszy nakład został bardzo szybko wyprzedany i stał się jednym z najbardziej popularnych polskich krążków na ITunes. Bilety na koncert dostępne są w punkcie informacyjnym Sfery w cenie od 40 do 60 zł. Liczba miejsc ograniczona. Portal bielsko.biala.pl jest patronem medialnym jedynego koncertu Julii Pietruchy na Podbeskidziu.

Dla Czytelników mamy cztery podwójne zaproszenia na koncert.

Zasady konkursu

1.Aby wziąć udział w konkursie, należy wysłać na adres [email protected] maila z imieniem, nazwiskiem, numerem telefonu oraz odpowiedzią na pytanie konkursowe: Podaj tytuł debiutanckiej płyty Julii Pietruchy.
2.W temacie maila należy wpisać: Julia Pietrucha.
3.O wygranej w konkursie decyduje poprawność odpowiedzi oraz kolejność zgłoszeń.
4.Konkurs ogłaszamy także na www.facebook.com/BielskiKalendarzImprezowy.
5.Osoby które wygrają zostaną poinformowane drogą telefoniczną.
6.Informujemy, że zgłoszenia (dane osobowe) nie są przechowywane i nie będą wykorzystywane do jakichkolwiek celów promocyjnych, reklamowych.