Od kilku tygodni Rafał Muchacki nie jest już dyrektorem Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego w Bielsku-Białej, ale do dziś nie milkną echa dymisji tego świetnego lekarza, a przy okazji polityka PO. Pierwsze półrocze szpital zamknął stratą wynoszącą ok. 7 mln zł. Czy nowy dyrektor, który zostanie wybrany w konkursie, będzie leczył pacjentów czy spłacał wierzycieli?

 - Z ubolewaniem muszę stwierdzić, że forma prowadzonej polemiki nie licuje z powagą zajmowanego przez niego [dyrektora Rafała Muchackiego - przyp. red.] do tej pory stanowiska - tak prezydent Jacek Krywult rozpoczyna odpowiedź na list, który we wrześniu skierował do niego Jarosław Klimaszewski, szef bielskiej PO i przewodniczący Rady Miejskiej w związku z odwołaniem Muchackiego ze stanowiska dyrektora miejskiego szpitala (pisaliśmy o tym w artykule Poczeka na odpowiedź prezydenta). Redakcja portalu dotarła do pisma prezydenta Bielska-Białej.

Miasto nie spłaci długów

W piśmie datowanym na 3 października br. czytamy, że zwolniony dyrektor „usiłuje postawić się w roli ofiary, a winą za złe wyniki ekonomiczne szpitala obarcza samorząd”. Jacek Krywult tłumaczy, że „bardzo istotnym elementem w podjęciu decyzji było także w ostatnim okresie absolutne ignorowanie prezydenta miasta przez dyrektora”. Zdaniem prezydenta, porozumienie tworzące BCO-SM zawarto na podstawie ustawy o działalności leczniczej i nie ma w nim mowy, że miasto spłaci długi łączonych placówek. 

 - Kwestie uregulowane stanowią elementy konieczne dla tego aktu, w tym ustalenia dotyczące zasady odpowiedzialności za zobowiązania, co nie jest równoznaczne z ich przejęciem. W ustawie nie przewidziano możliwości przejęcia zobowiązań przez podmiot tworzący. Dyrektor winien mieć świadomość, że gdyby jego teoria była prawdziwa, to do połączenia szpitali by nie doszło. Budżet miasta nigdy nie był i nie jest w stanie jednorazowo pokryć zobowiązań, które na czas połączenia wynosiły 52 mln zł - pisze Jacek Krywult.

Strata z tytułu nadwykonań

Prezydent Krywult zarzuca dyrektorowi Rafałowi Muchackiemu brak porozumienia z miastem przy opracowaniu „programu restrukturyzacji” placówki. - Program ten zakładał przeniesienie całego ciężaru zadłużenia na podmiot tworzący, przy jednoczesnych tylko pozornych działaniach restrukturyzacji ze strony BCO-SM. Ograniczenie kosztów szpitala planowane było tylko w niewielkim stopniu przy minimalnej redukcji zatrudnienia i niewielkich zmianach organizacyjnych - czytamy.

Prezydent miasta nie zgadza się z argumentem dotyczącym zwłoki w sprawie umorzenia pożyczki udzielonej Szpitalowi Ogólnemu w kwocie 14,5 mln zł. - Decyzja uzależniania była od wykazania przez placówkę przewidywanego wpływu na sytuację finansową szpitala. Środki publiczne są pod szczególną kontrolą i muszą być racjonalnie wydatkowane - przekonuje prezydent Bielska-Białej. Z dokumentu wynika, że strata placówki w pierwszej połowie roku wynosi 6,96 mln zł i jest następstwem m.in. nadwykonań na kwotę 9,16 mln zł.

Nowy dyrektor z konkursu

 - Nikt nie neguje potrzeby leczenia pacjentów, a także zaangażowania dyrektora i personelu szpitala, ale działania w imię wyższej konieczności nie stanowią wystarczającego argumentu dla wierzycieli. Nieregulowany dług kosztował już placówkę ponad 17 mln zł. Odwołując dyrektora Muchackiego, zostawiliśmy mu możliwość dalszej pracy w szpitalu jako lekarza, o czym mówi powołanie na pracę w tym charakterze - kończy Jacek Krywult, który argumentuje, że decyzję o odwołaniu podjął w „duchu odpowiedzialności za szpital” i „w kontekście bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców”.

Następca Rafała Muchackiego zostanie wybrany w drodze konkursu. Zasady zatrudniania dyrektora w podmiocie leczniczym niebędącym przedsiębiorcą reguluje ustawa. Zgodnie z przepisami, konkurs przeprowadza komisja powołana przez właściwy podmiot, która musi zostać zwołana w terminie dwóch miesięcy od dnia zwolnienia funkcji. - Ustawowe dwa miesiące upływają 7 listopada. Na październikowej sesji Rady Miejskiej zostanie powołana komisja, która będzie prowadzić to postępowanie - poinformował portal Szymon Gąsowski z biura prasowego UM.

Bartłomiej Kawalec

Próbowaliśmy wielokrotnie skontaktować się z Jarosławem Klimaszewskim, aby skomentował odpowiedź prezydenta miasta na swoje pismo. Przewodniczący nie zechciał z nami rozmawiać.