Czarę goryczy przelała porażka na otwarcie Stadionu Miejskiego w Bielsku-Białej, ale dymisji trenera kibice głośno domagali się już wcześniej. Podpisana w czerwcu umowa z Dariuszem Dźwigałą zostanie rozwiązana dziś. Prezes Podbeskidzia twierdzi, że klub nie będzie musiał płacić b. szkoleniowcowi pensji do końca trwania dwuletniego kontraktu.

Cztery miesiące trwała przygoda Dariusza Dźwigały z Podbeskidziem. Szkoleniowiec, który miał ponownie wprowadzić bielski zespół do piłkarskiej elity, szybko popadł w niełaskę kibiców. Zespół pod jego wodzą udanie rozpoczął rozgrywki, wygrywając trzy ligowe spotkania, ale potem było już tylko gorzej. Po dwunastu kolejkach „Górale” tracą osiem punktów do lidera 1.ligi.

Trzymiesięczne wypowiedzenie

Prezes TS Podbeskidzie Tomasz Mikołajko przyznaje, że w klubie od pewnego momentu prowadzono analizę rynku trenerskiego pod kątem zmiany szkoleniowca. Do poważnych rozmów doszło z trójką kandydatów. - Gra była niezadowalająca. Nie chodziło tylko o punkty, ale styl zespołu - wyjaśnia prezes. Dlaczego o zwolnieniu zdecydowano dopiero po blamażu w meczu na otwarcie Stadionu Miejskiego? - To był czas, by przełamać złą passę i zacząć punktować u siebie. Sztab szkoleniowy nie sprostał zadaniu, a miał sporo czasu - słyszymy.

O rozstaniu ze szkoleniowcem bielski klub oficjalnie dotąd nie poinformował kibiców. - Jesteśmy spółką akcyjną i mamy pewne procedury. Po meczu doszło do spotkania i podjęliśmy decyzję, że formuła współpracy wyczerpała się. Obecnie czekamy na podpisanie dokumentów - mówi prezes Mikołajko. Jego zdaniem, Podbeskidzie nie będzie musiało płacić Dariuszowi Dźwigale wysokiego odszkodowania. W jego kontrakcie znajdował się zapis o trzymiesięcznym okresie wypowiedzenia.

Według naszych informacji, dziś klub ogłosi nazwisko nowego szkoleniowca. Zostanie nim Jan Kocian, 58-letni słowacki trener, który w przeszłości prowadził drużyny Pogoni Szczecin i Ruchu Chorzów. Z tym ostatnim zespołem awansował do europejskich pucharów. W latach 2006-08 był selekcjonerem reprezentacji Słowacji. Jego umowa z bielskim klubem obowiązywać będzie do końca sezonu 2017/18. Sztab szkoleniowy ma tworzyć dwóch asystentów wskazanych przez szkoleniowca oraz Richard Zajac, który zajmie się pracą z bramkarzami.

Awans jest realny?

Słowak od kilku kolejek obserwował z bliska grę „Górali”. Nieoficjalnie wiadomo, że do pierwszych rozmów prezesa Podbeskidzia z Janem Kocianem na temat podjęcia pracy w Bielsku-Białej doszło zimą, gdy pod Klimczokiem na ławce trenerskiej zasiadał jeszcze Robert Podoliński. Obaj panowie poznali się w czasie swojej pracy na Śląsku. Latem 2014 roku prowadzony przez słowackiego trenera Ruch rozgrywał spotkania w europejskich pucharach na stadionie Piasta Gliwice.

Jakie zadanie otrzyma nowy sztab szkoleniowy? - Awans nadal pozostaje realny. Strata punktowa do czołówki nie jest duża, klub jest gotowy do powrotu do ekstraklasy. Mamy wspaniałych kibiców, sponsorów, piękny stadion i wsparcie władz miasta. Podbeskidzie nie pasuje do pierwszoligowych rozgrywek. Mam duży szacunek dla zespołów grających na zapleczu ekstraklasy, ale nasze miejsce jest po prostu piętro wyżej - przekonuje Tomasz Mikołajko.

Bartłomiej Kawalec

Foto: TSP

PS. Jan Kocian został dziś przedstawiony jako szkoleniowiec Podbeskidzia - piszemy o tym w artykule "Kocian już oficjalnie - wideo".