Milionowe straty w sortowni
Władze spółki uważają, że źródłem lipcowego pożaru w hali rozładunkowej Zakładu Gospodarki Odpadami w Bielsku-Białej był wrzucony do śmieci niedopałek lub inny materiał zapalny. Hipotezy tej nie potwierdza śledztwo policji. Straty spowodowane przez pożar wynoszą 6 mln zł. Odszkodowanie zapłaci ubezpieczyciel.
Do pożaru na terenie Zakładu Gospodarki Odpadami w Bielsku-Białej doszło rankiem 21 lipca. Ogień w hali zauważył portier, który zawiadomił służby ratunkowe. Potężny słup czarnego dymu był widoczny z różnych części miasta. W następstwie pożaru spaleniu lub zniszczeniu uległy taśmociągi wraz z infrastrukturą sortowni oraz elementy konstrukcji dachu i ścian obiektu (por. nasz artykuł Wielomilionowe straty).
Mówią, że to sampozapłon
Na skutek wysokiej temperatury w hali podczas pożaru doszło do odkształcenia się konstrukcji obiektu. Na szczęście okazało się, że nie ma konieczności jej demontażu. Co było źródłem ognia? Joanna Siwek z ZGO mówi, że na terenie hali doszło do samozapłonu. - Źródło pożaru pojawiło się w miejscu, w którym rozładowywane są odpady. Najprawdopodobniej spowodowany został wrzuceniem do odpadów niedopałka, popiołu z kominka czy grilla lub innego materiału zapalnego.
Nasza rozmówczyni podkreśla, że ogień pojawił się w nocy. - W tym czasie prowadzone są regularne obchody ochrony po terenie zakładu. Niestety, do wybuchu pożaru doszło pomiędzy takimi kontrolami - tłumaczy Siwek. Jak na razie, hipotezy dotyczącej przyczyn zaprószenia ognia przedstawianej przez spółkę nie potwierdziło policyjne dochodzenie. - Śledztwo pozostaje w toku, czekamy na opinię biegłego - poinformowała nas nadkom. Elwira Jurasz z Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.
Skutkiem pożaru, który wybuchł w części, gdzie prowadzony jest rozładunek dostarczanych odpadów, jest wyłączenie hali z użytkowania. Dlatego siedem gmin oraz miasto Bielsko-Biała, czyli podmioty obsługiwane przez ZGO, musi teraz wywozić odpady suche do instalacji zastępczych. Na taki scenariusz przygotowana była bielska gmina, która posiada umowę z zakładem w Tychach.
Będą kamery termowizyjne
Wciąż trudno podać dokładną wysokość strat powstałych w wyniku pożaru. Wiadomo jedynie, że koszt remontu nie przekroczy kwoty 6 mln zł oraz że szkody pokryje ubezpieczyciel. Władze spółki zadbały już o uzyskanie niezbędnych zezwoleń związanych z odbudową hali. Więcej czasu potrzeba, by odtworzyć infrastrukturę sortowni, w tym m.in. produkowany na zamówienie taśmociąg. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ZGO znów zacznie przyjmować odpady suche w listopadzie.
Nauczona kosztownym doświadczeniem, spółka planuje inwestycje w ochronę przeciwpożarową. - Taki system nie był dotychczas wymagany na przykład z uwagi na pylenie odpadów oraz duże zakurzenie panujące wewnątrz hali przyjęcia odpadów w sortowni. Aby zminimalizować ryzyko powstania pożaru w przyszłości, planowane jest zainstalowanie m.in. kamer termowizyjnych, które w przypadku wykrycia podwyższonej temperatury, będą powiadamiać o możliwym zagrożeniu - mówi Joanna Siwek.
Bartłomiej Kawalec

Klauzula informacyjna ›