"Projekt faworyzuje wybrane podmioty, równocześnie dyskryminując przeciętnych mieszkańców. Zaplanowano wywłaszczenia, a wiele działek zostanie okrojonych tak, że niemożliwe będzie ich dalsze funkcjonowanie".

Z Grzegorzem Mamorskim, bielskim przedsiębiorcą, członkiem Stowarzyszenia Cieszyńska 2016, rozmawia Robert Kowal

Prezydent Jacek Krywult twierdzi, że przebudowę ul. Cieszyńskiej blokuje garstka osób kierujących się partykularnymi interesami. Prezydent ma rację?

 - To bzdura. Akcję sprzeciwu wsparło swoimi podpisami ponad 1,1 tys. osób. W listopadzie 2014, przed drugą turą wyborów samorządowych, prezydent za pośrednictwem swojego rzecznika zapewniał, że droga dwupasmowa przez Wapienicę nie powstanie. Ta deklaracja uspokoiła wiele osób. W rzeczywistości więc akcję sprzeciwu popiera zdecydowanie więcej mieszkańców niż grupa, która miała odwagę podpisać się na liście.

Ten projekt albo żaden inny

Czy, jak słychać w ratuszu, są to przedsiębiorcy, którzy chronią swój biznes kosztem całego miasta?

 - Protest popierają głównie osoby mieszkające wzdłuż ul. Cieszyńskiej, ale nie tylko z pierwszej linii zabudowy. Wszyscy oni nie chcą wprowadzenia ciężkich pojazdów w środek gęsto zaludnionej dzielnicy. Są to mieszkańcy Hulanki, bloków w Wapienicy, osiedli Wojska Polskiego i Polskich Skrzydeł, lokatorzy ze spółdzielni mieszkaniowych i domów jednorodzinnych oraz lokalni przedsiębiorcy. Gdyby decyzja o przebudowie była należycie skonsultowana, protestujących nie byłoby tak wielu.

Nie podjęto dialogu z osobami, które mają ponieść najwyższe konsekwencje inwestycji. Ignoruje się zdanie protestujących, zwłaszcza tych mieszkających bezpośrednio przy Cieszyńskiej, którzy złożyli pisma z postulatami do Pana Prezydenta podpisane przez 500 osób w listopadzie 2014 (przed wyborami) oraz 1000 w marcu 2016. Projekt faworyzuje wybrane podmioty, równocześnie dyskryminując prawa przeciętnych mieszkańców. Zaplanowano wywłaszczenia, wyburzenia, a wiele działek zostanie okrojonych tak, że niemożliwe będzie ich dalsze funkcjonowanie i zagospodarowanie. Bezpośredni dostęp do Cieszyńskiej mieć będą obiekty handlowo-usługowe dużych sieci (Biedronka, Lidl), a osoby prywatne naraża się na odległe objazdy, obejścia i pozbawia miejsc parkingowych.

Macie zastrzeżenia do trybu konsultacji?

-  Na zebraniach w MZD mówiono nam: ten projekt albo żaden inny. Żadne kluczowe uwagi strony społecznej, np. dotyczące niepotrzebnie wielkiej skali inwestycji, nie zostały uwzględnione. Ratusz uważa, że dysponując tzw. specustawą, może przeprowadzić wszystko. Nie ma na to naszej zgody. Ludzi niepokoi brak informacji dotyczącej przejmowania nieruchomości i gruntów. Tylko część ujęta w obszarze ZRID będzie wykupiona. Pozostałych nieruchomości miasto nie wykupi, bo nie ma takiego obowiązku, a w kasie brak pieniędzy. Nikt się tym nie przejmuje, a przecież ktoś pozwolił na budowę tych nieruchomości w nieodległej przeszłości.

Inwestycja dzieli dzielnicę

Jakie są argumenty przeciwników projektu?

 - Łączy nas przekonanie, że projekt forsowany wbrew opinii tysięcy ludzi stanowi zbyt daleką ingerencją w tkankę miejską. My też stoimy w korkach w Wapienicy i również chcemy, aby Cieszyńska została przebudowana. Uważamy jednak, że można rozładować duże natężenie ruchu bez dezorganizacji życia społecznego w dzielnicy. Tymczasem planowana inwestycja podzieli ją na dwie źle skomunikowane części - utrudni dojazd oraz dojście do obiektów użyteczności publicznej (szkoła, kościół, sklep), odetnie tereny rekreacyjne przy lotnisku od osiedli mieszkaniowych, na co dzień zmusi wielu pieszych do dalekich obejść.

Co proponujecie w zamian?

 - Od początku pokazujemy, że możliwe jest udrożnienie ruchu w tej części miasta poprzez poszerzenie ul. Cieszyńskiej: wydzielenie jednego niezakłóconego pasa w każdą stronę, budowę rond oraz dodanie prawo i lewoskrętów w potrzebnych miejscach. Popierana przez nas koncepcja upadła po etapie sporządzania Raportu Oddziaływania Przedsięwzięcia na Środowisko.

Które wasze argumenty uznał za słuszne Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach?

 - Sąd potwierdził słuszność wszystkich naszych głównych zarzutów. Rażących błędów urzędniczych jest więcej, a najlepszym przykładem jest Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej dla drogi kategorii G (główna) w oparciu o Decyzję Środowiskową wydaną dla drogi niższej kategorii Z (zbiorcza). Sąd podzielił też argumentację innego skarżącego podmiotu - Towarzystwa Ochrony Przyrody „Bocian”, które wskazywało na negatywne skutki inwestycji dla środowiska.

Błędy konkretnych urzędników

Czyli orzeczenie sądu nie jest konsekwencją protestów społecznych, ale konkretnych błędów urzędniczych?

 - Z całą pewnością. My pokazaliśmy tylko błędy w przygotowaniu inwestycji. Decyzje podejmowali konkretni ludzie i oni będą odpowiedzialni za ewentualną utratę dotacji ze środków unijnych. W obronie swojej własności mieszkańcy korzystają z prawa do występowania przed niezawisłym sądem. To jest nasze konstytucyjne prawo i nikt nie może nas z tego tytułu represjonować.

Ile mogą kosztować te błędy?

 - Wartość inwestycji wynosi ok. 235 mln zł (z Międzyrzecką). Budowa prawdopodobnie nie ruszy, jeśli miasto nie uzyska wsparcia finansowego z UE, które ma wynieść 194 mln zł.

Prezydent odpowiada za błędy swoich podwładnych?

 - Jako szef urzędu sprawuje nadzór nad urzędnikami. Prezydent podpisał decyzję środowiskową, którą „rozjechał” WSA w Gliwicach. Projekt lansowany przez władze Bielska-Białej został też zakwestionowany przez RZGW w Gliwicach, który wstrzymał wykonanie pozwoleń wodno-prawnych dla tej inwestycji.

Czas na kompromis

Kilka dni temu w lokalnym radiu prezydent Jacek Krywult zagroził, że ujawni nazwiska osób blokujących inwestycję, jeśli projekt utraci dotację unijną. Czy taki sposób działania przyspieszy rozwiązanie sporu?

 - Nasze stowarzyszenie jest jawne, od czterech lat deklarujemy wolę współpracy. Uważam, że postępowanie prezydenta jest próbą „napuszczania” przejeżdżających na protestujących. Prezydent, jako urzędnik utrzymywany przez wszystkich podatników, powinien budować mosty. Tymczasem skłócanie ludzi prowadzi do rozluźnienia więzi społecznych. Żałuję, że prezydent miasta sięga po metodę agresywnego nacisku, odrzucając kompromis z mieszkańcami Wapienicy.

Kompromis jest możliwy? Można uratować tę dotację?

 - Podkreślam: chcemy, aby droga została zmodernizowana. Według umowy na dotację, miasto ma zrealizować inwestycję do 2020 roku, czasu na porozumienie jest więc sporo.

Jak chcecie dotrzeć ze swoimi argumentami do ogółu mieszkańców Bielska-Białej?

 - Rozważamy podjęcie szerokiej akcji informacyjnej, w której wskażemy, kto odpowiada za kryzys, ile osób zostanie skrzywdzonych w rezultacie wywłaszczeń budynków i gruntów prywatnych, jak wygląda dialog władzy z mieszkańcami innych części miasta, np. ze wspólnotą osiedla przy ul. Rychlińskiego. Nie wykluczamy akcji ulotkowej czy billboardowej.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Robert Kowal