Mieszkańcy osiedla Karpackiego w Bielsku-Białej przecierają oczy ze zdumienia. Zima była ciepła, nie odkręcali za mocno kaloryferów, lecz bardzo wiele osób musi dopłacić do ogrzewania. Po kilkaset złotych! Muszą dopłacić za tzw. wirtualne ciepło, czyli rury, które ogrzewają łazienkę. W bloku przy Pięciu Stawów 11 rury jednak były całą zimę chłodne. Ludzie pytają więc: za co mamy dopłacać?

 - Płacę ponad 100 zł zaliczki co miesiąc na ogrzewanie przez cały rok. Rzadko włączam zimą kaloryfery, bo nie lubię, gdy jest w mieszkaniu za ciepło. Do tej pory otrzymywałem za ogrzewanie zwrot, przynajmniej 400 zł. Za miniony rok zwrócą mi zaledwie 15 zł! Nie grzałem w ogóle, a z rozliczenia wynika, że wirtualne ciepło z rur w łazience pochłonęło wszystkie moje zaliczki. Co to jest za złodziejstwo? - pyta zdenerwowany pan Karol, mieszkaniec budynku przy ul. Pięciu Stawów 7.

Im zimniej, tym cieplej

W bloku przy Pięciu Stawów 11 sytuacja jest jeszcze bardziej absurdalna. Mieszkańcy w łazience mają rury chłodne. Od roku piszą i proszą spółdzielnię, aby coś z tym zrobiła. - Zimą jest w łazience zimno. Pisaliśmy już do spółdzielni, przyszli jacyś fachowcy i stwierdzili, że rury mają odpowiednią temperaturę, którą regulują specjalnie założone czujniki. Podobno im zimniej na zewnątrz, tym w łazience ma być cieplej. Niestety, tak to nie działa! - podkreśla pani Krystyna spod „jedenastki”.

Mieszkanka bloku dostała właśnie dokument ze spółdzielni. Musi za ogrzewanie dopłacić, bo zimne rury w łazience pochłonęły więcej ogrzewania niż dwa pokoje, w których kobieta odkręcała tej zimy kaloryfery. - Niech założą na tych rurach podzielniki i ludzie niech sami decydują, czy chcą mieć ciepło, czy nie. A nie, że ja płacę za coś, czego nie mam - dodaje zdenerwowana kobieta. Jej zdaniem to jakiś jeden szwindel. - Znajoma mieszka na osiedlu Kopernika. Płaci zaliczki, nie ma żadnych podzielników i zimą grzeje. Co dwa lata ma jeszcze zwrot pieniędzy, bo nadpłaca. Karpackie zawsze uchodziło za najdroższe osiedle, bo tu i czynsze najwyższe, i zawsze trzeba do czegoś dopłacić. A wyjaśnienie napiszą tak, żeby tylko normalny człowiek słowa nie zrozumiał - przekonuje lokatorka z Pięciu Stawów 11.

Temperatura czynnika grzewczego

KSM potwierdza, że w sprawie temperatury grzejników łazienkowych wpłynęło do spółdzielni pismo w październiku ub. roku. Podpisało je 13 mieszkańców bloku przy Pięciu Stawów 11. W połowie listopada ub. roku zarząd KSM udzielił lokatorom odpowiedzi. Poprosił również, aby zgodzili się na dokonanie pomiarów ciepła wewnątrz mieszkań, przy temperaturze poniżej zera na zewnątrz. - Zgłosiła się tylko jedna osoba, w której mieszkaniu dokonano pomiarów temperatur w pomieszczeniach, przy temperaturze zewnętrznej wynoszącej -5 st. C. Pomiary wskazywały na poprawną pracę instalacji grzewczej - czytamy w mailu, który spółdzielnia przesłała do naszej redakcji.

Z pisma, które prawie rok temu otrzymali lokatorzy wynika, że „zawory typu AB QM zostały zainstalowane na pionach łazienkowych we wszystkich budynkach KSM”. Zamontowano je „celem regulacji ciśnienia CO i  nie mają wpływu na temperaturę czynnika grzewczego”. Przedstawiciele spółdzielni tłumaczą, że wraz, „ze spadkiem temperatur zewnętrznych wzrasta temperatura czynnika grzewczego w instalacji CO, co bezpośrednio wpływa na wyższe temperatury grzejników znajdujących w łazienkach państwa mieszkań”. - Jak wpływa, skoro rury są zimne? - pyta pani Krystyna. 

Średnia się zgadza  

Piotr Szalbot, wiceprezes KSM do spraw gospodarki zasobami mieszkalnymi wyjaśnia, że koszty ogrzewania budynku przy Pięciu Stawów 11 w minionym sezonie grzewczym wyniosły ponad 154 tys. zł. Powierzchnia bloku to prawie 5930,87 metrów kw., co w przeliczeniu na 1 m kw. miesięcznie daje za ogrzewanie kwotę 2 zł i 17 groszy. - Średnia kosztów przypadających na 1 m² miesięcznie  dla całej Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej wynosi 2,01 zł. Średnia kosztów przypadających na 1 m² miesięcznie  dla jednostki A, w której znajduje się budynek Pięciu Stawów 11 wynosi 2,08 zł - twierdzi prezes.

Może kalkulacja się zgadza, ale mieszkańcy nie mogą zrozumieć, dlaczego muszą dopłacać do ciepła, którego nie dostają.

Tekst i foto: Anna Szafrańska