Browar czeka na przełom
Budynki starego browaru u zbiegu ulic Browarnej i Cieszyńskiej w Bielsku-Białej wciąż straszą. Ubiegły rok miał być dla tego miejsca przełomowy. Od kilku już lat głośno mówi się, że powstanie tu zabudowa deweloperska. Wiele wskazuje jednak na to, że nikt się na budowę nie zdecyduje.
Od kilku lat właścicielem terenu, na którym znajdują się obiekty starego browaru jest spółka Comfortime, która buduje apartamentowce m.in. w Szczecinie, Międzyzdrojach i Łodzi. Właściciel rozebrał już jeden z zabytkowych budynków, bo groził zawaleniem. W pozostałych zamurowano okna, a także zabezpieczono wejście na teren obiektu. Bramy i tabliczki ostrzegające przed wchodzeniem na ten obszar, a także 24-godzinny monitoring firmy ochroniarskiej mają skutecznie odstraszać nieproszonych gości.
Grożą katastrofą budowlaną
Nie widać jednak, by prywatny właściciel zamierzał realizować w tym miejscu jakąkolwiek inwestycję. Dariusz Przybylski z Comfortime w rozmowie z naszym portalem podkreśla, że firma nadal poszukuje partnera finansowego. Dodaje, że na przeszkodzie stoi wojewódzki konserwator zabytków, który stanowczo domaga się zachowania piwnic należących do dawnego browaru.
- Piwnice grożą katastrofą budowlaną, tymczasem konserwator jest nieugięty. Koszty związane z ich odtworzeniem położą każdy biznes. Mam kontrahentów zdecydowanych na kupno tego terenu, ale pod połową powierzchni działki są piwnice. I ta połowa jest dla inwestora nie do wykorzystania, jeżeli nie zdecyduje się na renowację piwnic. Trudno wybudować w tym miejscu coś, co będzie się opłacało, zachowując zabytkowe pomieszczenia pod ziemią - wyjaśnia Przybylski. Dlatego teren dawnego browaru wystawiony przez Comfortime w 2012 roku na sprzedaż za ponad 7 mln zł wciąż nie znalazł nabywcy.
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej o sprawie przypomniał Maurycy Rodak, radny PiS. W interpelacji zauważył, że obszar po dawnym browarze od wielu lat pozostaje niezagospodarowany i z roku na rok coraz bardziej szpeci otoczenie. - Część działki nr 1302 pozostaje nieogrodzona i „straszy” przechodniów swym wyglądem. Chodzi zwłaszcza o zielony teren, który przylega bezpośrednio do zbiegu ulic Browarnej i Cieszyńskiej. Znajdują się na nim niewykarczowane chaszcze, wysoka trawa i śmieci - twierdzi radny.
Zadanie dla Straży Miejskiej
Rodak zauważył, że zainstalowane zostały tam należące do miasta kosz na śmieci, pojemnik na psie odchody oraz ławka, która z powodu zarośnięcia trawą jest bezużyteczna. - Cała ta kompozycja sprawia bardzo przykre wrażenie. Mieszkańcy skarżą się, że ten teren odpowiednio zagospodarowany mógłby być ozdobą okolicy. W rzeczywistości w znaczący sposób niszczy krajobraz - podkreśla radny. Maurycy Rodak zwrócił się do prezydenta Jacka Krywulta o informację, czy władze miasta próbowały porozumieć się z właścicielem nieruchomości w kwestii uporządkowania tego terenu, a także czy miasto ma pomysł, jak problem rozwiązać.
Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego magistratu poinformował portal, że teren, o który pytał w interpelacji radny PiS jest własnością prywatną. - Prezydent podczas sesji powiedział, że w najbliższym czasie wyda polecenie Straży Miejskiej, by zajęła się sprawą i wyegzekwowała od właściciela uporządkowanie terenu. Co do ławki i kosza na śmieci to zostaną one w najbliższym czasie przeniesione w inne miejsce, należące do gminy - mówi Tomasz Ficoń.
Na razie właściciel terenu u zbiegu Browarnej oraz Cieszyńskiej nie uporządkował nieogrodzonej części swojej działki, co ilustrują nasze zdjęcia.
Tekst i foto: Anna Szafrańska
Galeria:
Komentarze 17
. Oby tak dalej.
Konserwator ma rację. Sapiehówka - gdyby słuchać chóru ignorantów - też byłaby zrównana z ziemią.
A może to miasto powinno być bardziej aktywne?
Dajcie już ludzie spokój z tymi zabytkami. Kupa gruzu i dziadostwa, lata płyną gospodarką się jeszcze kręci to należałoby to jakoś rozwiązać.... . Samo kupno terenu przez nowego właściciela jeszcze niczego nie oznacza, nawet jeśli ma kasę i pomysł to nim zrobią projekt, dostaną pozwolenia, minie kolejne parę lat. Były browar, to ruina i dla miasta nic to nie wnosi poza chaszczami i kupą gruzowiska!
To wydaje się obecne prawo o ochronie zabytków zniweczyły już niejedną inwestycję w mieście jak np. remont opuszczonego parterowego budynku prywatnego w Komorowicach, inwestor już zaczął remonty i miał swój pomysł, ale niestety w oparciu o sztywne jak trup, prawo konserwator wtrącił swoje 3 grosze i rudera została i straszy do dnia dzisiejszego.
Szkoda, słów niech robią tak dalej..... . Nowe inwestycje, to nowe obiekty, praca, podatki do kasy miasta, ale nic sztywne klepanie prawa i żeby nie można było z tego jakoś wybrnąć aby zainteresowani mogli być usatysfakcjonowani.
Ochrona takiego obiektu musi kosztować krocie. Dorzucić troszkę i piwnice macie wyremontowane:)
No cóż, prawda jest taka, że podziękowania należą sie Grupie Żywiec, która wygasiła produkcję i oddała piękny teren za grosze, bo nie chciało się im użerać z zabytkami. Przeszło z rąk prywatnych w prywatne, nam nic do tego.









Klauzula informacyjna ›