Ostre słowa prawdy
Według nieoficjalnych informacji, odwołanie Rafała Muchackiego ze stanowiska dyrektora Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego w Bielsku-Białej było konsekwencją listu dotychczasowego szefa szpitala do prezydenta miasta. Doktor odpierał zarzuty, które publicznie formułował wobec niego Jacek Krywult, przypisując prezydentowi przedstawianie „fałszywych informacji”.
Pismo dyrektora Rafała Muchackiego wpłynęło do Ratusza pod koniec sierpnia. Dokument powstał po dyskusji o „stanie i perspektywie BCO-SM w Bielsku-Białej”, która odbyła się na majowej sesji Rady Miejskiej. Prezydent miasta zarzucił wtedy Muchackiemu, że źle zarządza szpitalem, co prowadzi do rosnącego zadłużenia szpitala, a spłata długów nie leży w gestii podmiotu tworzącego (pisaliśmy o tym w artykule Szpital jest od leczenia).
Miasto miało spłacić długi?
Na wstępie pisma, do którego dotarł nasz portal czytamy, że już w momencie połączenia Beskidzkiego Centrum Onkologii i Szpitala Miejskiego w 2011 roku sytuacja finansowa placówki były zła. Zobowiązania obu podmiotów wynosiły 52,5 mln zł. - Były to ogromne długi, w które, bez jakiejkolwiek weryfikacji, wyposażono połączony szpital. Tymczasem w dniu 24 maja br. na sesji rady za obecną sytuację finansową BCO-SM w całości Pan Prezydent obciąża moją osobę. Jest to obraz jednostronny i fałszywy - pisze dr Muchacki.
Dyrektor BCO-SM twierdzi, że bielska gmina w porozumieniu podpisanym w 2011 roku dotyczącym połączenia placówek zobowiązała się spłacić zadłużenie szpitali („Z dniem połączenia odpowiedzialność za zobowiązania BCO i Szpitala Ogólnego powstałe do dnia wykreślenia tych zakładów z KRS ponosi w całości miasto Bielsko-Biała”). - Powyższe zobowiązanie nie zostało zrealizowane. Konsekwencją były koszty obsługi długu. Ich wielkość za lata 2012-15 wynosiła łącznie 16,3 mln zł - czytamy.
Według dyrektora Muchackiego, władze miasta oczekiwały od niego nie tylko bieżącego zbilansowania nowej placówki, ale też spłaty ogromnych długów oraz kosztów obsługi zadłużenia. - Przyznaję, że jest to sytuacja kuriozalna i świadcząca o kompletnym braku odpowiedzialności władz miasta za własny majątek. Tylko i wyłącznie dzięki naszym staraniom podmiot tworzący nie był do tej pory zobligowany do pokrycia ujemnego wyniku finansowego - przekonuje Rafał Muchacki.
Fałszywe informacje
W piśmie znajdujemy odpowiedź na zarzut prezydenta miasta dotyczący wzrostu zatrudnienia w połączonej lecznicy. - Na wzrost zatrudnienia miał wpływ zakup nowego akceleratora i rozbudowa zakładu radioterapii oraz wydłużenie godzin pracy poradni w związku ze wzrostem ilości udzielanych porad. Nastąpił znaczny wzrost ilości hospitalizacji i zabiegów operacyjnych. Tylko na oddziale chirurgii ogólnej zwiększono wykonanie kontraktu z NFZ z 4,2 mln zł w 2011 roku do 8,6 mln zł w ub. roku - argumentuje autor listu.
Dyrektor zwraca uwagę, że pracownicy administracji stanowią jedynie 7,2 proc. ogółu zatrudnionych. Współczynnik ten jest niższy od średniej krajowej (16,4 proc.) wskazanej w raporcie NIK z 2015 roku. Jego zdaniem, nieuzasadnione jest twierdzenie prezydenta Jacka Krywulta, jakoby „restrukturyzacja w pionie administracyjnym nie udała się”. - Szkoda, że nie skonsultowanego tego z dyrekcją szpitala. Uniknięto by wówczas przekazywania fałszywych informacji. Mam nadzieję, że nie było to działanie celowe - czytamy.
Rafał Muchacki uważa, że od 2014 roku szpital nie otrzymał od gminy znaczącej pomocy finansowej na realizację zadań inwestycyjnych w zakresie remontów, zakupów odtworzeniowych sprzętu i aparatury. - Dotychczasowy udział bielskiej gminy w realizowanych inwestycjach jest szczątkowy - przekonuje dyrektor placówki, który wylicza, że w ciągu czterech lat nakłady inwestycyjne miasta w BCO-SM wyniosły 13,8 mln zł, przy 59,5 mln zł środków ogólnie przeznaczonych na ten cel z różnych źródeł.
Prezydent nie dotrzymał obietnic?
- Decydując się na objęcie funkcji dyrektora połączonego szpitala, podjąłem to wyzwanie wiedząc, że zarządzanie BCO-SM jest trudnym przedsięwzięciem, jednakże przy ścisłej współpracy z miastem możliwym do wykonania. Twierdzę, że my jesteśmy od leczenia na możliwe najwyższym poziomie, a władze miasta od zapewnienia nam i pacjentom dobrych warunków do realizacji zadania (…). Uważam, że z większości zadań ja i moja kadra się wywiązuje. Natomiast miasto nie wywiązało się z planowanych 40 mln zł na sfinansowanie remontów i inwestycji w ciągu 2-3 lat od połączenia. Dlaczego?
Oficjalnym powodem dymisji dr Rafała Muchackiego były „niezadowalające wyniki finansowe i utrata zaufania”. Z nieoficjalnych informacji portalu wynika, że nie bez znaczenia była forma pisma adresowanego do prezydenta Bielska-Białej. - Używałem takich samych sformułowań, w jakich zwracał się do radnych w maju prezydent Krywult. Jeśli ktoś opowiadał bzdury, to należało to napisać. W odpowiedzi przedstawiłem prawdziwy obraz placówki i oparłem się na ogólnodostępnych informacjach - zapewnił nas były już dyrektor BCO-SM.
Zdymisjonowany dyrektor, mimo propozycji pracy na Śląsku, chce nadal leczyć mieszkańców Bielska-Białej i pozostaje w bielskim szpitalu na stanowisku lekarza-onkologa.
Bartłomiej Kawalec

P.S. Wstawianie do wszystkiego POmysłów i PiSuarów to oznaka umysłowej płytkości - myślę, że mieszkańców naszego miasta stać na więcej.
Jeszcze kilka lat temu nawet mniej skomplikowane zabiegi chirurgiczne, pacjent mógł być pod opieką przez kilka dni, a teraz nie pacjent a koszty się liczą. To tak jakby NFZ płacił tylko za zabieg, a opieka and chorym po zabiegach jest tylko łaską ze strony szpitala, że w ogóle pacjenci jeszcze łóżka zajmują i karmić ich trzeba.
Mają kontrakt z NFZ, i mają przeżyć za to co płaci Narodowy Fundusz Zdrowia, jak mają problem to niech proszą Sejm i Senat o zmiany w finansowaniu Służby Zdrowia, aby szpitale nie generowały długów w każdym roku budżetowym.
Ja tez chcę