W ciągu ośmiu lat opłaty za dostawę wody i odprowadzanie ścieków wzrosły w Bielsku-Białej o ponad 45 proc., a wkrótce czekać nas mogą kolejne podwyżki. Ale problem jest ogólnokrajowy. Na nieuzasadniony wzrost cen zwróciła ostatnio uwagę Najwyższa Izba Kontroli. Jej zdaniem, gminy wykorzystują spółki wodociągowe jako źródło dochodów, przeznaczając dodatkowe zyski na wypłatę dywidendy i wspieranie… sportu.

Ostatnia podwyżka cen wody w Bielsku-Białej miała miejsce dwa lata temu (w przypadku gospodarstw domowych cena metra sześciennego urosła o 5 gr do kwoty 4,67 zł, a o cztery grosze podwyższona została opłata za ścieki - do 4,47 zł). Wprowadzenie nowej taryfy uzasadniano wtedy realizacją wieloletniego programu inwestycyjnego miejskiej spółki Aqua i kosztami remontów sieci na terenie miasta.

Konflikt interesów

Ale na przestrzeni ostatnich ośmiu lat ceny wody wraz z odprowadzeniem ścieków wzrosły w Bielsku-Białej o ponad 45 proc., co istotnie odbiegało od poziomu inflacji. Na problem kształtowania cen za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków zwraca uwagę najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli. Zdaniem autorów dokumentu, wzrost nakładów na modernizację i rozbudowę sieci wodociągowo-kanalizacyjnej nie może być wystarczającym uzasadnieniem skali wzrostu cen.

Jako źródło problemu NIK wskazuje samorząd, który pełni jednocześnie trzy funkcje: właściciela przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego (bielska gmina posiada 51,1 proc. udziałów w spółce Aqua - przyp. red.), regulatora rynku oraz przedstawiciela odbiorców usług. - Sytuacja ta może generować konflikt interesów, gdyż gmina nadzoruje podmiot zarządzający jej własnym majątkiem, a jednocześnie jest zobowiązana do ochrony interesów mieszkańców - czytamy.

Sponsor dwóch klubów

Według kontrolerów, zagrożeniem dla interesów konsumentów jest traktowanie przez samorządy usług wodociągowo-kanalizacyjnych jako źródła dochodów i możliwość przeznaczania zysków na cele niezwiązane ze zbiorowym zaopatrzeniem w wodę. NIK przywołuje przykład przekazywania dochodów na wypłatę dywidendy lub wspieranie sportu. Z danych portalu wynika, że w 2015 roku Aqua na dywidendę zamierzała przeznaczyć ok. 13 mln zł. Spółka sponsoruje dwa kluby z udziałem miasta: TS Podbeskidzie oraz BBTS.

W celu ochrony mieszkańców gmin przed nieuzasadnionymi podwyżkami kontrolerzy postulują powołanie regulatora podobnego jak na rynku energetycznym. Nastąpić ma to wraz z przyjęciem przez rząd nowego prawa wodnego. Problem w tym, że przepisy, które mają wejść w życiu na początku przyszłego roku, podwyższą również tzw. opłatę środowiskową. Jak dotąd, spółki wodociągowe płacą ok. 7 groszy za każdy metr sześcienny wody pobrany ze środowiska. Według nowego prawa, kwota ta wzrośnie kilkukrotnie.

Miasto zrezygnuje z zysków?

Zdaniem poseł Mirosławy Nykiel (PO), za skutki zmian w prawie wodnym zapłacą głównie obywatele. Parlamentarzystka twierdzi, że spółki wodne przerzucą wyższe koszty na końcowego odbiorcę. - Zapewnienie ministra, że powoła na wzór energetyki jeszcze jeden urząd, który będzie monitorować ceny wody dla obywateli, mnie nie przekonuje - mówi posłanka, która zamierza podejmować działania w samorządzie, tak by skutki nowej regulacji nie dotknęły bielszczan.

Rozwiązanie problemu wskazuje radny Roman Matyja (PiS). Szef komisji budżetu, strategii i rozwoju gospodarczego Rady Miejskiej uważa, że koszty nowelizacji nie muszą nadwyrężyć portfeli mieszkańców. - Wystarczy, że gmina zrezygnuje z części zysków, jakie przynosi Aqua - tłumaczy nasz rozmówca. Jego zdaniem, miejska spółka jest w stanie udźwignąć koszty związane z uchwaleniem nowego prawa wodnego.

Zapytaliśmy w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej, czy bielszczan czeka w tym roku podwyżka opłat za dostawę wody i odprowadzanie ścieków. - Ustawa nie została uchwalona, więc trudno się odnieść do ewentualnych zmian wynikających z jej zapisów. Obecnie nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie - informuje Szymon Gąsowski z biura prasowego Ratusza.

Bartłomiej Kawalec