Niestety, wysłużone Ikarusy będą wozić pasażerów komunikacji miejskiej w Bielsku-Białej dłużej niż zakładano. Maleją szanse na to, że jeszcze w tym roku na bielskich ulicach pojawią się nowe pojazdy zakupione przez Miejski Zakład Komunikacji. Przewoźnik nadal nie podpisał kontraktów z firmami, które wygrały przetarg. Co gorsza, nie wiadomo kiedy to nastąpi.

W marcu br. ogłoszony został przetarg na zakup nowych, niskopodłogowych i niskoemisyjnych autobusów miejskich. Bielskiemu przewoźnikowi zależało na pojazdach wyposażonych w monitoring oraz klimatyzację. Zgodnie z deklaracją MZK, pierwsza partia nowych autobusów miała trafić do Bielska-Białej jeszcze w tym roku. Ale przewoźnik, mimo ogłoszenia wyników konkursu w maju, wciąż nie podpisał kontraktu z wykonawcą usługi.

Nie ma dofinansowania

Zamówienie rozstrzygnięte w maju przez MZK obejmowało dostawę 50 autobusów i zostało podzielone na trzy części ze względu na gabaryty nowych pojazdów. Dziesięć sztuk o długości ok. 18 m i 38 sztuk o długości ok. 12 m dostarczyć ma spółka Solaris Bus&Coach z Owińsk pod Poznaniem. Natomiast dwa pojazdy o długości ok. 7 metrów wyprodukuje ABP Bus&Coach ze Słupska (Iveco). Autobusy będą trafiać do Bielska-Białej partiami, przy czym pierwsza z nich miała pojawić się na bielskich ulicach jeszcze w tym roku. Łączny koszt zamówienia zamknie się w kwocie 62,9 mln zł.

Zakup pojazdów ma zostać w znacznej części sfinansowany środkami z projektu „Rozwoju zrównoważonego transportu miejskiego na terenie miasta Bielska-Białej”, który realizowany jest przez MZK wspólnie z Miejskim Zarządem Dróg. Całkowity koszt zadania wynieść ma 82,9 mln zł, a dofinansowania - 59,2 mln zł.

Tymczasem okazuje się, że mimo upływu trzech miesięcy od ogłoszenia wyników przetargu, przewoźnik nadal nie podpisał kontraktów z oferentami. Jak wyjaśniają w MZK, wszystko przez problemy z dofinansowaniem projektu środkami europejskimi. - Nadal nie ma umowy na dofinansowanie. Nie podpiszemy kontraktu dopóki jej nie będzie - tłumaczy dyrektor przedsiębiorstwa Krzysztof Knapik.

Projekt nie jest zagrożony

Nasz rozmówca podkreśla, że zgodnie z przepisami, przewoźnik ma trzy miesiące na związanie się umową z oferentami, ale w uzasadnionych sytuacjach termin ten może zostać wydłużony o kolejne 60 dni. Czy wobec tych trudności przesądzone jest, że pierwsza partia pojazdów nie pojawi się w Bielska-Białej w planowanym terminie? Szef MZK nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

O procedurę związaną z podpisaniem umowy na dofinansowanie projektu zapytaliśmy w wydziale rozwoju regionalnego Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. - Obecnie nie posiadamy sygnałów, by projekt, który zakwalifikowany został do dofinansowania, był zagrożony - tłumaczy Beata Goleśna, która uspokaja, że trwają stosowne procedury. Zgodnie z harmonogramem, umowa na dofinansowanie powinna zostać podpisana najpóźniej do końca roku.

Bartłomiej Kawalec