Nie chcą mieszkać na budowie
Przygotowania odbywały się pod czujnym okiem wysłanników Murapolu - relacjonuje Jakub Figura. - Dwóch panów przyjechało już o ósmej rano, by wszystkiego dopilnować. Trzeba było się śpieszyć, bo kontrola miała się zacząć punkt dwunasta - mówi młody mężczyzna, z zawodu informatyk, który odbierając we wrześniu ub. roku kluczyki do nowego mieszkania nawet nie przypuszczał, co go jeszcze czeka.
W podobnej sytuacji jak nasz rozmówca są też inni mieszkańcy budynku przy ul. Starzyńskiego 27 w Bielsku-Białej. Obiekt stoi na terenie osiedla Cztery Pory Roku, realizowanego przez bielskiego dewelopera, spółkę Murapol. W budynku są 24 mieszkania, z czego blisko połowa jest zamieszkana (pierwsi mieszkańcy wprowadzili się tu wiosną 2015). Sęk w tym, że - jak twierdzą mieszkańcy - do dziś obiekt nie ma wymaganych prawem odbiorów.
Upychali i wywozili pościel
Dlatego Jakub Figura i kilkanaście innych osób formalnie wciąż mieszkają „na budowie”. Z tego też powodu 14 lipca 2016 w samo południe do budynku przy ul. Starzyńskiego 27 zapukały dwie panie z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, by sprawdzić, czy aby „na budowie” ktoś nie mieszka (mieszkańcy uważają, że kontrola była wynikiem donosu).
- Przedstawiciele Murapolu pouczyli wszystkich, że mieszkania mają sprawiać wrażenie niezamieszkanych - wspomina Jakub Figura. - O terminie kontroli powiadomiono wszystkich telefonicznie i mailowo. Od rana przed domem panował nieopisany ruch. Ludzie upychali pościel i firanki do bagażników i wywozili. Panowie z Murapolu obchodzili i sprawdzali mieszkania. Mnie polecili przykryć biurko folią malarską. Na dwunastą wszystko było gotowe. Po oględzinach, kiedy kontrola odjeżdżała, pracownik Murapolu powiedział, że powinno być okej - relacjonuje nasz rozmówca.
Koła grzęzną w bagnie
Ale, jak przekonuje Jakub Figura, całej tej sytuacji bardzo daleko do „okej”. - Boimy się, że przyjdzie kolejna inspekcja i nas w końcu wyrzucą - martwi się mężczyzna. - Pomijając wiele innych uciążliwości, na przykład fakt, że nie mając pozwolenia na użytkowanie, nie możemy się zameldować, przerejestrować samochodu czy wyrobić nowego dowodu osobistego - dodaje pan Jakub.
Innym problemem, na który skarżą się mieszkańcy ze Starzyńskiego 27, jest brak dojazdu. Do posesji miała zostać wykonana droga dojazdowa o szerokości 5 m. Do dziś jej nie ma. - Dojeżdżamy drogą gruntową z wierzchu tylko lekko przysypaną żwirkiem - opisuje Jakub Figura. - Pół biedy, jak jest sucho. Ale po dwóch dniach deszczu zamienia się ona w prawdziwe bagno, w którym koła grzęzną po osie. Dla pieszych, w tym matek z wózkami, praktycznie nie ma tędy przejścia - stwierdza nasz rozmówca.
Boją się, że zostaną sami
Jeszcze jesienią ub. roku Jakub Figura słyszał z ust przedstawicieli Murapolu, że budowa drogi to kwestia najbliższych trzech miesięcy. Podobne zapewnienia pojawiły się, gdy wiosną br. podpisywał ostateczną umowę kupna mieszkania. Z czasem nasz rozmówca nabierał coraz większych wątpliwości.
- Boję się, że zostaniemy z tym problemem sami, że nie będziemy mieli ani dojazdu, ani pozwolenia na użytkowanie mieszkań - przyznaje mężczyzna, tłumacząc, że te sprawy się ze sobą łączą: nadzór budowlany nie wyda pozwolenia na użytkowanie dopóki do budynku nie zostanie wykonany dojazd przewidziany w pozwoleniu na budowę.
Maciej Chrobak
Stanowisko Murapol S.A. w sprawie budynku przy ul. Starzyńskiego 27 w Bielsku-Białej:
- Jesteśmy największym deweloperem w Polsce. Budujemy od 15 lat, obecnie już w 13 miastach. W tym czasie zrealizowaliśmy 79 inwestycji mieszkaniowych, w których mieszka już ponad 15 tys. osób. Doświadczenie Murapol S.A. jest gwarancją uzyskania przez każdego Klienta pełnego prawa korzystania ze swojego mieszkania. Nigdy w historii Murapol S.A. nie zdarzyło się, by realizowana inwestycja nie została oddana.
Murapol przed rozpoczęciem inwestycji przy ul. Starzyńskiego uzyskał prawomocnym postanowieniem bielskiego sądu służebność przejazdu i przechodu po gruncie stanowiącym działkę dojazdową, a będącym dzisiaj przedmiotem kontrowersji. M.in. w oparciu o posiadaną służebność i prawa dysponowania gruntem uzyskane zostało prawomocne pozwolenie na budowę i rozpoczęta jej realizacja.
Już po zakończeniu budowy okazało się, iż gmina odmówiła Murapol S.A. prawa budowy drogi dojazdowej, a to w związku z wszczętym przez sąsiadów (osoby niezależne od Spółki) przeciwko gminie postępowaniem o zwrot wywłaszczonego pod drogę gruntu. Odmowa (podjęcie próby cofnięcia prawa) nastąpiła pomimo wspomnianej sądownie ustanowionej służebności z wpisem do księgi wieczystej.
Powyższa sytuacja jest kuriozalna. Wedle naszej wiedzy, postępowanie sądowe przeciwko gminie nie zostało zakończone i jest ona nadal prawnym właścicielem tego gruntu, który to grunt przeznaczony jest pod budowę drogi dojazdowej, łącznika między ulicami Kolistą i Starzyńskiego. Murapol S.A. nie zgadza się z odmową prawa do realizacji budowy drogi i uważa stanowisko gminy za bezpodstawne. Zwłaszcza w świetle faktu gotowości naszej Spółki do wybudowania drogi w całości z własnych środków i nakładów.
Oczekujemy od urzędników rozwiązania tego sporu i umożliwienia nam zrealizowania drogi dojazdowej. Drogi, która stanowić ma drogę publiczną, dostępną i ułatwiającą komunikację mieszkańcom naszego miasta.
Komentarze 55
Bo na dobudowaną część biurowca również nie mają pozwolenia na użytkowanie. Kto chce niech sprawdzi jak długo ten stan już trwa.
Kwestią jaka budziła i nadal budzi wątpliwości jest określenie podmiotu, na który winna zostać nałożona przedmiotowa kara. Praktyka organów nadzoru budowlanego jest w tym zakresie bowiem bardzo zróżnicowana. Wydaje się jednak, i ku takiej argumentacji przychylają się sądy administracyjne, iż przedmiotowa kara winna zostać nałożona na inwestora a nie rzeczywistego użytkownika obiektu budowlanego. Ma to dodatkowo odstraszać inwestorów, a w szczególności developerów przed oddawaniem innym podmiotom do użytkowania obiektów budowlanych, których budowa z prawnego punktu widzenia nie została jeszcze zakończona.

Klauzula informacyjna ›