Dramat lokatorów z Wapienickiej
- Tyle serca włożyłem w urządzenie tego pokoiku. I co ja z tym wszystkim zrobię: z meblami, z firankami? - pyta zrozpaczony mężczyzna. Jest jedną z pięćdziesięciu osób, które do końca miesiąca muszą opuścić budynek przy ul. Wapienickiej. MOPS argumentuje, że eksmisja wynika z nowelizacji ustawy o pomocy społecznej, która wejdzie w życie na początku września.
Wiadomość, że do końca sierpnia mają się wyprowadzić spadła na mieszkańców bloku przy ul. Wapienickiej 34 jak grom z jasnego nieba. Wciąż nie mogą się po tym otrząsnąć. Miesiąc temu bielski MOPS poinformował ich, że w związku ze zmianą ustawy o pomocy społecznej i likwidacją mieszkań przejściowych muszą szukać schronienia gdzie indziej. Będą mogli liczyć co najwyżej na dopłatę do lokali wynajętych na wolnym rynku lub łóżko w schronisku dla bezdomnych.
Przytulnie i czysto
W budynku są 32 pokoje, w których mieszka pięćdziesiąt osób. Niektórzy żyją tu już dziewięć lat. Lokatorami są bezdomni, w większości osoby pracujące lub renciści. Są to ludzie ubodzy, często schorowani, którym w życiu z różnych powodów się nie powiodło. Jest też kilka matek samotnie wychowujących dzieci. W miejscu, w którym przyszło im żyć, stworzyli sobie namiastkę prawdziwego domu.
Odwiedzających ten blok zaskakuje czystość i porządek na korytarzach oraz w łazienkach i kuchniach, które są użytkowane wspólnie. Maleńkie pokoiki sprawiają wrażenie przytulnych i zadbanych. Nie ma śladu patologii znanych z osiedli socjalnych w innych częściach miasta. W tej sytuacji trudno się dziwić rozgoryczeniu ludzi, którzy zapowiedzieli, że nigdzie się stąd nie ruszą.
- Jak nie ma mieszkania, to nie ma po co żyć - uważa Krystyna Gosławska, która na Wapienicką trafiła z Podbeskidzkiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Wcześniej mieszkała z mężem i niepełnosprawną córką w własnościowym mieszkaniu na osiedlu Beskidzkim.
W końcu przyszedł komornik
Problemy zaczęły się, gdy mąż pani Krystyny musiał spłacić dług osoby, której kiedyś podżyrował pożyczkę. - Sami też zaciągnęliśmy kredyty, których nie byliśmy w stanie spłacać - przyznaje Krystyna Gosławska. - Zadłużenie urosło do 5 tys. zł. W końcu przyszedł komornik, zabrał mieszkanie, a my wylądowaliśmy na bruku. Przez jakiś czas tułaliśmy się po piwnicach. Wreszcie, półtora roku temu, trafiliśmy tutaj. Pomalowaliśmy ściany, wstawiliśmy meble. Nareszcie znowu mieliśmy swój kąt! A teraz chcą nam go zabrać… - ubolewa kobieta.
Mieczysław Bielecki również przeprowadził się na Wapienicką przed półtora rokiem. Kiedyś był murarzem, dobrze zarabiał. Odkąd zachorował na miażdżycę, porusza się o kuli. Nie jest w stanie zrobić kroku bez środków przeciwbólowych. - Miałem normalną rodzinę: żonę, dzieci. Po rozwodzie zostałem sam - wspomina Mieczysław Bielecki. - Gdybym mógł pracować, nie wziąłbym od MOPS złamanego grosza. Teraz utrzymuję się z zasiłku 570 zł na miesiąc. Jak więc mam przy obecnych cenach leków wynająć mieszkanie na rynku, na które potrzebna jest jeszcze kaucja? - pyta nasz rozmówca.
Nie mają innego domu
- Jedynym wyjściem jest się powiesić - denerwuje się Jan Mrowiec (66 l.). Ten samotny mężczyzna mieszka przy ul. Wapienickiej od 2,5 roku. Oczekuje tu w kolejce na przydział mieszkania z ZGM. Pan Jan wskutek ciężkiego wypadku utracił zdolność do pracy. Posiada drugą grupą inwalidzką i nie ma innych źródeł utrzymania oprócz zasiłku. - Tyle serca włożyłem w urządzenie tego pokoiku - żali się nasz rozmówca. - I co ja z tym wszystkim zrobię: z meblami, z firankami? Do schroniska mogę zabrać tylko jeden fotel. Całą resztę wypadałoby spalić - zauważa Jan Mrowiec, dodając, że na Wapienickiej każdy ma osobny pokój, a w schronisku trafią na salę ogólną pełną obcych ludzi.
Nasi rozmówcy nie tracą jednak nadziei. Liczą, że władze miasta pozwolą im pozostać przy ul Wapienickiej. Deklarują, że jeżeli miasto przekształci budynek np. w hostel, będą płacić za pokoje tak jak dotychczas. - Nie chcemy stąd odchodzić, innego domu nie mamy - podkreślają lokatorzy z Wapienickiej.
Maciej Chrobak
Na zdjęciu tytułowym: Mieczysław Bielecki



Klauzula informacyjna ›