Biznes w przedszkolu
Z roku na rok przybywa prywatnych przedszkoli w Bielsku-Białej. Właściciele niepublicznych placówek na brak chętnych nie narzekają, a zainteresowanie wzrosło jeszcze po zniesieniu obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Nic dziwnego, bowiem tylko w tym roku w miejskich przedszkolach zabrakło miejsca dla ponad pół tysiąca dzieci.
W tegorocznym naborze do miejskich przedszkoli przeprowadzanym przez Miejski Zarząd Oświaty wzięło udział blisko 1200 dzieci. Miejsca zabrakło dla prawie połowy z nich, w tym dla 472 trzylatków. Tak duży deficyt miejsc związany jest m.in. ze zniesieniem obowiązku szkolnego dla sześciolatków, które w Bielsku-Białej w zdecydowanej większości pozostały w przedszkolach.
Trzy nowe przedszkola na rok
Z reformy cieszą się właściciele prywatnych przedszkoli, których regularnie przybywa w Bielsku-Białej. Jak poinformowano nas w MZO, co roku w mieście otwierane są ok. trzy tego typu placówki. Jeszcze w 2013 roku było ich 19, teraz jest 30. Równocześnie z siedmiu do czterech spadła liczba tzw. punktów przedszkolnych, których utworzenie jest prostsze i mniej restrykcyjne niż w przypadku placówki oświatowej. Spadek związany jest głównie z przekształceniem punktu w przedszkole.
Jakie warunki należy spełnić, aby otworzyć przedszkole? Osoba, która niesie się z takim zamiarem powinna zatrudnić kadrę z uprawnieniami do nauki dzieci i zapewnić odpowiednie warunki lokalowo-sanitarne. Obiekt musi spełniać wytyczne sanepidu i straży pożarnej, przy czym wymogi dotyczą m.in. jakości wody, wielkości pomieszczeń, usytuowania sanitariatów oraz wyposażenia placówki. Przedszkole powinno mieć dostęp do placu zabaw na świeżym powietrzu.
Dotacje dla placówek niepublicznych
O coraz większym zainteresowaniu ofertą edukacyjną powiedziano nam w niepublicznym przedszkolu „Groszek”, który prowadzi dwie placówki na terenie miasta. - W grupie dzieci 3-letnich pojawiły się listy rezerwowe, ale nie zdecydowaliśmy się na powiększanie grup - wyjaśnia Beata Iskrzycka. Decyzję o powiększeniu najmłodszej grupy podjęto natomiast w przedszkolu „Miś i przyjaciele”. - W ostatnim czasie rozbudowaliśmy obiekt, bo zainteresowanie jest coraz większe - mówi Krystyna Radziejowska-Aksamit. W jej placówce uczy się 60 dzieci.
W obu przypadkach koszt zapisania dziecka do placówki to wydatek od 550 do 600 zł. Rodzice nie ponoszą już jednak dodatkowych opłat związanych z wyprawką dla dziecka, udziałami w wycieczkach czy kosztami zajęć dodatkowych. Obowiązkowa jest jedynie opłata za wyżywienie, która dziennie nie przekracza dziesięciu złotych. Dla porównania, miesięczna opłata w publicznym przedszkolu wynosi ok. 200 zł z wyżywieniem, ale bez tzw. zajęć dodatkowych.
Prywatnym placówkom, podobnie jak publicznym, przysługuje miejska pomoc finansowa udzielana w formie dotacji na każdego przedszkolaka. Zgodnie z przepisami, dotacja bielskiej gminy dla każdego dziecka w przedszkolu niepublicznym wynosi 75 proc. wydatków bieżących przewidzianych na ucznia w przedszkolach publicznych prowadzonych przez gminę. W minionym roku szkolnym kwota dotacji wyniosła 505,45 zł na osobę.
Bartłomiej Kawalec
Komentarze 9
Może autor artykułu wyjaśni na co składa się kwota 600-700 zł miesięcznie płacone przez rodziców? Z artykułu wynika, jakoby opłacane było jedynie wyżywienie, czyli 200 złotych miesięcznie, tym samym są to opłaty niższe niż w przedszkolu publicznym.
To NIEPRAWDA
Co zostaje w tej sytuacji, gdy oboje rodzice pracują? Przedszkole prywatne lub opiekunka a po roku ewentualnie próba dostania se do przedszkola publicznego.
Od dłuższego czasu przedszkola publiczne są dobijane, bez środków na inwestycje, nie powstają nowe miejsca na czym tylko korzystają przedsiębiorcy zakładający przedszkola prywatne. Nie twierdzę, że przedszkola prywatne są gorsze, są różne ale los przedszkoli publicznych powinien być bliższy władzom niż prywatne inicjatywy.

Klauzula informacyjna ›