Potężna ulewa przeszła w godzinach popołudniowych nad Bielskiem-Białą. Ulice miasta momentalnie zmieniły się w rwące potoki, a studzienki kanalizacyjne nie nadążały odbierać wody. Nic dziwnego, w ciągu zaledwie dwóch godzin na bielskie ulice spadła połowa miesięcznej sumy opadów.

Jak poinformowano nas w stacji meteorologicznej znajdującej się lotnisku w bielskich Aleksandrowicach, podczas popołudniowej ulewy spadło ok. 46 mm deszczu. - To bardzo duży opad, zwłaszcza, że odnotowany w zaledwie dwie godziny. Statystycznie w lipcu, w naszym regionie spada ok. 100-120 mm deszczu przez… cały miesiąc - wyjaśnił naszej redakcji dyżurny synoptyk.

To dlatego bielskie ulice momentalnie zmieniły się w rwące potoki, a studzienki kanalizacyjne nie były w stanie przyjąć tak dużej ilości wody. Dziesięciokrotnie na terenie miasta interweniowała straż pożarna. - Wzywani byliśmy głównie do udrażnianie przepustów. Takie sytuacje miały miejsce przy ul. Cieszyńskiej, Żywieckiej, Nad Potokiem, Pieczarkowej czy ks. Brzóski - poinformowała nasz portal rzecznik prasowy bielskich strażaków kpt. Patrycja Pokrzywa.

bak