- Czuję się podwójnie oszukana - wyznaje bohaterka reportażu. - Prezes spółki przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu - potwierdza prokuratura. - Diecezja bielsko-żywiecka podjęła wszelkie czynności, które służą wyjaśnieniu i naprawie sytuacji w spółce Anima Media - zapewnia przedstawiciel kurii.

Anna* trafiła do Wydawnictwa i Studia Filmowego Anima Media Sp. z o.o. w kwietniu 2014 r. Początkowo pracowała tam jako stażystka, by po pół roku otrzymać angaż na stanowisku edytora. Pod jej opieką znajdowało się m.in. bogate archiwum multimedialne oraz strona internetowa firmy. Współpracowała także przy organizacji wystaw.

Nieregularnie i w ratach

Od początku swojego istnienia spółka Anima Media, w której wspólnikiem była Diecezja Bielsko-Żywiecka, zajmowała się archiwizacją i digitalizacją dokumentów związanych z postacią Jana Pawła II. W jej dorobku znajdują się również tak znane filmy, jak „Brat Papieża” i „Tryptyk rzymski”, czterojęzyczny album „Karol Wojtyła (1952-1954). Wiara. Droga. Przyjaźń”  oraz wiele wystaw tematycznych. - Wypłatę od początku dostawałam nieregularnie - żali się Anna. - Ponieważ nikt nie ukrywał, że są pewne problemy finansowe, starałam się być wyrozumiała - przyznaje.

Nasza rozmówczyni wierzyła, że w końcu firma wyjdzie na prostą. Tymczasem godziła się z sytuacją, że płacono jej w ratach, gdy - z rzadka - na firmowym koncie pojawiały się pieniądze. Ale przyszedł taki dzień, kiedy jej cierpliwość się skończyła. Stało się to wtedy, gdy odkryła, że nie jest ubezpieczona, bo pracodawca nie odprowadza za nią składek do ZUS. - Powiedziałam o tym ks. biskupowi Piotrowi Gregerowi - wspomina. - Ksiądz biskup wyraził zainteresowanie i sprawiał wrażenie zwierzchnika, który będzie interweniował.

Dwa stracone lata


Kiedy Anna zorientowała się, że jej składki nadal nie wpływają do ZUS, zwróciła się o pomoc do związkowców. Wsparcia udzielił jej Związek Syndykalistów Polski. - Rozpoczęliśmy kampanię na rzecz poszkodowanej – mówi Andrzej Finster, sekretarz międzynarodowy Związku Syndykalistów Polski. - Sprawę zgłosiliśmy do prokuratury. Chcemy zmusić pracodawcę do szybkiego uregulowania zobowiązań, zanim majątek spółki zniknie - zdradza związkowiec.

Obawy o majątek spółki są uzasadnione. W związku zadłużeniem spółki i ogłoszoną przez sąd likwidacją, 30 czerwca br. została ona formalnie rozwiązana. Likwidator wezwał wierzycieli do zgłaszania w ciągu trzech miesięcy swoich wierzytelności. - Czuję się podwójnie oszukana - podkreśla Anna. - Lubiłam tę pracę. A teraz okazuje się, że te dwa lata, które jej poświęciłam, nie będą mi się liczyć nawet do emerytury - stwierdza z goryczą kobieta, dodając, że firma wciąż ma wobec niej zaległości z tytułu niewypłaconego wynagrodzenia.

Przyznał się do winy

Z informacji, jakie uzyskaliśmy od Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej wynika, że 4 kwietnia tego roku prezesowi spółki Anima Media Pawłowi D. przedstawiono zarzut popełnienia przestępstwa, polegającego na nieodprowadzaniu składek z tytułu ubezpieczeń społecznych na rzecz pracownika. - Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i wyraził  wolę dobrowolnego poddania się karze w trybie art. 335 kpk - wyjaśnia Jacek Boda, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. - W chwili obecnej prowadzone są końcowe czynności zmierzające do weryfikacji wyjaśnień podejrzanego oraz uzupełnienia materiału dowodowego - przybliża przedstawiciel prokuratury

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy też przedstawiciela kurii. - Spółka Anima Media jest niezależną od diecezji bielsko-żywieckiej osobą prawną - informuje ks. Jacek Pędziwiatr, rzecznik prasowy kurii. - Diecezja jest jedynie wspólnikiem w tej spółce i nie ma bezpośrednio wpływu na jej sytuację finansową. Diecezja bielsko-żywiecka jako wspólnik podjęła wszelkie niezbędne, przewidziane prawem czynności, które służą wyjaśnieniu i naprawie sytuacji w spółce Anima Media - zapewnia przedstawiciel kurii.

Żerują na niewiedzy

– Pracodawcy żerują na niewiedzy pracowników, zatajają fakt, że nie odprowadzają składek ZUS – uważa Andrzej Finster z Związku Syndykalistów Polski. – By nie stać się ofiarą tego typu oszustw, warto sprawdzać czy składki trafiają do ZUS. Można to zrobić elektronicznie lub osobiście odwiedzając urząd. W przypadku nieprawidłowości, trzeba zgłosić to do PIP lub np. do naszego związku. Powszechność tego typu oszustw nakazuje nigdy całkowicie nie ufać pracodawcom – radzi związkowiec.

* Imię bohaterki reportażu zostało na jej prośbę zmienione.

Maciej Chrobak